Kiedy tylko ciemnoskóra ujrzała mutantów, eksperymenty, jakkolwiek to coś się nazywało, westchnęła. Wyglądali, no cóż, określenie ich aparycji przymiotnikiem "źle" byłoby eufemizmem. Bez twarzy, gnijące, mające w swoim ciele wystające na zewnątrz pręty, rurki.
- Przystojni to oni nie są... A szkoda. - powiedziała wysuwając katanę. Wtedy poczuła nagły przypływ mocy, czuła się jakby mogła pokonać w pojedynkę cały legion takich stworów. Poprawiła opadający kosmyk włosów na twarz, a następnie stawiła czoła pierwszemu przeciwnikowi, który zaczął charczeć w stronę maurenki, miało to wywołać u niej strach i przerażenie, ale ona nie mogła się powstrzymać i po chwili parsknęła śmiechem.
- Słodki jesteś. - zaśmiała się, a po chwili wybiegła mu naprzeciw. Z bliska poczwara wydawała się jeszcze bardziej brzydsza, ale to nie zdziwiło kobiety. Przeciwnik zamachnął się ostrzem wmontowanym w lewę ramię, jednak Armin zablokowała cios swoją kataną. Brzdęk metalu towarzyszył kilku następnym ruchom ostrzy. Po którejś wymianie, maurenka zebrała całą swoją siłę, zdezorientowała nieudany eksperyment przez mocne pchnięcie kataną, a następnie wymierzyła kopnięcie prosto w klatkę piersiową poczwary. Przeciwnik zrobił kilka kroków w tył, próbując utrzymać równowagę. Ciemnoskóra natomiast spojrzała w międzyczasie na swojego buta, który "przyozdobiony" był skórą, a także mięsem pochodzącym z zdeformowanego ciała walczącego. Powiedziała coś w stylu "ble", kiedy usłyszała ponowne ryknięcie. Przewróciła oczami. Mężczyzna, jeśli w ogóle tak by go można było nazwać, zaczął szarżować prosto na Armin. Ta jedynie, ze stoickim spokojem, złapała mocniej swoją katanę, stanęła nieruchomo i czekała na atak potwora. Ten biegł bezmyślnie w jej stronę z przyszykowanym ostrzem. Kiedy był dostatecznie blisko, kobieta również zaczęła biec, w odpowiednim momencie schyliła się, po czym przejechała ostrzem po brzuchu oraz boku przeciwnika. Ten, zatrzymał się parę kroków później wydając z siebie ryk bólu i łapiąc się za ranę, z której sukcesywnie wylewała się krew, a narządy ujrzały światło dzienne. Aby stwór nie męczył się zbyt długo, wyciągnęła nóż, po czym wymierzyła prosto w tył głowy. Trup padł martwy. Jeden z głowy.
Ciemnoskóra usłyszała za sobą już znajomy dźwięk, to samo charczenie to słyszała kilka minut wcześniej. Odwróciła się i ujrzała kolejnego przeciwnika.
- Wymyśliłbyś coś nowego, a nie tylko to warczenie... Zero inicjatywy własnej. - powiedziała niby zbulwersowana. Potwór nieświadomy słów maurenki zaczął się do niej zbliżać. Kobieta trzymając się kurczowo katany, zrobiła obrót i ponownie wymierzyła cios nogą. Poprawka, chciała wymierzyć. Nie spodziewała się, że przeciwnik złapie jej nogę, a potem rzuci ciałem kobiety o podłogę. - Dobra, punkt za inicjatywę. - stwierdziła leżąc na ziemi. Przeciwnik podszedł do niej. Otworzył szerzej swój otwór gębowy, aby ugryźć dziewczynę, a raczej aby odgryźć jej głowę. Ta jednak uwolniła ukryte ostrze i przejechała nim po łydce mężczyzny. Następnie wyciągnęła sztylet, prześlizgnęła się tak, aby być centralnie pod potworem i jednym, silnym, zwinnym pchnięciem okaleczyła potwora. Nawet gdyby jakimś cudem w swojej postaci mógłby mieć dzieci, to teraz byłoby to zdecydowanie niemożliwe. Przeciwnik zrobił kilka kroków w bok, rycząc przy tym straszliwie. Wtedy maurenka wstała z podłogi, pochwyciła swoją katanę, zrobiła sobie mały rozbieg, a jedno precyzyjne cięcie ostrza później, potwór pozostał bez głowy. Kobieta schowała szybko swój sztylet, a także nóż i czekała na rozwój wydarzeń, a już na pewno na atak ze strony siepaczy.
//4xnieudany eksperyment
3xsiepacz
3xsiepacz
2xkultysta Quorthona