Autor Wątek: Na rozprostowanie kości  (Przeczytany 63541 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1020 dnia: 25 Marzec 2019, 17:04:58 »
Ciemnoskóry parsknął śmiechem, słysząc komentarz a potem minę Armin. Z dobrym humorem będzie mu się lepiej walczyło z tymi mutantami w tej całej jaskimi i zdecydowanie, lepiej będzie się umierało. Marduk dał znak, że czas jechać zatem spiął Decybala, którego otrzymał od anielicy i ruszyli! Po chwałę, po śmierć!

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1021 dnia: 26 Marzec 2019, 13:19:07 »
- Możemy tak zrobić, z tym że ja nie mam mikstury. Ale to nie szkodzi, ty ją wypijesz, a ja wlecę pierwsza i ściągnę na siebie ich uwagę, potem ty niewidzialna wpadniesz i z zaskoczenia ich wymordujemy - odpowiedziała Patty do lecącej obok Eve i przetarła twarz, deszcz ciągle lał jej się do oczu. Stanie w tej ulewie było uporczywe, lot był już koszmarny.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1021 dnia: 26 Marzec 2019, 13:19:07 »

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1022 dnia: 26 Marzec 2019, 17:40:21 »
Minęła chwila. Anielice widziały już pseudo kopalnię. U wejścia były dwie drewniane wieżyczki, na nich kusznicy. Nieopodal było kilka namiotów, po którym kręciło się kilka osób. Jednak całkowita ilość wrogów była na razie nie możliwa do ocenienia. Prócz namiotów była też zagroda z koniami, oraz stajnia na wozy.
Samo wejście do jaskini było zabudowane. Do wnętrze prowadziła jedynie duża, mosiężna brama.

//Na razie dojrzeć możecie:
2x kusznik na wieżyczkach
4x bandyta dwóch w okolicach zagrody i stajni, dwóch krząta się między namiotami

//Wcześniej o tym zapomniałe, ale aktywna jest kara: opady atmosferyczne

//Ta potyczka, wraz z tą przy wozie jest liczona jako jedna i ta sama.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1023 dnia: 26 Marzec 2019, 18:47:01 »
-Zajmij się strażnikami na dole, ja zdejmę kuszników - powiedziała do Eve i zapikowała do wieżyczki strażniczej. Wolała najpierw pozbyć się strzelców, raz już ją postrzelono z kuszy w plecy i nie wspominała tego najlepiej. Całe szczęście że szkaradną bliznę usunęła przemiana. Tymczasem dolatywała już do pierwszej wieżyczki, tej z prawej i nie miała już czasu na głupie myśli. Zapikowała i wpadła do środka nogami do przodu, trafiając butami pierwszego kusznika jeszcze w locie. Bandyta poleciał na ściankę naprzeciw i huknął zdrowo, stęknął głucho. Patty wylądowała z trudem, sama obiła się o drewno tuż obok bandyty i błyskawicznie sięgnęła po sztylet, wbijając go raz za razem w pierś bandyty. Ostrze zagłębiało się za każdym razem z cichymi mlaśnięciami, a mężczyzna krztusił się krwią, która zalewała mu przełyk i pocięte płuca. Anielica uniosła głowę i przemieściła się na kolejną wieżyczkę, tuż obok bandyty. Trzasnęła go pancerną pięścią w twarz i poprawiła sztyletem, prosto w gardło. Nie chciała ryzykować by krzyknął z bólu i zaalarmował pozostałych, nawet jeśli już ja widzieli. Przekręciła ostrze, zamieniając krtań kusznika w krwawą sieczkę. Bandyta po chwili padł u jej stóp, przyciskając rozpaczliwie dłonie do gardła. Patty spojrzała na niego przelotnie, ale widziała że zaraz się wykrwawi. Spojrzała na bandytów poniżej, sprawdzając jak idzie Eve.




0x kusznik na wieżyczkach
4x bandyta dwóch w okolicach zagrody i stajni, dwóch krząta się między namiotami

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1024 dnia: 27 Marzec 2019, 20:55:16 »
Evening wypiła zawartość buteleczki z miksturą. Nawet jeśli przeciwnicy zobaczą jedną anielicę, to drugiej nie dojrzą, a w ferworze walki jej ataki z zaskoczenia mogą pomóc w wybiciu wrogów w miarę możliwości najciszej jak się da. Wsparcie dla bandytów nie mogło nadejść zbyt szybko, a kompania valfdeńskich bohaterów musiała mieć czas, by dotrzeć do kopalni. Kilka sekund później, gdy pusta buteleczka wylądowała na ziemi wśród bujnej roślinności, kończony Eve zaczęły znikać, tak samo jak wszystko co przy sobie miała. Gdy "zniknęła" już całkiem, poleciała za Patty, która już pikowała w dół.
Antarii zbliżała się do wrogów nieco wolniej. Dostrzegła dwóch bandytów przy stajni i dwóch przy namiotach. Postanowiła zaatakować tych przy zagrodzie. W namiotach mogli być inni ludzie, a ona nie miała zbroi, dlatego po ataku wolała poczekać na ewentualną pomoc czarnoskrzydłej.
Bandyci jej zbliżanie się mogli odczuć jako zwykły powiew wiatru. Choć zapewne teraz nie zwracali na to subtelne zjawisko uwagi, gdyż ich wzrok wlepiony był w drugą anielicę na wieżyczce. Oni jeszcze nie zdążyli zrozumieć co się dzieje. Zaraz potem usłyszeli lądowanie Eve na ziemi i dziwnie formujące się krople padającego deszczu - zatrzymujące się w pustej przestrzeni i zaznaczające ludzką sylwetkę... To było ostatnie co mogli zobaczyć.
Anielica sięgnęła po swój miecz. Przeciwnicy byli zdezorientowanie słysząc dźwięk wyciąganego oręża z pochwy, nie widząc jednak kto to robi. Zabicie kogoś, kto nie spodziewa się ataku jest dość proste - jak haniebny cios w plecy w honorowej walce. Ale to nie była honorowa walka, bo stawka była znacznie większa.
Evening uniosła miecz wysoko w górę i poprowadziła go ukośnie tak, że ostrze weszło w głowę bandyty z prawej strony przy uchu, a swoją wędrówkę skończyło po drugiej stronie na obojczyku. Twarz przeciwnika została zupełnie zmasakrowana, a on nawet nie zdążył krzyknąć ze strachu. Jego ciało upadło, a krew mieszała się z błotem.
Drugi z bandytów widząc, jak jakiś "duch" morduje jego kompana, zaczął wymachiwać na oślep swoim mieczem. Takie machanie jest jeszcze gorsze od przemyślanych ruchów. Evening musiała sparować jeden cios. Przy pomocy Pożądliwego Ciernia popchnęła wroga, który stracił równowagę. Anielica tym razem ugodziła bandytę prosto w gardło. Metal wszedł gładko, zahaczył o kręgi szyjne i wyszedł pod potylicą.
Patty w tym czasie zdążyła zabić dwóch kuszników. Pozostała dwójka przy namiotach...Postanowiła zaatakować najpierw z dystansu. Energia magiczna zaczęła zbierać się w jej ciele. Upewniwszy się, że jest dostatecznie blisko, by nie spudłować, wypowiedziała inkantację -Izeshar!. Nad jej lewą dłonią uformowała się jarząca się kula, która przy pomocy telekinezy została wystrzelona w bandytę przy namiotach. Pocisk trafił w klatkę piersiową, przypalając zbroję, a potem skórę przeciwnika.
 

// Tracę: 1x Mikstura chwilowej niewidzialności

0x kusznik na wieżyczkach
1x bandyta między namiotami
« Ostatnia zmiana: 27 Marzec 2019, 20:57:40 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1025 dnia: 27 Marzec 2019, 21:05:06 »
Widząc atakującą Eve i Patty nie traciła czasu. Przemieściła się wysoko w powietrze i uderzyła mocno skrzydłami, by uniknąć niespodziewanego spadku w dół, po czym ze świstem dobyła miecza i odszukała wzrokiem czwartego z bandytów, który kręcił się pomiędzy namiotami. Co prawda dostrzegł już rzeźnię jaką zgotowała białoskrzydła anielica jego towarzyszom, w tym tego spopielonego przez czar i sięgnął już po miecz. Patty w tym czasie nasyciła swoje ostrze boska mocą daną jej przez samego Zartata, czarna klinga rozjarzyła się niebiańskim światłem i wtedy anielica, raz jeszcze uderzywszy skrzydłami, złożyła się do potężnego rzutu i cisnęła mieczem prosto w mężczyznę. Bastard pomknął niesiony niebiańską energią i wbił się z rozmachem prosto w pierś bandyty. Klinga gładko wbiła się aż po rękojeść, rozcięła serce, naruszyła płuca i wtedy ta sama anielska moc wyrwała ją z ciała bandziora, a miecz wrócił do ręki Patty. Ta wtedy zanurkowała i wylądowała obok Eve, dzierżąc zakrwawione ostrze i sztylet.
- Widzisz kolejnych? - zapytała od razu, sama rozglądając się czujnie. Nie było wątpliwości że ich mały wybryk został już dostrzeżony.



0x kusznik na wieżyczkach
0x bandyta między namiotami

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1026 dnia: 27 Marzec 2019, 23:34:55 »
Nim Patty mogła usłyszeć Eve, odpowiedział jej tętent końskich kopyt. Zaraz w dzikiej szarży do obozu wpadła cała kompania, z pancerną Zirael Marduka i rycerzem oraz Armin na grzbiecie. Z namiotów powychodziło kilka do kilkunastu osób.  Dobyli broni. Jeden z odzianych w czerń wojowników, okaleczony płytami pancerza zespolonymi z jego ciałem zamierzył się klingą na Patricię. Kobietę uratowała czarna klacz Marduka, a raczej połączony wysiłek jej, oraz jej jeźdźca. Dosiadany przez Dravena koń swą siłą, prędkością i masą zaszarżował na siepacza, powalając go na ziemię z głośnym chlupnięciem błota. Wściekły wojownik zerwał się na ziemię, w porę, aby czarna klacz w pancerzu mogła kopnąć go zamaszyście w głowę tylnymi nogami, sprawiając, że mroczny siepacz padł do stóp Patty.
Marduk zsiadł z konia, jednocześnie szybko pomagając zrobić to Armin, po czym klepnął wierzchowca w zad, aby ten poszukał bezpiecznego miejsca.
Święty mściciel, od stóp do głowy zakuty w pancerz i odziany w czerń dobył miecza. Prostym sztychem dobił powalonego zbira u stóp Patty. Kobieta nie mogła widzieć twarzy paladyna przez hełm. Ten jednak uśmiechnął się pod nim, po czym ruszył do walki. Zaatakował innego siepacza. Nie walczył finezyjnie, czy też elegancko, gdyż nie była to szermierka szablą. Walczył półtorakiem, bękartem miecza jedno i dwuręcznego. Zalał przeciwnika serią silnych i precyzyjnych ciosów, odnajdując po chwili lukę w defensywie i wykorzystując ją i pozbawiając siepacza prawej ręki przy przedramieniu. Następny cios skrócił go zaś o głowę.
Szybko wypatrzył innego wroga i telekinetycznym impulsem pchnął go w błoto.
Skierował się do innego, który już przygotował się do konfrontacji. Miecze starły się kilkakrotnie. Ich szczęk budził Dravena, dawał mu siłę do życia, napawał ekstazą. Gdzieniegdzie leciały iskry. Koniec końców walka z siepaczem nie trwała długo. Marduk odepchnął go od siebie, podbił jego miecz ku górze, po czym rąbnął w jego pas z szerokiego zamachu. Miecz przeciął zbroję, mięso i kości, zrzucając korpus na dół. Nogi, pełne kału, uryny i i krwi po chwili poszły w ślad góry.
Wrogów jednak wciąż było pełno. Na szczęście była tu cała kompania.

10x siepacz

//Ta walka jest wciąż tą samą
//Pierwszeństwo mają osoby, które nie miały okazji opisać walki wcześniej.
« Ostatnia zmiana: 28 Marzec 2019, 13:58:52 wysłana przez Marduk Draven »

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1027 dnia: 28 Marzec 2019, 11:37:52 »
Ciemnoskóra na całe szczęście złapała Marduka w pasie, aby nie spaść z konia, który znacznie przyspieszył. Akcja trwała parę chwil, dla maurenki zdecydowanie za szybko. Ledwo co ogarnęła rzeczywistość, a już stała na nogach i musiała walczyć. Akurat to jej dobrze wychodziło.
Uśmiechnęła się delikatnie, po czym wyciągnęła swoją ukochaną broń - katanę. Złapała ją pewnie w obie dłonie, westchnęła, po czym ruszyła w stronę swojego pierwszego przeciwnika. Pod wpływem przypływu adrenaliny, kobieta ruszała się zwinnie, szybko, ale także z gracją, jakby tworzyła ze swoją bronią jedność. Siepacz dzierżąc w ręku miecz, zaczął atakować kobietę. Ona natomiast robiła uniki, odchylając się lewo czy prawo, w zależności od ruchu przeciwnika. Kiedy mężczyzna zamachnął się, aby przeciąć Armin wertykalnie na pół, kobieta schyliła się, obróciła i mocnym kopnięciem wytrąciła broń z jego dłoni. Chwilę później, ostrze katany spotkało się z gardłem przeciwnika. Ciemnoczerwona ciecz zaczęła barwić ubranie mężczyzny, podobnie jak i maurenki. Ciało po chwili osunęło się na ziemię, wykrwawiając się przy tym.
Jednak triumf ciemnoskórej nie trwał długo, gdyż została powalona na ziemię za pomocą telekinezy przez następnego siepacza. Katana leżała metr od kobiety, na razie nie było z niej pożytku. Przeciwnik szedł w jej stronę z gotowym do zatopienia w jej ciele ostrzem. Armin natomiast szybko podniosła się z ziemi, a raczej kucnęła na prawym kolanie i po sekundzie rzuciła w stronę mężczyzny nożem. Trafiła w jego lewe oko. Przeciwnik wrzasnął przeraźliwie z bólu. Pod wpływem impulsu zamachnął mieczem, co zmusiło maurenkę do przeturlania się po ziemi. Wstała i korzystając z chwili nieuwagi siepacza, obiegła go, wskoczyła na jego plecy i uwalniając ukryte ostrze wbiła je prosto w czaszkę przeciwnika. Zeskakując, widziała jak ciało bezwiednie opada na ziemię. Pewnym ruchem wyciągnęła nóż z głowy pokonanego, schowała ukryte ostrze , a następnie podniosła swoją katanę. Ścierając krew z policzka, rozglądała się wokół, patrząc jak radzą sobie pozostali.

8xsiepacz

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1028 dnia: 28 Marzec 2019, 13:38:10 »
Emerick nawet nie zdążył podjechać gdy Mości Król i anielica wybili praktycznie całą eskortę w kilkanaście uderzeń serca. Popatrzył na trupy zawiedziony i popędził konia dalej za resztą, w kierunku obozy trzymając wciąż w ręce załadowaną kuszę.
Chwilę później znaleźli się na miejscu, anielice już zaczęły krwawy taniec zabijając paru mutantów i bandytów, a zaraz za nim do potyczki dołączył Mardukej i maurenka jadąca na tym samym wierzchowcu. Tym razem Bękart nie zamierzał przyglądać się walce, a samemu wziąć w niej udział. Podjechał na odpowiednią odległość i uniósł swoją kuszę jednocześnie przykładając ją do barku. Wycelował w najbliższego siepacza, który jeszcze nie zdążył się odnaleźć w obecnej sytuacji. Emerick nacisnął za spust, a kusza momentalnie wypuściła śmiercionośny pocisk w kierunku przeciwnika. Obecna pogoda nieco przeszkadzała strzelcowi, dlatego też ciężej było wycelować w przeciwnika. Mimo to bełt doleciał do wroga i wbił się w klatkę piersiową roztrzaskując przynajmniej jedno żebro. Siepacz złapał się za ranę, a chwilę później rozejrzał się za winowajcą tego uszczerbku na jego rychłym zdrowiu. Nie było to trudne, szybko dostrzegł siedzącego na koniu Emericka, który akurat zmieniał kuszę na miecz i puklerz. Wściekły mutant od razu ruszył w kierunku jeźdźca by odpłacił się pięknym za nadobne. Bękart zauważył, że bełt nie zabił przeciwnika, dlatego też musiał poprawić swoje dzieło i osobiście pofatygować się aby go zabić. Zeskoczył z gracją z Tigrida i zmierzał powoli w kierunku siepacza, który czynił podobnie, do czasu aż zatrzymał się jakieś 10 metrów od Emericka. Mutant przepełniony gniewem postanowił załatwić to w bezpieczniejszy sposób i po prostu spalić swojego oponenta. Bękart widząc jak nagle ręka siepacza zaczyna zapełniać się ognistą kulą nie zamierzał zwlekać, bo na pewno siepacz nie wyczarował tej kuli dla ozdoby. Podbiegł dwa metry bliżej i zamachując się swoim półtorakiem nad głową rzucił broń prosto w kierunku siepacza, który już zamierzał rzuć ognistą kulą w Emericka. Półtoraręczny miecz poleciał precyzyjnie w kierunku siepacza i zanim zdążył jakkolwiek zareagować, ostrze z czarnej rudy przebiło mutanta na wylot w pobliżu serca, co z pewnością go zaskoczyło sądząc po jego wyrazie twarzy i oczach. Przeciwnik stał tak przez chwilę usiłując utrzymać się na nogach, lecz obrażenia były zbyt śmiertelne by przeżyć coś takiego. Siepacz powoli zaczął przechylać się do tyłu aż finalnie przewrócił się na plecy jednocześnie wbijając ostrze w ziemię, a chwilę później mutant zjechał po ostrzu na ziemię. Emerick szybko podbiegł do ciała i wspomagając się nogą szybko wyciągnął broń i ruszył w dalszy wir walki, szarżując na kolejnego siepacza. Bękart na tyle się rozpędził, że zasłonił się puklerzem i dosłownie wbił się w plecy niczego się spodziewającego bandyty z łatwością obalając go na ziemię. Mutant szybko obrócił się na plecy i uniknął ostrza, którym był Hetman miał zamiar poczęstować przeciwnika. Siepacz uniósł miecz by podciąć nogi człowieka, lecz ten mając przewagę pozycyjną nad siepaczem szybko uskoczył od ciosu dając trochę przestrzeni mutantowi. Ten korzystając z okazji uniósł się, by jak najszybciej wstać, ale Emerick nie miał zamiaru na to pozwolić. Gdy oponent siedział już i ręką próbował pomóc sobie wstać, Bękart ponownie zaatakował kopiąc metalowym butem w twarz co na pewno nie obyło się bez strat. Coś strzeliło, chrząsnęło lub się złamało. Siepacz obalił się na lewy bok i podpierając się rękoma splunął krwią na glebę. Emerick uniósł miecz i ciął zamaszyście odrąbując przeciwnikowi głowę, niczym rzeźnik odcinający swoim tasakiem głowy kur na pieńku, która poturlała się kawałek po ziemi, która zamarła w okropnym grymasie siepacza, natomiast ciało poruszyło się w ostatnim tchnieniu życia i opadło bezwładnie na ziemię tak samo jak głowa barwiąc okoliczną glebę na czerwono. Emerick splunął z pogardą na zmutowane ciało i odsapnął chwilę w spokoju.

6xSiepacz

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1029 dnia: 28 Marzec 2019, 13:44:21 »
Korzystając z okazji anielica skupiła energię magiczną i przesłała ją do dłoni, kształtując w czystą siłę, która miała wzmocnić jej towarzyszy w boju. Odnalazła wzrokiem dwójkę z dzielnych maurenów, którzy zobowiązali się do infiltracji obozu i uniosła rękę.
- Grashiz! - wypowiedziała czar - Grashiz! - powiedziała raz jeszcze, wzmacniając Armin i Nawaara magią. Następnie przekształciła energię we wzmocnienie własnej siły magicznej i rzuciła zaklęcie na siebie - Anosh!


//Armin i Nawaar otrzymują +3 do finiszerów na następny post z walką, ja otrzymuję +3 inkatancje na następny post.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1030 dnia: 28 Marzec 2019, 14:26:40 »
Wszyscy dojechali wspólnie na teren obozu. Marduk pierwszy na swym dzielnym rumaku wraz z Armin, która kurczowo się go trzymała. Padły pierwsze jednostki wroga, zrobiło się tłoczno i zamieszanie wzrosło wraz z rozwałką. Nawaar zeskoczył z konia natychmiast, żeby nie musiał odkupować wierzchowca anielicy, stał teraz obok maurenki, która miała swoje pięć minut wkrótce pani Morii, nadleciała czarując parę ciemnoskórych.
    Nawaar poczuł nagle jak jego mięśnie, dostają dosłownego kopa. Czując zew i powiew świeżości, dobył on swej włóczni oraz puklerza. Teraz mógł zawalczyć jak równy z równym. Jeden z mutantów zaczął nacierać na niego tnąc swym mieczem, co zmusiło ciemnoskórego do natychmiastowego bloku, co poskutkowało wytworzeniem się iskier i to w deszczu. Bestia ciemności miałby normalnie przewagę nad zwykłym człowiekiem, gdyby nie wsparcie magiczne anielicy. Dlatego syn pustyni przeszedł do ofensywy, gdy tylko zmutowany człowiek zaatakował cięciem z góry na dół, celując w głowę maurena ten obniżył się, wystawiając puklerz wyżej, ostrze miecza odbiło się i w tym momencie Nawaar, pchnął włócznią w brzuch przeciwnika. Ostrze z czarnej rudy przeszło wnętrzności adwersarza, wychodząc plecami. Rany powinny być dość dotkliwe z powodu, uszkodzeń narządów, ale nie dla takiego przeciwnika, który zaryczał głośno i jeszcze chciał ponowić atak. Ciemnoskóry odkopnął adwersarza w brzuch ten, cofnął się raptem na metr uwalniając włócznie. Syn pustyni cofnął się na dwa metry, zrobił większy skok do góry, wybijając "Hastam Caved" prosto w jego osłoniętą czaszkę. Bestia padła już definitywnie, gdy czaszka pękła  a mózg został unieszkodliwiony.
    Mauren rozejrzał się po polu walki, oddychając głęboko, bo lekko siły go opuściły, lecz dostrzegł jednego z siepaczy, który zbierał energię magiczną do rzucenie zaklęcia. Ciemnoskóry, nie tracił czasu, tylko z miejsca rzucił włócznią. Ostrze przebiło przeciwnika na wysokości płuc, przyszpilając go nieco i przeszkadzając, w rzuceniu czaru. Nawaar rozpędził się na wroga, dobywając jednego z noży. Ciemnoskóry uniknął zamachnięcia mieczem mutanta i wbił mu szklany nóż w gardło, rozcinając je. Syn pustyni spodziewał się wybuchu krwi, ale zamiast niej, wyleciała jakaś dziwna wydzielina wkrótce potem mutant zdechł, a on ponownie wyszarpał włócznię, czekając na kolejnych adwersarzy.

4xSiepacz

Offline Egbert

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 317
  • Reputacja: 278
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1031 dnia: 28 Marzec 2019, 14:46:04 »
Egbert zaś już od dłuższej chwili pojedynkował się z jednym z siepaczy wroga. Najemnik widział już do czego te istoty są zdolne, jednak nie mogło go to skłonić do wycofania się. Bękart musiał stanąć do walki, bo to było jego zadanie. Mutant nieźle wymachiwał swoim mieczem, jednak jak dotąd Egbertowi udało się sparować każdy z jego ataków swoim krasnoludzkim sihilem. Sam Bękart również zdążył już wyprowadzić kilka ciosów, ale żaden z nich nie okazał się śmiertelny, chociaż część przeszła przez obronę przeciwnika i uszkodziła jego pancerz. Po tym jak miecz rudobrodego po raz kolejny ranił siepacza, mężczyzna mocniej zacisnął szczękę. Rany jakie zadał przeciwnikowi były wprawdzie płytkie, ale utrata krwi powinna już dawno była powalić siepacza na ziemię. Problem polegał na tym, że potwór swoich płynów nie tracił. Zupełnie jakby każde rozcięcie na jego ciele natychmiast się zasklepiało. Egbert zaczynał się niecierpliwić, co w jego sytuacji nie mogło doprowadzić do niczego dobrego. Gdyby stracił teraz czujność i wpadł w gniew mógłby zaniedbać obronę, a na to nie mógł sobie pozwolić. Nie w walce z takim przeciwnikiem. Ścierając się z tym plugawym eksperymentem, Bękart musiał dać z siebie wszystko. Oby tylko to wystarczyło. W pewnej chwili, mroczny wojownik odskoczył w tył i wyciągnął w stronę najemnika wolną rękę. Egbert zasłonił się mieczem spodziewając się ataku wyładowaniem elektrycznym. Do niczego takiego jednak nie doszło. Zamiast tego rudobrody poczuł coś innego. Jakaś niewidzialna siła spróbowała poderwać go z ziemi i zaczęła uciskać jego krtań. Na szczęście, stopy wielkoluda nie oderwały się od podłoża nawet na moment. Najwyraźniej był zbyt ciężki. Mężczyzna splunął przed siebie, po czym z rozmachem ciął mieczem celując w łapę siepacza. Zanim tamten zdążył cofnąć rękę, mithrilowa klinga dosięgnęła jego dłoni rozrąbując ją na pół, nieco powyżej nadgarstka.

4xsiepacz (jeden nie ma lewej dłoni)

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1032 dnia: 28 Marzec 2019, 15:44:08 »
Widząc jak dzielnie walczy jeden z najmłodszych przedstawicieli Bękartów anielica zwróciła się w jego kierunku i skumulowała energię magiczną w dłoni, kształtując ją we wzmacniającą siłę. Następnie uniosła ramię i spojrzała prosto na Egberta.
- Grashiz!- szepnęła, obdarzając człowieka energią, dodając mu sił w boju. Następnie zwróciła się w kierunku dwóch jeźdzców, Melkiora i Samira i znowu zebrała energię magiczną, doładowaną dodatkowo zaklęciem które uprzednio na siebie rzuciła - Grashiz! - wymówiła zaklęcie, wzmacniając obu mężczyzn. Następnie odnalazła wzrokiem Nawaara i jego również ponownie wzmocniła - Grashiz! - po czym spojrzała na Eve i również ją postanowiła wzmocnić. Czuła się hojna- Grashiz! - uśmiechnęła się, czując jak krzepiąca moc spływa na drugą anielicę i spojrzała na byłego hetmana. Czując przypływ dobroci i jego postanowiła wspomóc w walce - Grashiz! - szepnęła i aż przyklękła, gdy poczuła odpływ własnej energii.


//Egbert, Melkior, Samir, Nawaar, Eve i Emerick dostają +3 finiszery na kolejny post z walką.

Offline Egbert

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 317
  • Reputacja: 278
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1033 dnia: 28 Marzec 2019, 16:01:55 »
Wróg Egberta nie stracił zapału do walki wraz ze swoją dłonią. Przeciwnie, bił się jeszcze zajadlej. Najemnik był jednak na to przygotowany. Spodziewał się, że ta rana bardziej rozwścieczy siepacza niż mu zaszkodzi. Rudobrody przeszedł więc całkiem do defensywy, na trochę zapominając o wyprowadzaniu uderzeń. Jeśli chciał pokonać przeciwnika, musiał wcześniej przetrwać ten zmasowany atak. Siepacz ciął raz za razem zmuszając Bękarta do cofania się, a sam najemnik nie próbował temu przeciwdziałać. Póki co, czekał aż mutant wytraci impet tego ataku. Wtedy Egbert będzie mógł przejść do kontrofensywy. Idealny moment nadszedł, gdy anielica rzuciła na niego swoje błogosławieństwo. Wzmocniony znanym już sobie zaklęciem, najemnik dobył drugiego miecza i złapał broń siepacza między swoje klingi. To było raczej proste zagranie, ale nie mogłoby się udać w przypadku przeciwnika wzmocnionego magicznymi mutagenami. Nie mogłoby, gdyby siła Egberta również nie została w magiczny sposób zwiększona. Dzięki zaklęciu Patty, rudobrody mógł jednak przez krótką chwilę dorównać mrocznemu wojownikowi. Gwałtownym ruchem wyrwał mu więc miecz z ręki, po czym wbił mithrilowe ostrze w klatkę piersiową. Miedzianym zaś chlasnął go po twarzy. Chwilę później wydobył sihil z ciała przeciwnika i uderzył ostrzem w jego kark, oddzielając głowę od szyi.

3xsiepacz

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1034 dnia: 28 Marzec 2019, 16:08:10 »
Gdy toczy się walka, rozwój wypadków jest zawsze bardzo szybki. Nawet bitwa, choćby trwała kilka godzin, dla wojownika wydaje się, jakby trwała nie dłużej niż mrugnięcie okiem. Anielica dostrzegła kątem oka, że jeden z Bękartów dość długo męczy się z siepaczem. Mogła mu pomóc, ale stwierdziła, że to będzie dla niego po prostu dobry trening.
Anielica wypatrzyła kolejnego wroga, który przemieszczał się między namiotami. Będąc nadal niewidzialną, przemieściła się 10 metrów za jego plecami, gdy ten przymierzał się do ataku na członków tej wyprawy. Zartat dopomógł jej w zebraniu boskiej siły, niedostępnej dla zwykłych śmiertelników. Wszystko trwało maksymalnie kilka sekund, dzięki wzmocnieniu od Patty. Eve wykrzyknęła -Izeshar upishosh!- a z nieba spłynęło niezwykle jasne srebrne światło, wprost na głowę przeciwnika. Dało się słyszeć wrzask z bólu, jakby palono go żywcem. Tak właśnie działa oczyszczająca moc boskiego światła. Wkrótce atak ustał. Pomimo deszczu można było poczuć smród zwęglonego ciała. Siepacz ze skórą zmienioną w popiół, padł na ziemię, nie dokończywszy na szczęście swojego ataku na jej towarzyszy.
Widząc jak Patricia opada z sił, Eve podbiegła do niej. Objęła ją za ramiona. Anielica na powrót stawała się widziala. Mogła już dostrzec swoje dłonie i końcówki włosów. Zaraz pojawiła się głowa, szyja i reszta ciała. Antarii chciała wspomóc swą siostrę. Taka utrata energii jest wyczerpująca. Coś jak bardzo mocny kac... Evening odwdzięczyła się czarnoskrzydłej, nie chcąc, by czuła się tak mocno wyczerpana. Będąc przy niej wymówiła inkantację Grashiz!, aby Patricia nie musiała długo czekać na odnowienie boskiej energii.



//2x siepacz

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1035 dnia: 28 Marzec 2019, 16:31:43 »
Walka trwała dalej. Emerick widział jak Egbert usiłuje pokonać jednego mutanta, widocznie musiał trafić na dość wymagającego przeciwnika. Już miał pędzić z pomocą, gdy nagle się okazało, że najemnik wreszcie pokonał siepacza i mógł odetchnąć z ulgą, że to on wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Nagle jego ciało zostało przesiąknięte nieznaną siłą, która jakby spotęgowała energie drzemiącą w Bękarcie, nietrudno było się można domyślić, że była to sprawka czarnoskrzydłej anielicy, która nie walczyła, ale wspierała swoją magią resztę wojowników. Emerick naładowany nowymi siłami zaszarżował na dwójkę siepaczy, którzy widząc, że szala zwycięstwa przechodzi na stronę napastników, postanowili przybrać defensywną postawę i ubezpieczać siebie nawzajem zbytnio się nie wychylając. Najemnik błyskawicznie dobiegł do jednego siepacza i zalał go serią ciosów, chwilę później musiał przejść do obrony, gdy zaatakował go drugi mutant. Emerick raz po raz parował ciosy mieczem, lub blokował puklerzem, czekał na dogodny moment kiedy przeciwnik nabierze zbytniej pewności siebie, lub odsłoni słaby punkt. W końcu jeden z bandytów zbytnio się zamachnął i wykorzystując okazję, najemnik ciął zamaszyście od dołu odcinając rękę dziwoląga aż po samą pachę. W tym samym momencie drugi siepacz próbował od góry przebić się przez obronę Emericka. Bękart szybko uskoczył w bok i popchnął z całej siły rannego siepacza na swojego kolegę tym samym przewracając obu. Jeden z nich był praktycznie bezbronny, bo nie miał ani broni, ani ręki, został szybko i brutalnie zrzucony na bok przez swojego towarzysza tym samym się odsłaniając tuż pod ostrze Bękarta. Najemnik zamachnął się i płynnym cięciem pozbawił kolejnego przeciwnika głowy. Krew chlusnęła obficie na wszystkie strony, a głowa poturlała się pod nogi siepacza-kaleki. Próbował się wycofać czołgając się do jednego z namiotów, ale nie miał właściwie żadnych szans na przeżycie. Emerick powoli podszedł do niego, przygniótł mu rękę butem, a następnie bez zbędnych ceremoniałów przebił plecy mutanta ostrzem. Siepacz zawył głucho, uniósł głowę ostatkiem sił walcząc ze śmiercią. Bękart po chwili wyciągnął miecz tak, by ostrze zraniło jeszcze bardziej. Usta mutanta zalały się krwią, a sam chwilę później wyzionął ducha, o ile taka abominacja posiadała duszę.

Offline Melkior Tacticus

  • Król
  • ***
  • Wiadomości: 7322
  • Reputacja: -3620
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1036 dnia: 28 Marzec 2019, 17:03:35 »
- Dobra, nie chcę nic mówić ale ci w środku pewnie zaraz się kapną że coś tu się wyrabia. Powiedział zeskakując z konia i ładując kusze. Dałby w tej chwili 1000 grzywien za Elanoiską kuszę, idealną na takie okazje. - Wchodzimy czy czekamy na zaproszenie?

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1037 dnia: 28 Marzec 2019, 20:51:17 »
Wszyscy wrogowie, przynajmniej na zewnątrz jaskini zostali pokonani. Marduk rozejrzał się pobieżnie. Ruszył w stronę mosiężnego portalu, bramy dobudowanej do jaskini, po drodze kopiąc jakąś głowę, która potoczyła się pod nogi Emericka. Twarz ściętego łba miała paskudny wyraz. Sama też była niezbyt ładna. Draven nie odpowiedział też Melkiorowi.
Wkrótce otworzyli i przeszli przez bramę. Przywitała ich cisza i pustka. Prócz rzędów pochodni, w dość szerokim korytarzu jaskini nie było nikogo. Na ścianach gdzieniegdzie dojrzeć można było rdzawe ślady krwi. Miały już trochę czasu. Conajmniej kilka miesięcy. Posmak krwi, typowo metaliczny i jakże znany Dragosaniemu był też wyczuwalny w powietrzu.
Idąc tak dalej przeszli kamiennymi, spiralnymi schodami w dół. Na swej drodze cały czas nie napotkali ani cienia wroga. Nie było słychać absolutnie niczego. Przynamniej dla ludzkich uszu. Dragosani bowiem słyszał cichutki pogłos, stłumione echo czyjegoś umęczonego wzdychania. Droga do niego prowadziła przez znacznie węższy, niż poprzedni, korytarz. Śladów krwi było też więcej. Posmak krwi był o wiele wyraźniejszy. Zostawał i lepił się do języków. Korytarz prowadził przez zakratowaną bramę, która kontrolowana była przez kołowrót. Kraty były uniesione. Dalej, kilkanaście metrów za kratami widać było barierki kolejnych spiralnych schodów. Stamtąd Drago mógł słyszeć tajemniczy stęk.

Klik

Offline Zaidaan

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 1812
  • Reputacja: 1668
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1038 dnia: 28 Marzec 2019, 21:06:17 »
Emerick akurat ładował kuszę, kiedy Marduke postanowił pokopać piłkę głowę w jego stronę, popatrzył na to paskudztwo i aż musiał znowu splunąć na bok. Okropne obrzydlistwo. Gdy już załadował broń, ruszył za resztą trzymając ją w rękach na wypadek gdyby coś na nich wyskoczyło. Rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Przyjemnie tu..

Offline Melkior Tacticus

  • Król
  • ***
  • Wiadomości: 7322
  • Reputacja: -3620
    • Karta postaci

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1039 dnia: 28 Marzec 2019, 21:11:05 »
- Zupełnie jak w Pakcie gdy po upadku Gildii Magów Mogul nas tam zaprowadził. Miałem wtedy kilks lat, w sumie to gówno pamiętam, ale zapachy podobne. Dodał.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Na rozprostowanie kości
« Odpowiedź #1039 dnia: 28 Marzec 2019, 21:11:05 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything