Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Nawaar:
Mauren pozbierał i oczyścił swe noże. Na wozie musiała dziać się panika, ale teraz nikogo to nie obchodziło. Za dowolny z siebie Nawaar, odpowiedział. - Jestem cały. Zbliżył się do reszty, która była nieopodal. - Nie sądziłem, że infiltracja kopalni będzie polegać na odbiciu wozu nim do niej dojedziemy, ale co tam grunt, że jesteśmy żywi. Złapał głęboki oddech, po tych wszystkich emocjach. - Co teraz robimy? Spojrzał jak anielica pozyskuje krew z tych dziwnych kreatury, co król również dziwnie skomentował. Wolał nie znać szczegółów lepiej dla niego.
Dragosani:
Antares wziął od Patty butelkę.
- Widzę wspomnienia zapisane we krwi - odpowiedział. - Ale samo jej wypicie nic nie da. Trzeba wiedzieć, rozumieć jak wydobyć zapisaną pamięć. Trzeba wiedzieć jak zrozumieć pełnię bukietu smaku krwi, aby tego dokonać - wyjaśnił coś, czego w sumie niewampirowi nie dało się wyjaśnić. Pociągnął ostrożnie łyk krwi maga, skupiając się na poznaniu tajemnic kopalni.
Samir:
- Dobre pytanie, mości Nawaarze. Ja tam czekam na rozkazy osób zarządzających - Samir wodził wzrokiem po okolicy, po chwili zatrzymując spojrzenie na królu pijącym krew - Odświeżające zobaczyć wampira który robi użytek ze swoich zdolności. Byłem kiedyś na wyprawie z pewnym wampirem, który mając tę samą zdolność ot tak, odmówił. Ale to buc był. Gensues czy jakoś tak mu było. Menda straszna - mauren pozwolił sobie na skomentowanie procesu.
Nawaar:
- Aha. Skomentował proces, o którym mówił król. Powiedział to tak, bo nie rozumiał w pełni wywodu, którego władca użył jak również, nie chciał wyjść na ignoranta. Dobrze, że to było zawiłe, gdyż nikt nie będzie go w przyszłości pytał jak to działa. W każdym razie skoro mięli czas to postanowił przeszukać zwłoki może miały jakąś notatkę, trochę złota albo inne wskazówki, które mogą się przydać w dalszej misji. Szczególnie skupił się na zwłokach maga, który pozostał już bez krwi.
// Znalazłem coś przy ciałach?
Melkior Tacticus:
Po co ich najęto? Pomyślał elf gdy dojechał na miejsce. Chyba byli tu jako ozdoba, albo takie cyrkowe małpki by było z kogo się pośmiać. Bo w zasadzie anielica i bestia zarąbali prawie dziesięciu ludzi w mniej niż pięć minut. Za szybko by nacieszyć oko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej