Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pirackie porachunki
Melkior Tacticus:
- Tak ze cztery dni.
DarkModders:
- To już całkiem blisko. - odpowiedział mu biorąc kolejną łyżkę cudownego bigosu. Już dawno nie jadł tak dobrze przygotowanej strawy na okręcie. Fakt, faktem brakowało jej trochę przypraw i pikanterii ale i tak bardzo przyjemnie się ją jadło.
Powoli wymuskał miskę z resztek bigosu i odłożył ją na bok. Wypił ostatnie krople wody i podnosząc się z ławki chwycił za brudne naczynia i podniósł je ze stolika.
- Dzięki za wspólną strawę. Idę rozprostować kości. - oświadczył im odchodząc od stolika. Brudne naczynia odłożył na stolik stojący obok kucharza i spokojnym krokiem opuścił kambuz.
Delikatna morska bryza owiewała twarz jaszczura. Podszedł do burty i opierając się o nią zamknął oczy i zaciągnął się świeżym, morskim powietrzem. Wypełniało ono każdą szczelinę płuc. Czuł się cudownie, a odgłosy fal działały na nim kojąco. Stał tak dłuższą chwilę cały czas wpatrując się w morskie odmęty. Przez ten czas nie opuszczała go nieustająca chęć zemsty i jak najszybszego wytropienia sprawców jego bezsennych nocy i rozterek. Liczył na to, że ci ludzie pomogą mu w odnalezieniu tych zuchwalców.
Melkior Tacticus:
I tak minęły te 4 dni, widać było już Feros.
DarkModders:
Jaszczur jeszcze spał. Dopiero walenie w gong i poranne promienie słoneczne rozbudziły go. Leniwie przeciągnął się na pryczy i głośno zaziewał. Szybko się podniósł i przecierając oczy podszedł do niewielkiego okienka. A na horyzoncie malowała się już wyspa. Początkowo myślał, że oczy go mylą ale z każdą chwilą zdawał sobie sprawe, że nie jest to fikcja. Na twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Doskoczył do swojego kufra, otworzył go i wyciągnął całą jego zawartość na pryczę. Szable i topór położył osobno wcześniej dokładnie zajmując się ich pielęgnacją. Oręż miał być czysty i zadbany, tak też to czynił starannie. Zarzucił na siebie całe opancerzenie i pędem wyszedł z kubryku wyłaniając się w sekundzie na deski pokładu, gdzie krzątała się już cała załoga. Wśród nich znajdował się także i Tyrr. Bez chwili zwłoki podszedł do niego witając się z nim.
- Cześć Tyrr. Widzę, że już cel blisko. Gotowy?
Tyrr aep Nargoth:
//Wybacz, z powodu mej przerwy zapomniałem co tu zaplanowałem, stąd taka jakość ;[ Musze sobie przypomnieć
- Nie spodziewam się cudów, ta mapa to za mało by jasno coś stwierdzić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej