Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pirackie porachunki
DarkModders:
Noc minęła bardzo spokojnie. Jak dotąd rzadko mu było dane wyspać się porządnie na okręcie. Przeważnie pokładowe prycze nie należały do zbyt przyjemnych. Teraz było całkowicie odwrotnie. Przeciągnął się leniwie i przewrócił mozolnie na plecy. Teraz, przede wszystkim, zbudził go przyjemny zapach bigosu. Otworzył energicznie oczy i zaczął nimi błądzić po suficie kubryku. Dłonią przetarł twarz i głośno westchnął.
- A co tak pięknie pachnie? - zadał to pytanie w eter podnosząc się z pryczy. Siedział na niej przez chwilę. Musiał się lepiej rozbudzić. Odwykł już od tak długich wojaży. Po chwili zebrał się, przywdział opancerzenie i energicznym krokiem udał się w stronę kambuzu. Już przekraczając próg wiedział, że jest gotowany jego ulubiony bigos. No to wreszcie sobie porządnie pojem. - powiedział do siebie w myślach, i chwytając za miskę zatrzymał się przed kucharzem, wyciągając w jego kierunku miskę.
I tym razem otrzymał solidną porcję godną prawdziwego wojownika. Odchodząc od kucharza przysiadł się do swoich kompanów spożywających śniadanie.
- Dzień dobry i smacznego. Widzę, że dzisiaj serwują jakieś rarytasy.
Melkior Tacticus:
- Jak dla kogo rarytasy. Ja tam nie lubie bigosu. Odparł jeden z marynarzy. Tyrr jeszcze spał.
DarkModders:
A Jaszczur z wielką przyjemnością zajadał się tym jakże rzadko spotykanym pokładowym jadłem. Co chwile przegryzał bigos chlebkiem, który zabrał odchodząc z pełną miską od kucharza.
- Miałem już przyjemność kilka razy podróżować statkiem. Dla mnie to prawdziwy specjał. - odpowiedział marynarzowi biorąc kolejną łyżkę ciepłego bigosu.
- Działo się coś może ciekawego kiedy spałem? - spytał spoglądając na marynarzy siedzących przy tym samym stoliku.
Melkior Tacticus:
- Mewa nasrała na czoło bosmana, a tak to nic.
DarkModders:
Jaszczur słysząc te słowa prawie zakrztusił się bigosem, który właśnie spożywał. Mocno zakaszlał i chwytając za kubek napił się obficie wody. Kaszel jeszcze przez dobrą chwilę nie dawał mu spokoju. Musiał na moment odłożył łyżkę i poczekać aż przejdzie mu ten uporczywy kaszel.
- Gówniana sprawa. - skwitował to pokrótce kiwając głową. - Jak daleko mamy jeszcze do celu? - spytał zaciekawiony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej