Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pirackie porachunki

<< < (6/13) > >>

DarkModders:
//Melkior, spokojnie. Ja to rozumiem, także nie ma za co przepraszać. Normalna rzecz  ;)

Jaszczur zamyślił się. Był tak pochłonięty myślami, że aż prawie odpłynął tracąc kontakt z rzeczywistością. W tym czasie sięgnął dłonią do kieszeni i wyciągnął z niej zwiniętą mapę. Szybko ją rozłożył i wtopił w nią tępo wzrok. Nagle wybudził się z letargu i zrozumiał, co tak na prawdę zrobił. Potrzepał głową i głośno zachrząkał. Coś siedziało mu w gardle od kilku dni.
- Tak też czułem. Czas pokaże co z tego wyjdzie. - powiedział po czym mocno zacisnął dłoń w koło mapy. - Ale nigdy nie daruje im tego, co uczynili moim ludziom i mnie samemu.

//PS. Jeszcze mi się internet zepsuł i moge mieć poważne problemy z łączem.

Tyrr aep Nargoth:
- Wiesz, nawet jak dowiemy się gdzie i czyje to jest. To sami tego nie zaatakujemy. A Elis się nie narazi.

DarkModders:
- Ja o tym wiem, dlatego będe to chciał troszke inaczej rozegrać. - powiedział spoglądając na krasnoluda. W jego głowie rysował się już plan działania. Czekał tylko na to, aż dowie się wszystkiego na temat piratów, którzy go zaatakowali. A w to wszystko zamierzał wmieszać swoją dobrze wyszkoloną bojówkę.
- Do kogo więc się udamy z tym wszystkim?

Tyrr aep Nargoth:
- Ja bym poszedł do króla z tym.

DarkModders:
To trochę zbiło z tropu Szeklana. Nawet nie pomyślałby o tym aby udać się z tym do króla. Chciał we własny sposób zaradzić ten problem. Czy jednak król będzie chciał zakrzątać sobie głowę takimi problemami? Mógł się mylić, dawno już nie widział się z Dragosanim, nawet nie wie jaki on teraz jest. Odkąd objął tron, mógł się przecież zmienić, czyż nie? Chociaż nie koniecznie tak musi być. Nie każdemu przecież uderza sodówka do głowy. Na chwilę obecną musiał zrezygnować z główkowania na ten temat. Opuścił Valfden, teraz podróżował gdzieś po bezkresnym morzu. Przed sobą mieli już wyspę, ich upragniony cel. Zapragnął jedynie skupić się na tym, co jest teraz i nie myśleć o tym, co będzie jutro. Bo nawet nie wie, czy tego jutra dożyje, jak się potoczą sprawy i czy kiedykolwiek wróci do domu z tej wyprawy.
Dość... - powiedział do siebie w myślach. Skup się na jednym, trzeźwo myśl i jakoś to będzie. Przynajmniej mam taką nadzieję. - wtórował w myślach spoglądając na ląd, do której się zbliżali.
- Hmm... Wiesz, że nawet o tym nie pomyślałem? Miałem inny pomysł ale w ten sposób też można to załatwić. Jeszcze się nad tym zastanowię. - powiedział energicznie poprawiając pas przy zbroi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej