Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pirackie porachunki

<< < (3/13) > >>

Melkior Tacticus:
Dostałeś oorcję kaszy.

DarkModders:
A porcja była dość sporych rozmiarów. Zadowolony usiadł przy wolnym stoliku i chwytając za drewnianą łyżkę zaczął zajadać się rozgotowaną papką. Smakowała ona jak tektura, jednak lata praktyki i przyzwyczajenia z długich wojarzy przyzwyczaiły go do takiego smaku. Jadł nie zwracając uwagi na smak. Z każdą łyżką zapełniał swój żołądek powoli odczuwając uczucie sytości. Co jakiś czas popijał on lepką strawę kubkiem źródlanej wody. W kambuzie panował względny spokój. Brakowało mu tylko rumu a z wielką chęcią chciałby się jego napić. Z resztą, przyjdzie na to inna pora.
Po opróżnieniu miski, podniósł się z krzesła i oddał ją kucharzowi do umycia. Wychodząc z kambuzu rozciągnął się leniwie i ziewając udał się w stronę wolnej kajuty. Zamykały mu się już oczy ze zmęczenia a ciepła strawa jedynie to spotęgowała.
Po wejściu do pierwszej wolnej z brzegu rzucił się na pryczę i zasnął głębokim snem. Na wszelki wypadek, wchodząc do środka, poprosił jednego z marynarzy o zbudzenie w ważnych sprawach bądź chwilach.

Tyrr aep Nargoth:
- Wypierdalaj z mojej kajuty! Ryknął Matt widząc jaszczura w swoim łóżku. Na staktu tego typu kajuty były dwie, kapitana i pierwszego oficera. Reszta śpi w kubryku.


//Nauczycie wy się kiedykolwiek?

DarkModders:
A ten aż podskoczył. Widząc Matta zerwał się z łóżka i zbierając w pośpiechu swoje rzeczy wręcz wybiegł z jego kajuty.
- Przepraszam, musiałem pomylić drzwi. - oświadczył mu. Zaraz też zniknął mu z przed oczu.
Odszukanie kubryku nie zajęło mu wiele czasu. Znalazł wolną pryczę i walnął się na niej oddając się w ramiona błogiego snu.

//Odkąd pamiętam zawsze miałem z tym problemy. Nigdy nie mogłem zapamiętać tych nazw. Musze sobie to gdzieś zapisać

Melkior Tacticus:
Noc minęła spokojnie. Obudził cię zapach bigosu. Kto gotuje bigos na śniadanie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej