Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pirackie porachunki
Melkior Tacticus:
Dostałeś oorcję kaszy.
DarkModders:
A porcja była dość sporych rozmiarów. Zadowolony usiadł przy wolnym stoliku i chwytając za drewnianą łyżkę zaczął zajadać się rozgotowaną papką. Smakowała ona jak tektura, jednak lata praktyki i przyzwyczajenia z długich wojarzy przyzwyczaiły go do takiego smaku. Jadł nie zwracając uwagi na smak. Z każdą łyżką zapełniał swój żołądek powoli odczuwając uczucie sytości. Co jakiś czas popijał on lepką strawę kubkiem źródlanej wody. W kambuzie panował względny spokój. Brakowało mu tylko rumu a z wielką chęcią chciałby się jego napić. Z resztą, przyjdzie na to inna pora.
Po opróżnieniu miski, podniósł się z krzesła i oddał ją kucharzowi do umycia. Wychodząc z kambuzu rozciągnął się leniwie i ziewając udał się w stronę wolnej kajuty. Zamykały mu się już oczy ze zmęczenia a ciepła strawa jedynie to spotęgowała.
Po wejściu do pierwszej wolnej z brzegu rzucił się na pryczę i zasnął głębokim snem. Na wszelki wypadek, wchodząc do środka, poprosił jednego z marynarzy o zbudzenie w ważnych sprawach bądź chwilach.
Tyrr aep Nargoth:
- Wypierdalaj z mojej kajuty! Ryknął Matt widząc jaszczura w swoim łóżku. Na staktu tego typu kajuty były dwie, kapitana i pierwszego oficera. Reszta śpi w kubryku.
//Nauczycie wy się kiedykolwiek?
DarkModders:
A ten aż podskoczył. Widząc Matta zerwał się z łóżka i zbierając w pośpiechu swoje rzeczy wręcz wybiegł z jego kajuty.
- Przepraszam, musiałem pomylić drzwi. - oświadczył mu. Zaraz też zniknął mu z przed oczu.
Odszukanie kubryku nie zajęło mu wiele czasu. Znalazł wolną pryczę i walnął się na niej oddając się w ramiona błogiego snu.
//Odkąd pamiętam zawsze miałem z tym problemy. Nigdy nie mogłem zapamiętać tych nazw. Musze sobie to gdzieś zapisać
Melkior Tacticus:
Noc minęła spokojnie. Obudził cię zapach bigosu. Kto gotuje bigos na śniadanie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej