Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian IV - Grobowiec Sterlinga von Hohensteina
Kazmir MacBrewmann:
Te było typowe dla nadmorskiej osady, rybacy naprawiali sieci i parcelowali ryby, wioskowy głupek latał z gołym pisiorem i rzucał kupą w przechodniów, mewy kradły ryby i srały gdzie popadnie itd. Wieś nie była zadbana. Reszta ekipy wgramoliła się na furgon Kazmira i ruszyli ku Mglistej Przełęczy.
Marduk Draven:
Marduk jechał obok wozu. Jadąc załadował kuszę, którą trzymał w pogotowiu. Tak bardzo jak lubił moce magiczne, tak stara, dobra kusza nigdy nie wypadła z jego łask. Jadąc szczególnie wytężał słuch i wzrok.
Kazmir MacBrewmann:
Dojechali o zmroku w pobliże Karak Kazmir.
Kiedy Kazmir MacBrewmann przybył do gminy Omas po raz pierwszy, jeszcze jako Komisarz a nie pan tych ziem, zastał straszny bajzel. Gminę bowiem opanowali bandyci, korumpując dowódzctwo garnizonu w Zamku Omas. Po uporaniu się z problemem krasnolud postanowił wybudować drugą fortecę, zabezpieczającą południową część gminy oraz jedyną przejezdną przełęcz prowadzącą na północ tych ziem. Potężna krasnoludzka twierdza spinająca dwa brzegi Mglistej Przełęczy została wykuta w granitowej skale, jedyne co w zasadzie dobudowano to dwie wieże oraz potężną bramę, wyposażoną w grube, wykonane ze stali wrota i opuszczaną kratę. Twierdza, jak to w przypadku tych krasnoludzkich, jest także miastem. Stolicą gminy oraz siedzibą II Komturii Bękartów Rashera.
- Kochany domek.
Marduk Draven:
O zmroku dotarli. Marduk chętnie zdjąłby zbroję, zjadł coś i napił się dobrego miodu czy też wina, lub co tam Kazmir zapoda. Byle nie był to suchy pokarm. Widząc Karak Kazmir święty mściciel zagwizdał.
- Wcale ładny, kurwa, domek - skomentował, chwaląc przybytek krasnoluda. Schował też kuszę, bo okazała się niepotrzebna.
Kazmir MacBrewmann:
- Hie hie.
Za bramą był wielki wykuty w skale hall.
Był tam tylko dlatego że po prostu mógł. Zaś za nim, Górne Miasto.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej