Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Posłańcy śmierci
Patty:
W istocie na górze drzewa było całkiem niebezpiecznie, gałęzie stawały się coraz drobniejsze, a mauren wspiął się na dobre kilka metrów. Wkrótce jednak dotarł na sam szczyt drzewa, gdzie w liściach ukryte było krucze gniazdo. W środku popiskiwały cicho trzy pisklaki.
Nawaar:
Znalazłszy się na szczycie Nawaar mógł z góry spojrzeć na cały las na razie trzymał się twardo w miarę stabilnych gałęzi. Wszystko stąd wyglądało o wiele lepiej niż na dole do tego świeższe powietrze, wypełniło płuca maurena na dole czuć było stagnację do tego słońce przyjemnie grzało go w plecy, lecz wiadomo nie pozostał tutaj długo, ponieważ pisklaki również sobie tutaj siedziały i za chwilę miały się znaleźć w łapkach ciemnoskórego. Syn pustyni jedną dłonią odsunął kilka gałęzi i dotarł do gniazda sprawa miała się jeszcze poważniej, bo musiał je złapać delikatnie, by nie pozbawić ich życia a później jeszcze zejść na dół, po niepewnych gałęziach. Nawaar na spokojnie pochwycił małe stworzenie jedne za drugim, przekazując je do drugiej dłoni, przytulił do swojej piersi. Cienka gałąź powoli się bujała, ale zwinny mauren z wolną jedną ręką powoli stawiał swe kroki na konarach, które wydawały mu się odpowiednie do utrzymania wagi jego ciała i pisklaków. Syn pustyni koncentrując się na tym wszystkim schodził na dół, żeby nie spaść i nie stracić życia. Stres był do tego poty go ogarnęły, krople spadały na dół czasem, wchodząc mu do oczu co przeszkadzało strasznie w tym właśnie czasie odczekał chwilę i nadal sukcesywnie krok po kroku, schodził na dół.
Patty:
Powoli bo powoli ale udało się Nawaarowi zejść na sam dól. Stanął pewnie u podstawy dębu, pisklaki zdawały się nadal żyć, popiskiwały bowiem cicho przy piersi maurena, a martwy myśliwy jak padł, tak leżał.
Nawaar:
Rozejrzał się dookoła i już wiedział, co ma robić dalej.- Dobra zabieram was do stolicy. Tam pewnie ktoś się wami zajmie. Wiedział, że go nie rozumiały, ale miał przynajmniej do kogo gębę otworzyć podczas wędrówki do swego domku. Nawaar szybko ruszył w drogę powrotną, żeby nie narazić stworzenia, o które mocno się starał na jakiś szwank. Droga była długa, lecz nawet czytając z gwiazd znajdzie drogę do domu.
Patty:
I tak wędrując, kierując się wrodzonymi zmysłami pozwalającymi mu na znalezienie drogi, Nawaar wrócił do Efehidonu.
Zadanie zakończone powodzeniem.
Podsumowanie:
Naawar, kierowany żądzą posiadania nowej wilczej zbroi wybrał się do lasu na polowanie. Tam też, po rekonesansie, znalazł truchło jelenia, które przetworzył na trofea oraz wytropił wilczą watahę, którą to następnie pozbawił życia, a potem także skór i innych kłów czy pazurów. Wędrując tak dalej przez las mauren natknął się na obozowisko, prawdopodobnie myśliwego. Nawaar ruszył jego śladami, co poskutkowało zaatakowaniem go przez dużą i wściekłą panią dzik, którą to dzielny myśliwy ubił. Natknął się potem na poszukiwanego przez siebie myśliwego, z którym dobił targu - skory w zamian za pisklę lub dwa kruka, które ów wędrowiec tropił. Po poszukiwaniach młodych krucząt odnaleźli gniazdo, oblegały je jednak harpie. Nawaar bestie ubił, potem jednak napotkany myśliwy zerwał umowę i targnął się na życie Nawaara, który pozbawiony innego wyjścia zabił napastnika i odebrał swoją własność. Następnie wspiął się na drzewo, zabrał małe kruki i wrócił do domu, objuczony łupami.
ÂŁupy:
2 poroża jelenia
80 pazurów wilka
10 m2 skóry wilka
20 kłów wilka
2m2 skóry dzika
2 kły dzika
20x szpon Harpii
4x kieł Harpii
3 małe kruki (gotowe do oddania kapłankom)
Nazwa broni: sztylet kłusownika
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,45kg mosiądzu o zasięgu 0,3 metra. Uszkodzony.
Talenty:
Nawaar:
Aktywność: 1 brązowy talent
Opisy: 1 srebrny talent
Walka: 5 złotych talentów
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej