Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Posłańcy śmierci

<< < (2/17) > >>

Patty:
Niestety, a może i stety, trolla pod mostem nie było. Zapewne już dawno temu jakiś dzielny domorosły pogromca potworów pozbył się lokalnego poborcy myta, a może takiego nigdy tu nie było. Kto wie. Nawaar tymczasem zagłębił się w las, zwierzyny w nim jednak, przynajmniej póki co, nie uświadczył. Nadal był zbyt blisko miasta, a sarenki i im podobne miały zwyczaj przebywania tam, gdzie były bezpieczne, z dala od myśliwych. A skoro nie było sarenek to i drapieżników mauren nie uświadczył, te bowiem polowały na roślinożerców właśnie. Nawaar musiał iść najwyraźniej głębiej w puszczę. 

Nawaar:
ÂŻaden troll się nie odezwał, gdy mauren zaszedł do lasu, bo na pewno słyszałby taki donośny głos. Teraz jednak miał zupełnie inne plany, gdyż idąc na razie po skraju lasu, który emanował swym pięknem oraz niebezpieczeństwem w postaci groźnych zwierząt, ale są jeszcze drobne wnerwiające przeszkody w postaci komarów, tudzież pajęczyn oblepiające ciało ciemnoskórego. Nawaar odganiał latające gówienka i kilka z nich zabił, przez co poczuł się dumnie! Mimo to one tak łatwo nie odpuszczały, pajęczyny natomiast były bardziej skore do uległości. Syn pustyni krocząc po ściółce leśnej na początku niczego nie dostrzegł brakowało śladów oraz tropów i tutaj nie było wyjścia i trzeba było iść dalej, co też uczynił. Mauren patrzył pod nogi, żeby nie zdradzić swojej obecności zbyt szybko, starał się omijać gałązki i jednocześnie nie przywalić w drzewo lub krzaki na swej drodze. Tymczasowo żadnych odgłosów zwierząt nie było, odchód oraz śladów również, lecz pewnie do czasu i być może przebiegnie jakaś sarna dając znać, iż jest blisko innej zwierzyny.   

Patty:
Mauren sprawnie przemieszczał się w głąb puszczy i jego cierpliwość wkrótce została wynagrodzona. W mchu koło stóp dojrzał odciski racic jelenia. Wiodły one dalej w las.

Nawaar:
Mauren wiedział, że w sytuacjach jak polowania oraz okradanie wymagana jest cierpliwość. Właściwie to się jej dopiero nauczył, ale młoda krew wrzała w jego żyłach zwłaszcza w takie ładne pogody, jednakże walka z robaczkami i pomniejszymi krzaczkami opłaciła się! Wszystko szło ku dobremu oraz zaskoczeniu ciemnoskórego, gdyż koło jednego drzewa w mchu znalazł ślady racic jelenia! - Bingo! Nawaar się nieco podekscytował, ale jak każdy wie jelenie są strasznie płochliwe, tylko drobny ruch wystarczy, żeby stworzenie pobiegło na złamanie karku i tutaj zawsze trzeba pamiętać pewne słowa "nie działać pochopnie". Ciemnoskóry chwycił mocniej kuszę, ruszając za śladami racic, bo na pewno będzie ich więcej do tego wytężył słuch inne bestie, tylko czekają na takich niedoświadczonych z fachem ludzi, toteż mauren starał się znowu kroczyć powoli, patrzyć czy inne ślady pokrywają się z tymi jelenia oraz jak wielkie zagrożenie może być z tego powodu. 

Patty:
Trop prowadził dalej w las. Po kilku minutach ostrożnego śledzenia śladów Nawaar natrafił na drugi zestaw odcisków. A potem trzeci i czwarty. I nawet piąty. Ewidentnie wilcze łapy, odciśnięte w miękkiej ściółce jak w glinie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej