Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚpiew Duszy
Olga:
- Moja rola? Wybacz mi panie, ale chyba nie rozumiem.
Dziewczyna wykonała kilka kroków w stronę drzwi. No dobra. Chyba jednak szczęście mnie opuściło.
Funeris Venatio:
Artur nacisnął jakiś duży, ciężki przycisk przy ladzie, a dwa grube bolce opadły spod sufitu nieco w dół, blokując drzwi. Nie dało się ich otworzyć, dopóki nie usunie się prętów. Sprytne, łatwe do zamontowania zabezpieczenie. Mężczyzna był wcale spokojny, nie robił żadnych gwałtownych ruchów, nie wyciągnął broni ani nie wołał draba. Trącił palcem szklaną, nieco płaską kulę, w której przetrzymywany był kwiat. Spojrzał na Olgę.
- Zaskakujące, że pytasz dokładnie o tę rzecz, w momencie, gdy została ona skradziona. Skrzętnie, dokładnie, bez robienia rabanu.
Olga:
Słysząc szczęk blokowanych drzwi Olga zaklęła w myślach. Stojąc na środku sklepu wpatrywała się w Artura.
-Może tak wartościowe rzeczy powinny mieć lepszą ochronię od szklanej kuli? - zapytała z przekąsem.
- Wiem, że pan mnie już oskarżył i najprawdopodobniej nawet skazał. I to, że powiem, że nie mam z tym nic wspólnego najpewniej nic nie zmieni. Ale właśnie taka jest prawda. Jestem równie zaskoczona kradzieżą co pan.
Olga znalazła się w sytuacji nad którą nie miała absolutnie żadnej kontroli. Znajdowała się w obcym miejscu, gdzie nie znała nikogo. Wszystkie drogi ucieczki, a raczej jedyna, o której wiedziała, została zablokowana. Jej los spoczywał w dłoniach Artura i jego ochroniarza. A jedyną osobą, która miała pojęcie gdzie się znajduje był Abel, co do którego miała pewność, że jej nie pomoże. Jej stan można było opisać jednym słowem: Kurwa.
Funeris Venatio:
- To mimo wszystko tylko kwiat. Rzadki, już bardzo nieczęsto spotykany, ale tylko kwiat. Nie wskrzesza, nie odrasta utraconych kończyn, a nawet biegunki nie opanuje. Dlatego byłem zaskoczony, dlatego pytasz akurat o niego. Niewiele osób nawet zdaje sobie sprawę, że taka roślina, a zwłaszcza jej kwiat, w ogóle istnieje. Wyceniałem go na dwadzieścia grzywien, może nieco więcej. Ale ewidentnie został skradziony. Plus co najmniej dwa inne okazy. Czy jest coś, czego nie wiem akurat ja?
Olga:
- Nie wiem, panie czy mogę oświecić cie w twojej niewiedzy, ponieważ ja też niewiele z tego rozumiem. Poza tym, że trzymasz mnie, w tej chwili, jako swojego więźnia, chociaż nie masz co do tego żadnego powodu.
Dziewczyna rozluźniła się lekko, jednak wciąż uważnie obserwowała handlarza i jego ochroniarza. To wszystko robiło się coraz dziwniejsze. Dwadzieścia grzywien za taki rzadki kwiat? To po co były te wszystkie wypytywania, skoro dla niego jest praktycznie bezwartościowy? Chyba, że mnie teraz wkręca...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej