Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zaradna dziewczyna
Toruviel:
- Gotowa.- zwinęła skórę i spięła ją rzemieniem, po czym podpięła przy broni na plecach. Wyjęła kuszę.
//Zabieram:
2m2 skóry kreshara
Patty:
Mała grupka ruszyła zatem w dalszą wędrówkę śladami kresharów. Wędrowali tak wiele dni i nocy, bez wytchnienia, podążając za nieuchwytnymi kotami. Oto byli, myśliwi i zwierzyna, łowcy i ofiary, pogrążeni w zdawałoby się nie mającej końca i początku pętli. Las powoli zmieniał swoje kolory, przeradzając się z ponurego zimowego krajobrazu w piękny początek wiosny. Biedna Toruviel zupełnie straciła poczucie czasu, zabłąkana z obcymi ludźmi w sercu valfdeńskiej puszczy.
Aż w końcu był! Oto on, jeden jedyny kreshar, wytropiony przez dzielnych myśliwych. Stał zagoniony pod drzewo, w odległości 18 metrów od grupy. Stał w pozycji obronnej, ze zjeżonym futrem i pianą na swoim kocim pysku, gotów do ataku.
//1 kitku
Toruviel:
//Kreshar tylko przypomina kitku <ignorant>
Wyprawa na kilka godzin, maksymalnie dzień stała się wędrówką podczas której Toruviel straciła rachubę czasu i zwyczajnie przestała liczyć czas. Starała się jednak nie narzekać dopóki ma okazję zdobyć skóry. Nawet zima powoli się kończyła, co sprawiało, że kamuflaże myśliwych były bezużyteczne. W końcu napotkali aż jednego kreshara. Elfka wymierzyła z napiętej kuszy. Uspokoiła oddech, w końcu wstrzymując go, przymknęła oko i.... strzeliła. Bełt pofrunął, tnąc ze świstem powietrze i w kolejnych ułamkach sekundy wbił się prosto między oczy kreshara, który zginął na miejscu. Elfka miała jeszcze dwa strzały. Poczęła ostrożnie zbliżać się do upolowanej zwierzyny aby ją oskórować.
- Panowie osłaniajcie.
Patty:
//Ok.
Panowie nie zdążyli niczego osłonić, bowiem z krzaków za nimi wyskoczyły wściekłe bestie, z miejsca rzucając się na myśliwych, dosłownie rozszarpując mężczyzn na strzępy. Kuroliszki, jak się okazało, zasyczały gniewnie i zaczęły okrążać swoją ostatnią ofiarę, Toruviel.
Sześć kuroliszków jest przed tobą w odległości 12 metrów, zaczynają cię okrążać.
Toruviel:
Nic nie poszło po myśli elfki. Rozejrzała się. 12 metrów, okrążały ją. Wiedziała, że są to kuroliszki. I wiedziała, że jeden byłby wyzwaniem dla niej. A co dopiero 6!
— Kurwa mać... – zaklęła siarczyście i rozejrzała się. Objęła drzewo, po czym zgrabnie je okrążyła i rzuciła się w ucieczkę. Nawet nie oglądała się za siebie, wiedząc, że może stracić przez to równowagę i upaść. Biegła ile sił w nogach, wykorzystując atletyczną budowę ciała i zwinność.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej