Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zaradna dziewczyna

<< < (4/11) > >>

Patty:
Mężczyzna zaczerwienił się po same cebulki włosów i odbiegł w krzaki, poganiany złośliwym rechotem swoich towarzyszy, którzy zrozumieli w końcu całość sytuacji.
- A to znacząca persona, znacząca, to i materiały zdobyć trza... Stado które tropimy ma 7 sztuk. Pomożesz nam w ustrzeleniu zwierzaków i ich skóry są twoje. Potrafisz oczywiście skórować zwierzęta?- myśliwy upewnił się i wymienił dziwnie szybkie, podejrzane nawet spojrzenia ze swoim towarzyszem - Jeśli tak to zapraszamy do łowów, dużo ich, a zimno trochę i ręce dygoczą, to i zawsze się przyda dodatkowy łuk. Lub kusza jak widzę. Mało to po elfiemu - zauważył, podejrzliwie nawet.

Toruviel:
- Tak, umiem skórować. A te cudeńko to prawdziwe arcydzieło z Elanoi.- rzekła, zdejmując kuszę z pleców, pokazała ją towarzyszom.- W ciągu sekundy może wystrzelić trzy bełty, albo też strzelać pojedynczo, po jednym, bez zbędnego naciągania cięciw. Tak, cięciw. Ma trzy cięciwy na każdy bełt i wszystkie naciąga się 10 sekund. Idealne na takie polowanie a i swoją siłę ma.- naciągnęła cięciwy i nałożyła bełty. Broń trzymała w pogotowiu, niczym karabin.- Ruszamy?

Patty:
- Prawdziwa armata z tej kuszy, nigdy takiej nie widziałem. Ale skoro mówisz że działa to nie mam powodów by ci nie wierzyć. Przekonamy się zresztą w praktyce. Chodźmy zatem. Rufus zna się na tropieniu, poprowadzi nas do stada - myśliwy wskazał na jednego z mężczyzn, który właśnie szedł wzdłuż odcisków łap - Zima jest to i zadanie ma ułatwione. Co to za problem iść po śladach dużych kotów...
- Słyszałem to. Tropienie to sztuka, dostępna wyłącznie nielicznym, najbardziej uzdolnionym łowcom... - zaczął mówić myśliwy imieniem Rufus. Najwidoczniej często wpadał w takie patetyczne przemowy, bo jego towarzysze szybko kazali mu po prostu zamknąć mordę i iść po śladach. Póki co jednak zdawało się, że stado zdołało oddalić się od grupy na bezpieczną odległość, wszystkie oznaki były świadczyły o tym, iż kreshary przeszły tędy stosunkowo dawno, mocz i ślady zdążył już wyschnąć.
- Zatem, krawcowa... - zagaił Toruviel pierwszy z myśliwych - Miała pani szczęście, że akurat napatoczyło się tutaj stado, zazwyczaj nie zapuszczają się tak blisko Efehidonu.

Toruviel:
- Aj, ależ panowie się nie kłóćcie. A krawcowa, krawcowa, a ja widzę, że myśliwi. Jak to tam w zawodzie?- powiedziała idąc z myśliwymi.- Hmmm... chyba dawno się oddaliły.- spostrzegła, widząc ślady.- Mocz raczej wyschnął. Długo je tropicie, panowie?- zapytała.

Patty:
- Trzeci dzień. Dostaliśmy cynk że banda kresharów rozszarpała owcę w wiosce dzień drogi na zachód stąd. Skrzyknąłem chłopaków i ruszyliśmy ich śladem, ale skubane są szybkie i nieprzewidywalne, ciągle nam się wymykają. Dzisiaj dorwaliśmy tę samicę, ale nie wydaje mi się żeby była z tego samego stada, nie byłaby w stanie tak szybko gnać z młodymi - w miarę jak myśliwy mówił las zmieniał się. W poszukiwaniu stada kresharów skręciliście na północny-zachód, wchodząc niejako do matecznika puszczy. Drzewa tutaj były naprawdę wiekowe, z potężnymi, omszałymi pniami.
- Chyba coś mam - obwieścił Rufus, zatrzymując się nagle i wskazując krawędź pobliskiego jaru. ÂŚlady kresharów prowadziły w dół, w stronę małej rzeczki. Bestie mogły tam zbiec by zdobyć wodę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej