Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnica sadu
Longinus Podbipięta:
- Jest taka mała szopka niedaleko piwniczki. Jest tam siano, więc nie powinniście tam marznąć.
Nawaar:
Rozwiązanie problemu znalazło się natychmiast! Wszystko zostało również ustalone i nie pozostało nic innego jak udanie się do szopki, gdzie sianko ogrzeje jego ciało, które będzie zdolne do uśmiercenia bestii nim zrobi się naprawdę zimno na zewnątrz. - Dobrze. Udam się do szopki i przyjdę dopiero później zdać rezultat z wykonania zadania. Odpowiedział, wychodząc z ciepłego domku na zimny dwór. Syn pustyni w biegu wpadł do szopki i delikatnie zmarznięty, wszedł do niej nakrywając swoje ciało sianem mając cały czas baczenie na wejście do piwniczki. Sam dźwięk uderzonej klapy o ziemię będzie wyraźnym sygnałem, że bestia jest w środku, także spokojnie czekał.
Longinus Podbipięta:
Szopa byla dziurawa, pewnie dla wentylacji, przez co zimne powietrze stale do niego wkraczało. Siano rozgrzewało maurena, ale tylko odrobinę. Na razie panowała cisza.
Nawaar:
Mauren cierpliwie czekał na nadejście złodzieja będąc zakopany w sianie niemal po głowę. Dziurawa szopa wpuszczała więcej zimnego powietrza niż ciepłego, tylko coraz bardziej chłodno było bez żadnego ruchu, więc Nawaar nie chciał zamarznąć ani dopuścić do odmrożeń dlatego, zaczął pocierać dłońmi o swoją klatkę piersiową zrobiło się trochę cieplej, lecz nadal nic nie zbliżało się do klapy w podłodze! Para wytwarzana z ust syna pustyni zbierała się na sianie i powoli ogarniało go zmęczenie, jednak nadal wytrwale czekał i w tym czekaniu, załadował sobie kuszę bardzo powoli, żeby sobie lekko zmarzniętymi łapami krzywdy nie zrobić, gdy to uczynił zaczął dłońmi ocierać sobie stopy mając, baczenie na dźwięk spadającej klapy.
Longinus Podbipięta:
W końcu też, po paru godzinach, podczas których mauren regularnie zasypiał, ujrzał coś, ledwo widoczną, mała, humanoidalną sylwetkę, która otwierała właśnie klapę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej