Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnica sadu
Nawaar:
Mauren oczywiście domyślił się, że to nie może być sprawka sąsiada, bo komu by się chciało dziennie kraść siatkę jabłek i zostać w końcu przyłapany? Właśnie nikomu i też raczej to nie mógł być człowiek. Teraz pada pytanie, co to mogło być? Nawaar zamyślił się chwilę, by rzecz. - Zaprowadź mnie zatem panie do tej piwniczki, bo tu noc się zbliża i pewnie znowu coś zostanie okradzione. Jednak przed tym- podniósł kieliszek cydru do góry- na zdrowie! Mauren wypił zawartość kieliszka, czekając w dalszym ciągu na właściciela.
Longinus Podbipięta:
Pyszna, słodko-kwaśnawa zawartość wlała się do żołądka maurena, delikatnie go rozgrzewając od środka. Bielik zaś powstał i wspierając się o lasce wyprowadził Nawaara do sadu. Tam przeszedł kilka kroków i stanął przed drzwiczkami nachylonymi pod kątem 45 stopni, będącymi częścią domku.
Nawaar:
Nawaar tego potrzebował! Trunek przyjemnie spłynął do jego żołądka, rozgrzewając go wewnątrz w sam raz na zimowe wieczory. Mauren jednak nie miał czasu na dalsze delektowanie się alkoholem, bo właściciel za namową ciemnoskórego ruszył ku wejściu do piwniczki, ale poruszając się o lasce trochę mu to zajmie, tylko że syn pustyni nie będąc dłużny, ruszył za nim, by wykonać zadanie. Droga wiodła przez sad, gdzie rosło pełno jabłoni a od tego miejsca byli o krok od drzwiczek, prowadzących w dół. Człowiek i mauren stanęli nad drewnianą klapą. - Dotarliśmy. Otworzę właz i się rozejrzę w środku. Nawaar jak powiedział tak zrobił, podniósł klapę i rozejrzał się na początek z powierzchni nim, zszedł do środka.
Longinus Podbipięta:
Maurena przywitała ciemność.
- Ah. No tak! Zapomniałem! Tam na lewo od pana jest pochodnia!- powiedział. Podszedł ostrożnie do Nawaara. Wyjął paczkę zapalniczek i odpalił jedną, od niej zaś rozpalił pochodnię. Piwniczkę omiótł ciepły blask ognia. Było w niej jednak i tak chłodno, co sprzyjało jabłkom. A tych było od groma w kwadratowych, nie zamkniętych skrzyniach. Kortlandy, czempiony, antonówki i wiele innych rodzai.
Nawaar:
Ciemność widzę, widzę ciemność! Rzuciło się Nawaarowi na myśl, gdy klapa poszła ku górze, a na dole przywitał go mrok. Jednak była na to rada bez używania mikstury, gdyż była obok pochodnia, którą wskazał mu Bielik i jednocześnie ją odpalił, także nieco się rozjaśniło na około. Mauren dobył pochodni w jedną rękę w drugiej zaś miał nóż, bo cholera wie co może czaić się na dole. - To schodzę. Zobaczę co tam jest. Oczywiście zapach jabłek dotarł do jego nozdrzy. Teraz dopiero zamieszało mu się w głowie od zapachu, ale cóż zrobił jeden krok potem drugi, nie tracąc za bardzo czujności zszedł do wnętrza piwniczki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej