Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morze, pieniądze, perły i flaki, podejście drugie
Domenik aep Zirgin:
//W grach RPG chodzi o - uwaga, szok - odgrywanie postaci. Jak chcesz tylko zaliczyć questa dla golda i bić moby dla itemów to wybrałeś złego npca ;[
- Coś wesołego? - sięgnął pamięcią do niezbyt odległej przeszłości - Jakiś czas temu naszło mnie by odzyskać pewien skarb. Ale zacznijmy od początku. Było to na rok przed klątwą mgły, robiłem wtedy u Morgana Szybkiego na barkasie Molly. Barkas to taka barka duża. Byliśmy w okolicach Perłowej Zatoki gdy nagle... pojawiła sie kurewska fregata. Patrol cholerny... A przed nami sztorm, rafy i skały. No to Morgan wybrał. "Ratować ładunek"! Nom, uratować uratował. Ale zginęło sporo załogi. Wrak został, przeżyło nas dziesięciu. Nie mogąc nic zrobić odpłynęliśmy szalupą. A ładunek leżał, stopniowo zamieniając część załogi w zombie. Wieźliśmy czarną rude i rum, to drugie postanowiłem odzyskać. No więc nająłem najemników i Bractwo ÂŚwitu. Ale gdy tylko rycerze zobaczyli zjawy to zarządzili odwrót.
Pelikaner ibn Atakur:
-Udało ci się? Umarłeś? Przeżyłeś?
Domenik aep Zirgin:
- Skoro to opowiadam to tak... umarłem kurwa...
Pelikaner ibn Atakur:
Wybacz rodzinna tradycja. Zawsze jak ktoś coś opowiadał z dawnych czasów to przerywano mu tymi słowami.-powiedział Pelikaner przez serdeczny uśmiech.
Domenik aep Zirgin:
- Aha. No ale ten, musieliśmy wrócić. Ten rum nadal tam jest. Zaczynało się ściemniać, i lekko pruszyć śniegiem. - Mam nadzieję że mi nie zamarzniesz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej