Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kwiaty na mogile

<< < (19/20) > >>

Aeger Tymon:
Miał jeszcze coś wspomnieć mistrzowi, ale ten za szybko się ulotnił. Musi pamiętać, żeby następnym razem w takich sytuacjach, jeżeli się powtórzą, zadawać wszystkie pytania na raz. Najwyżej będzie powtarzał, ale chociaż będzie miał pewność, że zrobił wszystko, co mógł, by uzyskać odpowiedzi na trapiące go sprawy. Nie czekając jednak wiele więcej, odwrócił się w stronę grabarza. Dostrzegł, że człowiek jakimś cudem jeszcze żyje, ale pewnie nie potrwa to zbyt długo. Męczył się, widać to było po zmasakrowanym ciele, całym połamanym i zdruzgotanym. Aeger chciał zlitować się nad magikiem, więc wyjął swój miecz, obnażył nagie ostrze i wbił je pewnie między grdyką a podbródkiem, kierując w górę, idąc w stronę mózgu.

Marduk Draven:
Mężczyzna też szybko zmarł. Pozostało wydostać się tylko z sanktuarium.

Aeger Tymon:
Najpierw jednak przeszukał grabarza. Wszelkie pieniądze, przedmioty, jego magiczny kostur, jakieś runy. Coś powinien znaleźć.

Marduk Draven:
Aeger rzecz jasna znalazł kostur. Leżał na ziemi, kilka metrów od ciała. Grabarz miał też srebrny i złoty pierścień, mały mieszek z 15 grzywnami i piersiówkę z śliwowicą.

//Otrzymujesz:
Nazwa broni: kostur z drewna
Rodzaj: kostur
Typ: oburęczny
Obuch: 4
Wytrzymałość: 11
Opis: Wystrugany z 1,15kg drewna, zwieńczony 1kg niebieskim kryształem, o zasięgu 1,8 metra. Uszkodzony.

Nazwa przedmiotu: srebrny pierścień
Wartość: 60 grzywien

Nazwa przedmiotu: złoty pierścień
Wartość: 90 grzywien

Nazwa przedmiotu: piersiówka ze śliwowicą
Opis: poręczne naczynie z potężnym alkoholem

Aeger Tymon:
Schował pierścienie do kieszeni, grzywny wrzucił do mieszka. Zerknął szybko na salę, w której się znajdował, nie widząc jednak niczego ciekawego, skierował się do wyjścia, idąc korytarzem oświetlonym pochodniami. Z kamiennej podłogi oczywiście podniósł również kostur, którym się teraz podpierał, stukając delikatnie o kamienie. Doszedł szybko do drabinki, wrzucił drewniany kij zakończony kryształem, a ten znalazł się po drugiej stronie, na zewnątrz. Deszcz ciągle padał, minęło przecież ledwie kilka minut od momentu, gdy tutaj zszedł, więc podłoga była nieco śliska. Ostrożnie wszedł więc po drewnianych szczeblach, podciągając się na koniec rękoma. Poczuł powietrze naładowane ozonem, przesiąknięte burzą i jonami. Otrzepał lekko kaftan, trochę ubrudzony i ruszył do wyjścia z cmentarza. Po drodze minął ciało nieboszczka, którego miał nieprzyjemność zbudzić i przypomniał sobie, że ten miał przy sobie miecz. Pamiętał gdzie go odkopnął, więc podniósł go z ziemi, przełożył przez pas i ruszył sprawnie do domu przez otwartą już bramę od cmentarza.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej