Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kwiaty na mogile

<< < (11/20) > >>

Aeger Tymon:
Aeger, długo się nie zastanawiając, przełożył jeden bukiet kwiatów na grób mężczyzny.

Marduk Draven:
Przez chwilę nic się nie działo. Ot, dobry gest mężczyzny. Nagle jednak odczuł on delikatne trzęsienie ziemi. Na gołej ziemi, bo grób nie miał płyty nagrobnej uformowała się góra. Aeger usłyszał trzask łamanego drewna. Z podziemi wyłoniła się nagle zgniła, częściowo pozbawiona ciała ręka. Następnie druga, a potem głowa. "Twarz" osobnika nie miała skóry na żuchwie i w okół lewego okna, którego to też w ogóle nie było. Również i kawałka czaszki brakowalo. W środku widać było przegniły mózg. Postać ubrana pordzewiałą i poszarpaną brygandynę. ÂŚmierdziała jak stąd do Eandor. Przy pasie miała przytroczoną pochwę ze zgniłej już skóry, w niej zaś miecz.
- Kto śmie sprzeciwiać się woli nieżywych?- warknął. O dziwo, jak się okazało, mówił.- Nauczę cię szacunku wobec martwych!- ryknął i zaatakował. Piorun strzelił po niebie, rozpadało się jeszcze bardziej.

1x nieumarły

//Zombie jest uzbrojony w:
Nazwa broni: Miecz nieumarłego
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,28kg stali valfdeńskiej o zasięgu 0,9 metra. Lekko przerdzewiały, ma na sobie liczne ślady krwi.

Aeger Tymon:
Aeger odbił atak swoim mieczem, robiąc młyńca i wywijając się spod sztychu. Przeniósł impet ataku na lewą stronę oponenta, ciągnąc jego środek ciężkości za sobą. Zostawił mu całkowicie odsłoniętą lewą górną i dolną kwartę, lecz nie spodziewał się stamtąd ataku. Uderzył głowicą od góry w dłoń trzymającą miecz, wytrącając nieumarłego z rezonu. Odsunął się do tyłu, próbując stanąć na twardym gruncie, nie mając żadnych przeszkód bezpośrednio za sobą. Stanął po środku alejki, groby mając po swojej prawej i lewej. Szybko zerknął za siebie, sprawdzając, czy żadna poczwara mu nie wychynie zza pleców i przyjął postawę. Jedna noga nieco z przodu, lewa ręka szerzej, dla balansu ciała. Wyprowadził cięcie z łokcia, tnąc poziomo od prawej na wysokości piersi. Przeciwnik zbił to uderzenie, nadstawiając miecz pod skosem. Ostrze ześlizgnęło się w dół, Aeger wycofał rękę, powstrzymując ruch ciała do przodu. Wskrzeszony człek postąpił krok do przodu, wyprowadził atak prosto przed siebie, w korpus, wyciągając się w fincie. Aeger odbił prawą stopą w tył i bok, przepuszczając miecz obok swojego brzucha. Złapał za rękę swojego adwersarza, pociągnął ją jeszcze dalej do przodu i uderzył znowu głowicą miecza, celując prosto w twarz. Znalazł się z boku zombie, mając otwartą prawą stronę potwora, gotową pod płaskie cięcie. Zaatakował tak właśnie, odsuwając z dala od przeciwnika, trzymając miecz oburącz. Klinga uderzyła w plecy i przecieła materiał brygantyny, szorując o metalowe płytki pod spodem. Nieumarły próbował się odwrócić, lecz siła ciosu znowu popchnęła go w bok, nie pomagając mu w utrzymaniu równowagi. Aeger postąpił krok w prawo, do przodu i zatrzymał się nagle w pozorowanym wypadzie. Zombie starało się wykonać zasłonę, odbijając nadciągając zapewne atak, lecz człowiek cofnął dłoń i zaatakował na odlew, w drugą, zamykając szybko pole. Kopnął przeciwnika w kostki, wytrącając go całkowicie z równowagi, gdy ten wkładał całą uwagę zablokowanie ciosu idącego w dolną część korpusu. Nieumarły wylądował na ziemi, a Aeger szybkim uderzeniem w nadgarstki, wyprowadzonym głęboko z ramienia, wytrącił broń z nieumarłych palców. Odkopnął ją daleko, samemu cofając się o dwa kroki.
- Wybacz... Przeczytałem "Potrzebuję nieco kwiatów, zwłaszcza od mojej żony" - odparł, patrząc z góry na rozbrojonego przeciwnika.

Marduk Draven:
Zombie patrzył na człowieka niewistnym spojrzeniem jednego pustego oczodołu i jednego przegniłego oka. Nie słuchał nawet słów człowieka. Miast tego podniósł się z ziemi i zaatakował gołymi rękoma. Rozwarł szczękę, chcąc wgryźć się w szyję człowieka.

Aeger Tymon:
Aeger zaklął szpetnie, cofając się już w momencie, gdy nieumarły zaczął się podnosić. Nie czekał na niewiadomo co, nie próbował się bratać z zombie. Kilka kroków w tył. Trzymał przeciwnika na dystans, odpychając jego klatkę piersiową swoim mieczem, który nie przebijał przy takiej sile brygantyny. Jego adwersarz nie ustępował, brnąc do przodu i próbując wgryźć się w niego, pożywiając się na zdrowym, silnym ciele. Nie rozumiał tego nigdy, przecież w żołądku zombie nie zachodziły żadne procesy metaboliczne, więc nie miał jak przetrawić tego wszystkiego. Cokolwiek by zjadł, przeżuł i jakoś częściowo rozpuścił, zatkałoby mu jelita i przełyk. Nie umarłby, bo już był nieżywy, ale nigdy więcej nic by nie mógł przełknąć. Nawet by tego nie wysrał, jakkolwiek by się starał. Biologia.
Zbił mieczem najpierw prawą dłoń, potem lewą, łamiąc w niej kości. Zrobił tak jeszcze raz, robiąc uskok w prawo, chwytając miecz lewą dłonią w trzeciej ćwierci i robiąc dźwignię łokciem, uderzając wielokrotnie zombie w twarz. Zgruchotał kilka kości, odłupał nieco przegniłej tkanki, ale przede wszystkim odrzucił od siebie przeciwnika. Gdy ten łapał równowagę, Aeger oburącz poziomo, atakując z kwarty, uderzył jelcem w czaszkę potwora, robiąc zamach półmieczem. Poprawił raz i drugi, aż nieboszczyk Jake osunął się na ziemię. Dla pewności zgniótł resztkę mózgu z pękniętej w wielu miejscach czaszki butem, przecierając po bruku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej