Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Biały Krzyż

<< < (7/26) > >>

Kazmir MacBrewmann:
Powininen mniej pić. Krasnolud otworzył drzwi i zajrzał do środka.

Funeris Venatio:
W środku leżał człowiek. Na w pół martwy, blady jak ściana, w kałuży swojej krwi. Ubranie miał mokre od wody i swojej juchy. Na wysokości piersi, przez całą jej długość, biegła otwarta szrama, którą jegomość starał się tamować swoim kubrakiem i rękoma. Nie udawało mu się to zbytnio, tracił sporo krwi i bez pomocy witality raczej się nie obejdzie.
Przed zbladnięciem na papier jego skóra miała raczej jasny odcień, podobny do tamtego poprzedniego złodziejaszka, już trupa. Nosił tak samo skrojone ubranie, różniące się tylko stopniem ubrudzenia. Na piersi miał ten sam krzyż, naznaczony równie niestarannie i raczej tę samą farbą. Nie miał przy sobie broni, jak się zdawało, chociaż i on miał pas i pochwę jak do krótkiego miecza. Jego mieszek był jeszcze na miejscu, co widać było spod poły podróżnego płaszcza.
Próbował powolnymi, coraz słabszymi ruchami załatać swoje rany, ale niemrawo mu to wychodziło. Nie od razu spostrzegł krasnoluda z kuszą, który pojawił się w drzwiach. Zdziwił się nieco, lecz nic nie rzekł. Trudno powiedzieć dlaczego.

Kazmir MacBrewmann:
- Na chuja ci to było? Kraść. Powiedział sięgając po toporek. - Nie znam się na medycynie ale mogę przyspieszyć twą wizytę u Rashera. Tylko mi wyznaj o chuj z tym krzyżem chodzi.

Funeris Venatio:
- Kkk... rewny? - spróbował wycharczeć. Zdobył się nawet na parodię uśmiechu, gdy nabrzmiały krwistą pianą bąbel pękł mu w ustach, brudząc go jeszcze bardziej.

Kazmir MacBrewmann:
- Może być i krewny.n Odpowiedział. - No dawaj, nie mamy całego dnia, a nawet mam miksture leczniczą. Tylko szkoda że nie przysobie. Za nim wróciłbym to mi tu zejdziesz, i gunwo się dowiem. Ponawiam pytanie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej