Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uroki safari

<< < (5/6) > >>

Akadi:
-Wypadałoby więc chyba popytać o niego w miejscach gdzie są ludzie znający się także na jego fachu. Nasz lud choć nie raz był bardziej koczowniczy to znał się i na rolnictwie ale pewnie takiej wiedzy jak on nie miał z dziecięcych lat. Podejrzewam, że nie znacie żadnego cechu lub grupy, która zajmuje się ogrodami profesjonalnie? Akadi pytała gdyż miała naprawdę mgliste pojęcie co może być w mieście a czego nie. Nie zdążyła wiele zwiedzić gdyż od razu chciała znaleźć sobie jakieś zajęcie na zarobek.

Patty:
- Cech ogrodników? Oj złotko, za krótko tutaj jesteś - niziołka roześmiała się na krótką chwilę - Nie, nie mamy nic takiego na Valfden. A przynajmniej ja o tym nie słyszałam. Ghuvrab po prostu nauczył się zajmować roślinami jeszcze przed pracą u nas. Całkiem rozsądny i przyjazny z niego chłop był... Przynajmniej do czasu, jak się okazuje. Mogę ci za to powiedzieć gdzie mieszkał, miał także swoją szafkę z klamotami w domu naszego pana Corneliusa, to również możesz przejrzeć. Ghuvrab mieszkał, niech no pomyślę... Mieszkał w zaułku bednarzy na podgrodziu. Widać akurat tam znalazł sobie wolną chatę. Straż już ją przeszukała, ale może znajdziesz coś, co oni pominęli. Poznasz jego domostwo po tych dziwnych, orczych symbolach, które wymalował na wejściu. Na bogów, mam nadzieję że to nie krew, bo są podobnie czerwone. Poza tym nie wiem za bardzo gdzie bywał, trzymał się raczej sam. Pani Klara czasem z nim gawędziła, ale cóż... Widać jak to się skończyło.

Akadi:
-Z chęcią rozejrzę się po jego własności. Nigdy nie wiadomo co mógł ukryć ani czy gdzieś to nas nie zaprowadzi. A w straż w żadnym miejscu na świecie nie pokładała bym nadziei.

Patty:
- Oczywiście, to brzmi jak dobry początek. Chcesz by Georg się z tobą udał? - kobieta wskazała na ochroniarza, który stał obok z kamienną twarzą. Nawet jeśli był znudzony oczekiwaniem, nie dał tego po sobie poznać, zachowując pełen profesjonalizm. Gdy tylko niziołka wspomniała jego imię spojrzał na orczycę i uśmiechnął się lekko.
- Mogę z tobą iść, pokazać ci gdzie mieszkał, byłem u niego parę razy, znam drogę.

Akadi:
-Oszczędzi nam to trochę czasu niż gdybym miała się tułać trochę na oślep. Jak rozejrzymy się tam to potem przyda się zajrzeć jeszcze raz do jego szafki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej