Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wizytacja

<< < (2/14) > >>

Marduk Draven:
- O.- odpowiedział inteligentnie. Paladyni poszli tymczasem coś zjeść i odpocząć. To się kucharz napracował. No nic, chociaż chłopcy zjedzą, to się nie zmarnuje.- pomyślał.- Chodźmy zatem. Bethrezenie, odpocznij. Funerisie,
królu, nie każmy czekać więźniowi.- rzekł. Poprowadził ich do środka. Przez korytarze, zakręty i liczne schody prowadzące w dół. Do podziemi. Mały przedsionek wieńczyły mosiężne wrota strzeżone przed parę paladynów.
- Kiellon oraz Melkior czekają już.- objaśnił. Paladyni otworzyli drzwi. Wpierw wszedł Marduk, potem zaś puszczono króla i anioła.
Loch był nieskromny, lecz pachniało w nim tak jak to zwykle pachniało w lochu. Delikatnie ujmując - nieprzyjemnie. Większość cel była pusta. Jedna, największa była - nie. Składała się z oddzielonej krata strefy "mieszkalnej" i znacznie większej sali przesłuchań. Sali niezbyt zachęcającej wzrokiem, ale przynajmniej dobrze oświetlonej pochodniami!. W samym jej centrum znajdowało się drewniane krzesło, zbudowane tak, by można było więźnia doń przykuć. Były też inne sprzęty. Koło do łamania, dyby, stół na którym można było rozciągać więźnia. No i nie zabrakło stołu na którym znajdowała się masa przydatnego sprzętu. Nożyce, szczypce, kociołki z wrzątkiem, pensety, ostrza. Było również rozpalone palenisko. Naprzeciw krzesła więźnia był zaś dębowy stół. Za nim wysokie, obite skórą krzesło - z pewnością dla króla. Po jego prawej i lewej zaś stronie mniejsze siedziska, cztery dla ścisłości. Nie zabrakło miejsca dla skryby. Przed celą czekał już Kiellon oraz Melkior. Był też kat, rzeczony skryba i dwóch paladynów, którzy skłonili się przed królem.
W celi siedział zaś więzień. ÂŁysy, z lekkimi oznakami otyłości, ubrany w łachy. Koło jego łóżka był kubeczek, pewnie z wodą, oraz talerzyk, już bez zawartości.
- Posadzić go na krześle.- rozkazał Draven. Kat otworzył pierwszą kratę - dzielącą ich od miejsca przesłuchania, potem drugą z więźniem. Paladyni wywlekli go i posadzili na krzesło. Stawiał się tylko trochę. Przypięto mu przeguby i kostki. Paladyni stanęli po obu stronach pierwszego wejścia.- Proszę, siadajcie.- rzekł Marduk do gości, wskazując krzesła. Kat zaczął grzać swoje przyrządy.- Witaj, Lariusz. Jak się dziś czujesz? To jest miłościwie nam panujący Król Dragosani I Antares, z nim Funeris Venatio, anioł Zartata, Kiellona już znasz, no i Podskarbi Tacticus, który ma do ciebie interes prywatny. Panie skrybo, proszę zanotować początek przesłuchania. Trzeci dzień Atunus, roku 28 ery III.

Funeris Venatio:
Funeris bywał już tutaj kilkukrotnie, nigdy dla przyjemności. Zobaczył to fajne, obite skórą krzesło i na nim usiadł. W miarę szybko się zreflektował, że to raczej dla króla, nie dla niego, więc tylko zamiótł z niego niewidoczny kurz i pokazał wampirowi, że może już usiąść - już sprawdzone.
Sam stanął w kącie pomieszczenia, naprzeciwko więźnia. Wyciągnął z pochwy swój czarny miecz i zaczął go polerować.

Nawaar:
Kiellon stał z muszkietem w dłoni, żeby nikt niepowołany się nie pojawił albo, broń Zartat nie zaatakował. Jednak przybyło tutaj wiele jednostek więcej niż mógł się spodziewać, poza królem był Funeris oraz Melkior. - A miało być tak kameralnie a tu sama świta przybyła. Wyganiać nie będę, ale najpierw sprawdziłbym was solą, lecz już za późno na to. Kraty się otworzyły, więzień siedział na krześle i rozpoczęło się przesłuchanie, które mogło obchodzić brodacza, więc wykazał większe zainteresowanie, pilnując atrakcję wieczoru osobiście. - Słuchajcie, ale po co go męczyć? Nie lepiej użyć czaru albo napić się krwi? Tak to będziemy tracić czas chyba, że chcecie pobawić się w sadystów. Zapytał rozsądnie zebranych, bacznie obserwując ich miny.

Dragosani:
Dragosani zszedł do lochów wraz z pozostałymi. Miejsce to było raczej nieprzyjemne. Niedola i cierpienie były niemal wyczuwalne w powietrzu. Wampir był pewien, że astralnym wzrokiem w kilku cieniach widział umęczone duchy kilku zbrodniarzy, którzy swojego czasu tutaj trafili. Zapewne zasłużyli na taki los. Zapach lochu był... cóż, nieprzyjemny. To była wada posiadana wyczulonych zmysłów. Pozostawało ignorowanie takich bodźców.
- Prykłeś mi na krzesło? - zapytał szeptem Funerisa, gdy ten nieopatrznie usiadł na fotel przygotowany dla króla. Zasiadł w fotelu. Zwrócił się do Kiellona.
- Z krwi wolałbym nie korzystać - powiedział. - Mam co do tego pewne podejrzenia, o których opowiem wam później. Zaś co do czaru... - Rozejrzał się po zebranych. - Można spróbować. Tortury są takie nieeleganckie.


Narrator:
Ofiara Więzień szarpnął raz, drugi kajdanami próbując się uwolnić, ale na marne, nic to nie dało. Popatrzył na przybyszy.
- Co to kurwa za przedstawienie? Jakiś wąpierz,
facet udający gołębia, krasnal i jakaś pizda ze spiczastymi uszami. Hehehe.
Harknął dość znacząco i splunął na króla. Lata plucia do kubka dały mu wprawy, że bez problemu trafił wampirowi w twarz zielonym, gęstym obrzydliwym glutem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej