Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wizytacja
Marduk Draven:
Nazwa Wyprawy: Wizytacja
Prowadzący: Marduk Draven/Narrator
Wymagania: Zgoda prowadzącego
Uczestnicy: Dragosani, Marduk Draven, Kiellon Silvertank aep Kharim, Melkior Tacticus, Funeris Venatio
Klik
Czekano tak już przeszło pół godziny. Równe rzędy paladynów oraz rycerzy, nawet gdzieś tam rekrutów stały na dziedzińcu twierdzy. Ich zbroje i broń w jak najlepszym porządku, wypolerowane na błysk. Sylwetki idealnie proste. Tarcze na wysokości piersi, wolne dłonie na wysokości broni, wsparte o nie. Hełmy i twarze nieme. Wiał lekki wiatr, liście, jeszcze nie wszystkie, opuszczały swe drzewa i spadały, bądź frunęły w powietrzu. Podczas gdy Kiellon trzymał wartę, Marduk wziął na siebie przywitanie króla razem z Bethrezenem. W pełnej, wypolerowanej zbroi, z hełmo-maską.
W końcu też kareta zajechała. Zatrzymała się i bokiem do zebranych. Woźnica zszedł i otworzył drzwi. Wpierw wyszli paladyni, ustawiając się w szeregach po prawej i lewej stronie. Potem wypuszczono zebranych. Wpierw oczywiście króla, potem anioła. Kanclerz Bractwa ÂŚwitu, jak i Hatton klęknęli na jedno kolano. Spuścili głowy, oczekując na króla.
Dragosani:
Król wyszedł z karety. Poprawił pas z bronią, który nieco mu się przekrzywił podczas jazdy i rozejrzał się. Prychnął pod nosem widząc jakie to mu powitanie przygotowali. Brakowało jeszcze anielskich trąb. I słoni. Dragosani spojrzał na rzędy rycerstwa. Uniósł dłoń, aby ich pozdrowić. Chociaż tyle należało im się po nieruchonym oczekiwaniu na dziedzińcu na przyjazd karety. Następnie ruszył pomiędzy szeregami paladynów, którzy go eskortowali, w stronę Marduka i Bethrezena.
- Wstańcie - powiedział na powitanie. - Imponujący pokaz dyscypliny - skomentował równe szeregi zebranych braci rycerskich. - Rad jestem, że Valfden ma takie rycerstwo! - zawołał głośniej, aby owo rycerstwo to usłyszało. Dobrze jest wykorzystać taką okazję do zadbania o morale swoich poddanych.
Marduk Draven:
Marduk powstał z kolan. Gestem dłoni zaprosił króla, aby poszli do środka.
- Jak minęła podróż, panie?- spytał.- Chciałbyś zjeść jakiś posiłek, zanim skupimy uwagę na więźniu? Albo jakieś inne życzenie?
Funeris Venatio:
Anioł towarzyszył Dragosaniemu w podróży. Był na tyle roztropny, że zabrał ze sobą karafkę bimbru, z której popijał wampir, jeszcze w jego posiadłości w Efehidonie. Także podróż mijała im wcale przyjemnie i zdecydowanie szybko. Paladynom rozwiązały się nieco języki, okazało się, że jeden z nich miał nieco gorzałki, którą, jak twierdził, zarekwirował na moście prowadzącym do stolicy. Dzielny chłopak!
Anioł uprosił wampira, by pozwolił paladynom wyciągnąć karty, które, jak mniemali, również zostały zarekwirowane. Na moście. Ach ci przemytnicy. Skończyło się na tym, że jeden z rycerzy przegrał sztylet, drugi lewego buta, jednak wszystko zostało im zwrócone, a grzechy wybaczone. Jacy to byli wspaniałomyślni...
Dragosani:
- Trochę ciasnawo było, ale poradziliśmy sobie. - Wampir spojrzał porozumiewawczo na anioła i paladynów. Działo się trochę, wszak droga z Efehidon do twierdzy Bractwa ÂŚwiatu przesadnie krótka nie jest. ÂŚmiechu ogólnie było co nie miara, wymieniono się licznymi opowieściami i radami starszych na wielorakie tematy.
- I podziękuję za posiłek, jadłem po drodze - powiedział, co mogło zabrzmieć dziwnie. - Ale chłopaki pewnie chętnie coś zjedzą i odpoczną. - Kiwnął głową na paladynów. - My tymczasem możemy przejść do rzeczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej