Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zostaw te jabłka!

<< < (2/5) > >>

Goris:
- Nie, jeszcze mam do załatwienia sprawy handlowe.
O ile nie stracimy całych zbiorów.
Po chwili koń był gotów do drogi, a posłaniec do dalszych interesów.

TheMo:
Po pożegnaniu gościa wskoczył w ostrogi i szybko znalazł się w siodle. Nie musiał instruować orka co ma robić, bo on sam dobrze wiedział jak zająć się domem. Themo jeszcze zagwizdał, a na konia wskoczył Ochłap. Właściciel stwierdził, że przyda mu się trochę ruchu. W końcu sambir to dzikie zwierze, a tu na podgrodziu nie ma za wiele roboty, oprócz ganiania szczurów i straszenia sąsiadów. Kociak schował pazury. Mimo tego dobrze się trzymał. Kiedy cała trójca była przygotowana, Ochłap na znak szturchnięcia ostrogami ruszył z kopyta.

Goris:
Czas mijał, koń pędził a ty drogę znałeś.

TheMo:
Drogę znał i przed siebie gnał. Pochylony w siodle, mając sambira ze sobą i wierzchowca pod sobą. Gościniec zmieniał się w węższą ścieżkę i gęstszy las. A Themo rozkoszował się jazdą. Większość drzew już zaczęła owocować, a droga nie była jeszcze usłana liśćmi. Dzięki temu nie groziło mu poślizgnięcie kopyta. Mimo to nie przyspieszał. Chciał się nacieszyć podróżą i poczuć wiatr we włosach.

Goris:
I tak mknąc dotarł do miejsce.
Witamy w sadzie Szosta

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej