Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zostaw te jabłka!
Goris:
- Nie, jeszcze mam do załatwienia sprawy handlowe.
O ile nie stracimy całych zbiorów.
Po chwili koń był gotów do drogi, a posłaniec do dalszych interesów.
TheMo:
Po pożegnaniu gościa wskoczył w ostrogi i szybko znalazł się w siodle. Nie musiał instruować orka co ma robić, bo on sam dobrze wiedział jak zająć się domem. Themo jeszcze zagwizdał, a na konia wskoczył Ochłap. Właściciel stwierdził, że przyda mu się trochę ruchu. W końcu sambir to dzikie zwierze, a tu na podgrodziu nie ma za wiele roboty, oprócz ganiania szczurów i straszenia sąsiadów. Kociak schował pazury. Mimo tego dobrze się trzymał. Kiedy cała trójca była przygotowana, Ochłap na znak szturchnięcia ostrogami ruszył z kopyta.
Goris:
Czas mijał, koń pędził a ty drogę znałeś.
TheMo:
Drogę znał i przed siebie gnał. Pochylony w siodle, mając sambira ze sobą i wierzchowca pod sobą. Gościniec zmieniał się w węższą ścieżkę i gęstszy las. A Themo rozkoszował się jazdą. Większość drzew już zaczęła owocować, a droga nie była jeszcze usłana liśćmi. Dzięki temu nie groziło mu poślizgnięcie kopyta. Mimo to nie przyspieszał. Chciał się nacieszyć podróżą i poczuć wiatr we włosach.
Goris:
I tak mknąc dotarł do miejsce.
Witamy w sadzie Szosta
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej