Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Zostaw te jabłka!

(1/5) > >>

TheMo:
Nazwa wyprawy: Zostaw te jabłka!
Prowadzący wyprawę: Goris
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: brak
Uczestnicy wyprawy: Themo
-Wejdź.
Ustąpił miejsca gościowi i otworzył drzwi na oścież by ten mógł wejść. Na szczęście było ciepło i nie wpuszczał żadnego chłodu. Z resztą ta chata nie miała ocieplenia, co było uporczywe w hemis. Co prawda jest hrabią, ale żyje jak żak z uniwersytetu. Teraz bardziej z przyzwyczajenia. I problemów finansowych. ÂŻe też mu się zachciało tyle rzeczy sponsorować. Mimo wszystko czuł się odpowiedzialny za parę rzeczy. Jak i za swoje ziemie. Dlatego nie odesłał posłańca by wynajął innego Bękarta, a sam postanowił się zająć ów sprawą. O ile nie są to jakieś administracyjne pierdółki. Chociaż po słowie "pilne" domyślał się, że nie będzie to nic błahego ani prostego. Przynajmniej ponownie ucieknie od jednych problemów do drugich. Wskazał ręką wejście do salonu, gdzie mógł przyjąć gościa.

Goris:
Gość skorzystał z zaproszenia. Wszedł i usiadł.
- No więc coś nam zapasy kradnie. I drzewa przy tym niszczy.
Normalnie to byśmy wynajęli Bękarty, ale Szost powiedział, że tu Pana trzeba albo Bractwa bo to nic normalnego.

TheMo:
Themo zamknął drzwi za gościem i poprosił Gurata o poczęstunek. Wszak należy przyjąć pośredniego podwładnego. Zasiadł więc naprzeciw niego i uważnie wysłuchał.
- Czyli jakieś cholerstwo się zalęgło na moich ziemiach. A tu pora zbiorów się zbliża. Nie chcę strat, więc się tym zajmę.
Proźbę przyjął szybko i gładko. Gdyby sad miał problemy to wtedy dostał by mniej pieniędzy od Szosta. A to się nie kalkuluje. Tak samo jak wynajem kogoś innego. Szczwany lis, poszedł po kosztach wysyłając po niego.
-Mógłbyś mi powiedzieć coś więcej?
W tym momencie Gurat przyniósł talerz przystawek. Nie było to dzieła mistrza kuchni, orkowi brakowało ogłady w kuchni. Ale szło się tym nasycić, nawet takimi zakąskami.

Goris:
Posłaniec poczestował się.
- No to coś to jakby człowiek, tylko wielki, jak... O!
Wskazał na orka.
- Dodatkowo skacze po drzewach jak elf a biega jeszcze szybciej. I śmierdzi jak...
Tutaj już bał się wskazać najemnika Themo. I tak by się minął z prawdą.

TheMo:
Na czole hrabiego pojawiły się zmarszczek. Bynajmniej nie ze starości, a z zamyślenia.
-Wielki, szybki i śmierdzący złodziej jabłek.
Złapał się za podbródek, dwoma palcami jak zwykle. Przeczesywał umysł by dopasować opis do czegoś mu znanego. Co to mogło być? Ni cholery nie wiedział tego.
- Chyba najlepiej będzie jak zbadam sprawę na miejscu. Tak to nic nie wykombinuje.
Istotnie, wszak wolał osobiście zobaczyć ów bestię albo jej ślady niż sugerować się przesłankami świadków, które mogą być podkoloryzowane.
- Gurat, szykuj konia.
- Szef znów wybywa? A co z obiecaną pomocą? Mogem tachać te sztaby, sprzątać i pilnować, ale w tych urzędach mie szlag trafia. I liczyć słabo umim.
-Jak mus to mus. A teraz mam tak mało grzywien, że nawet ty byś je policzył. A tu akurat robota. Pan wraca do sadu?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej