Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Próba Siły #21 - Arges
Marduk Draven:
//Mała uwaga. Wpierw prowadziłeś narrację w czasie przeszłym, teraz zaś, przestawiłeś się na czas teraźniejszy. Zdecyduj się proszę na jedną formę narracji :)
Arges zastał nieuporządkowany, pełen przewróconych koszy i porozrzucanych ubrań strych. Panowała cisza tak drażniąca, że dokładnie słyszał każdy swój wdech oraz wydech. Nagle usłyszał jednak coś innego. Złowrogie syczenie. Gdzieś na strychu...
Arges:
Arges podniósł się lekko z przykucu i wyprostował się trochę. Teraz gdy wie, skąd dobiega syczenia idzie pewniej i jest gotów stawić syczącemu czemuś czoła. Zaciska pewniej rękę na mieczu i wchodzi wgłąb strychu, obserwując czy w jednym z koszy nie ukrywa się jadowity wąż.
// Okej, nie zwróciłem na to za bardzo uwagi, teraz będę się pilnował.
Marduk Draven:
I nagle, spośród jednego z koszy, innego niż ten, który to wojownik akurat obserwował coś wystrzeliło, sycząc wściekle i nienawistnie. Ledwie kątem oka, Arges zobaczył,jak ogromny wąż, wcale nie jadowity, ale równie niebezpieczny atakuje. Zamiar jego był prosty - ukąsić go w ciało i oplątać.
1x Pyton
//Jego długość to cztery metry. Dawno nie jadł, jest więc bardzo szybki.
Arges:
Pyton kompletnie zaskakuje Argesa. Szybkość z jaką wąż zaatakował, uniemożliwia mu sparowanie ciosu, więc ten lekko odskakuje w stertę ubrań leżących po jego lewej stronie. Wąż zawraca i syczy na wojownika. Ten szybko się podnosi. Widzi, że zwierzę to pyton i prędzej chce go owinąć niż ukąsić. Staje z nim twarzą w pysk i zaczyna lekko krążyć. Wie, że tarcza na dużo mu się nie przyda, więc odrzuca ją, nie spuszczając oczu z pytona. Wąż powoli się zbliża a Arges jest teraz w stanie zobaczyć, że jest od niego ponad dwa raz dłuższy. Wyczekuje momentu, w którym wąż ponownie skoczy. Ten po chwili rzuca się w kierunku nogi, którą młodzieniec zaraz odstawia, a w miejscu gdzie przed chwilą jeszcze była wędruje miecz z dużą szybkością. Wąż jest bliski zderzenia z ostrą częścią miecza.
Marduk Draven:
Pyton w ostatniej chwili się wykręcił i uniknął ciosu, jednak nie bez poniesienia kosztów swej zuchwałości. Otóż, miecz wojownika zranił lekko gada, który jeszcze wścieklejszy strzelił w niego ogonem, chcąc trafić nim po kolanie człowieka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej