Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚwit sprawiedliwych
Goris:
Koń dobrze się spisał zanosząc cię szybko do miasta.
Torstein Lothbrok:
Wjeżdżając do miasta wiking zwolnił do stępa, zręcznie lawirując między mieszkańcami. Czyniąc to Torstein zerknął jeszcze na niebo, chcąc określić porę dnia. Zanim udał się do podgrodzia, Lothbrok chciał zostawić konia w stajni, dlatego też właśnie tam się skierował. Podjechał doń i zsiadł z konia. Wszedł prowadząc go za wodze.
- Bry. Chciałem go zostawić tu tutaj na trochę. Na ile to nie wiem. Postaram się jak najszybciej.
Goris:
Stajenny był zbyt zajęty dłubaniem w nosie, żeby coś odpowiedzieć.
Torstein Lothbrok:
- Dzień dobry kurwa, po valfdeńsku nie rozumiesz?- spytał wiking donośniej, niczym podróżnik Wojtaron Sz'ejrow'ski do maurena, gdy opowiadał jak to lepią oni chaty z gówna.
Goris:
Stajenny aż wstał i wyjął palca z nosa, na którym zostało coś zielonego. Szybko schował dłoń za plecy.
- Racz mi wybaczyć mości Lothbroku me tymczasowe nieogarnięcie spowodowane kontemplowaniem żywota. Natychmiast powracam do wykonywania obowiązków spoczywających na mych barkach. Oczywistość, iż zajmę się pańskim wierzchowcem do czasu powrotu twej szlacheckiej osoby. Ręczę, iż znajdzie on tu opiekę najwyższej klasy, na jaką zasługuje
Skubany, nawet akcentował poprawnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej