Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŚwit sprawiedliwych
Goris:
- Ha kurwa! Myślisz, że pozbędę się mojej polisy? Ja was znam, biali, chędożeni rycerze. Wszystko, byleby uratować niewinnych. Też kiedyś taki byłem, aż do pewnego momentu. Kiedy zdałem sobie sprawę, że cały świat ma cię w dupie i liczysz się tylko ty dla siebie!
Torstein Lothbrok:
Wiking szybkim ruchem wepchnął mu szmatę w usta, i przytrzymał lewą rękę, przyciskając ją do podłogi. Przyłożył miecz jak nóż do marchewki i ciął, odcinając strażnikowi mały palec. Poczekał aż zbir wydrze się ie będzie mógł w szmatę, po czym wyjął mu ją.
- Mów.
Goris:
Zbir zaczął się szarpać, jak tylko przyłożyłeś mu swój metrowy miecz do dłoni. Przez to ostrze ci się omsknęło i zamiast jednego palca, pozbawiłeś strażnika całej dłoni. Nawet szmatka nie potrafiła zagłuszyć tego krzyku, a późniejszego płaczu.
- Ty pojebie! Moja ręka! Ona jest w kanałach!
Torstein Lothbrok:
- Gdzie dokładnie? Kanały są duże.- spytał.- Jestem jedyną osobą, która może zatamować krwawienie z tej ręki. Mów szybko, to przeżyjesz.
Goris:
- Zaaachód! Niższy zachód!
Krzyczał jeniec nie przestawając łkać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej