Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Melkior Tacticus:
- Chciałbym. Po tym wszystkim zgodził się bez wahania. - Dzięki.
Nawaar:
- Emerick będą jeszcze gorsze rzeczy na tym świecie, ale ja sobie sprawdzę tego maga, bo może ma jakieś notatki przy sobie! Mówił, podchodząc do rozpłatanego truchła, by potem pogrzebać przy jego szatach.
Longinus Podbipięta:
Mag miał przy sobie jakąś książkę. Dziennik!
Tymczasem nagle, tuż przed Dravenem pojawił się starzec. Ten sam, który stał za tym horrorem.
Zaśmiał się paskudnie i uśmiechnął do Marduka. Miecze i broń drużyny powędrowała z ich pochw i zaczęła wisieć w powietrzu, jakby grożąc każdemu z nich.
- Myślicie, że coś dziś dokonaliście? Ten marny chłystek? Te abominacje? Bardzo łatwe do zastępienia. A do was... wyciągnąłem dłoń. A wy?- spytał spokojnym tonem. Ogarnął go nagle czarny dym. Po chwili, gdy dym ustąpił, zamiast schorowanego starca stał wysoki i szczupły ktoś, od stóp do głowy odziany w czarną szatę i demoniczną maskę. Miał też rogaty kostur z czaszką. Wyglądało na to, że czarownik był polimorfem.
- Splunęliście mi w twarz! Zapłacicie za to wy, wasi obywatele, podwładni i bliscy. To nie jest ostatni raz, kiedy o mnie usłyszeliście. Cieszcie się tym niby zwycięstwem!- dokończył. I zniknął w czarnym obłoku. Broń drużyny opadła na ziemie.
Marduk Draven:
Marduk po bliskim spotkaniu maga podniósł miecz. Potrząsnął głową, aby się otrząsnąć.
- Kiellon, masz tam coś?
Longinus Podbipięta:
- Ej! Ej, wy!- odezwał się ktoś z klatki.- Dużo wiem o tym kimś! Mogę wam pomóc, ale musicie mnie wypuścić!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej