Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (79/82) > >>

TheMo:
Orkocoś padło nim dobiegło do Themo. Ulga. Jednak nie odetchnął na długo. Ujrzał, że Emerick ma kłopoty. Niemal natychmiastowo znalazł się przy hetmanie i zasłonił go przed ciosem swym puklerzem.
-Biorę go od lewej.
Odskoczył nieco i wbił miecz w odsłonięty bok potwora próbując go jakoś osłabić.

//2x Orkstein

Zaidaan:
Emerick nawet nie zdążył jakkolwiek zareagować, a już rzucił się na niego jakiś mutant i zamierzał zabić. Na szczęście Themo był w pobliżu i zdążył go uratować. Emerick wiedział, że nie jest to czas na żadne tere-fere dziękowania i trzeba wpierw pozbyć się tego Orksteina nim znowu będzie próbował kogoś zabić. Hetman wiedząc, że generał pobiegł od lewej, postanowił go okrążyć i podbiec od prawej. Tak też i zrobił. Trzymając broń oburącz, zamachnął się i ciął od skosu. Czarna ruda bez większego problemu przebiła się przez grube mięso i kość odcinając całkowicie nogę od reszty ciała.

2x Orkstein

Marduk Draven:
Marduk został sam na sam z Orksteinem, który nie mierzył się wzrokiem, nie czekał, po prostu atakował, wściekle nacierając na człowieka. Ryczał przy tym, niby niedźwiedź czy lew. Zaatakował, tnąc toporem od góry. Marduke umknął mu w bok i ciął od flanki, pod lewe żebra. Nieumarly zareagował atakiem korbacza w bok. ÂŁańcuch oplątał się w okół klingi paladyna. Orkstein szarpnął, chcąc wyrwać człowieki broń, lub też go do siebie przyciągnąć. Nie wyszło. Marduke puścił swój półtorak, który został tak oplątany łańcuchem. Jego wróg natychmiast zaatakował korbaczem, chcąc zmiażdżyć paladyna nim. Ten umknął w tył i przemieścił się w okolice schodów. Gestem dłoni zachęcił orkwieka do szarży, co ten, jakby na komendę zrobił. Rycząc wściekle rzucił się na człowieka. Draven dobył jednej z run i wycelował wolną dłonią w ziemię.
- Anoshu!- zainkantował, posyłając mroźny podmuch na ziemię bezpośrednio przed nim. Schował szybko runę i umknął w bok przed szarżującym Orksteinem, rzucając się na ziemię. Bestia poślizgnęła się na lodzie i spadła ze schodów, głośno się obijając o nie. W końcu spadła. Jeszcze brzydsza. Draven podniósł się, po czym dobył szabli i zbiegł po schodach. Zaatakował Orksteina, który osłonił się toporem i złapał paladyna, by zrzucić go z siebie, na ziemię obok. Bestia uniosła topór do ciosu, zaś Marduk zebrał w sobie magiczną moc Zartata. Wściekłość i gniew boży znów w nim biły.- Izeshar!- zainkantował, po czym z minimalnej odległości cisnął pocisk esencji w łeb Orksteina. Czar trafił, wypalając dziurę w hełmie potwora. To samo też uczynił z głową i mózgiem. Martwy osunął się na ziemię, zaś paladyn schował szablę i oparł się łokciem o ziemię. Drugą ręką wycelował w ostatniego człorka, pozbawionego nogi. Zebrał raz jeszcze magiczną energię.- Izeshar!- rzekł, po czym cisnął kolejny pocisk esencji w orka. Trafił go w dłoń, wypalając mu ją na proch. Topór spadł na ziemię, posypany małą kupką popiołu.

1x Orkstein

Zaidaan:
Orkstein upadł na ziemię podtrzymując się rękoma. Emerick zamachnął się i odciął jedną rękę. Orko człowiek po straci równowagi wyrył ryjem w ziemię. Nie dawał jednak za wygraną i powoli znowu się podnosił. Nim jednak zdążył cokolwiek zrobić, Emerick zamachnął się jeszcze raz i rąbnął ostrzem po szyi mutanta. Czarna ruda bez problemu dała sobie radę z kręgami szyjnymi dekapitując głowę. ÂŁeb spad na ziemię tocząc się po podłodze, tymczasem z szyi zaczęła tryskać posoka krwi we wszystkie strony. Ciało upadło natychmiast. Emerick zatrzymał toczącą się głowę nogą i zmęczony schował miecz do pochwy.
- Ktoś mi wyjaśni, dlaczego kurwa ktoś robi takie ścierwa. Nie pisałem się na to. Miało być tylko oblężenie...

Marduk Draven:
Marduk podniósł się. Schował miecz i wrócił do kompanów. Odetchnął głęboko.
- Niektórzy po prostu chcą patrzeć, jak świat płonie.- odrzekł Emerickowi. Popatrzył na najwyższy balkon. Został tam jedynie czarny obłok dymu, który szybko zniknął. Tajemniczy czarny mag uciekł.- Wygląda na to, że uciekł. Ale przynajmniej odbiliśmy K'efir i zniszczyliśmy tą placówkę.- oznajmił.- Teraz trzeba uwolnić tych biedaków z klatek.
A, Melkior!- zwrócił się do elfa.- To miasto powiązane z twoją rodziną. Pomyślałem... może chciałbyś robić za burmistrza K'efir?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej