Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Melkior Tacticus:
Z kuszą gotową do strzału elf przekroczył iluzję. Trzeba będzie wysłać tu Meritha. Pomyślał. - Nie cierpię magii...
Longinus Podbipięta:
Gdy drużyna przekroczyła iluzję, ujrzała dużą, dwupoziomową, malującą się na kształt prostokąta salę. Na pierwszym poziomie paliło się kilka ognisk i pochodni, a z sufitu zwisało kilka łańcuchów. Na drugi poziom prowadziły schody po prawej i lewej, wbudowane w samą konstrukcje balkonów. Był też jeden, położony bardzo wysoko balkon. Nawet powyżej tamtych dwóch. W centrum była jakaś dźwignia i zębatka, a tuż za nią jakiś rodzaj windy i zapadni. Natychmiast zaczęły rosnąć pytania: co to za miejsce, jak ukryto je pod ratuszem, czemu nikt o nim nie wiedział. Wszędzie były ślady zaschniętej i świeżej krwi. Były też jakieś klatki a w nich ludzie, orkowie, elfy i tym podobni. Ledwo żywi. Klatki były umiejscowione na skrajnych bokach sali.
Nie byli sami. Na balkonach na poziomach numer dwa pojawiło się natychmiast kilkoro wrogów. Kilku wyszło też spomiędzy kolumn. Ubrane na czarno, zakapturzone postaci, oraz przeróżne abominacje. Wśród nich coś, co Themo i Emerick znali z Feros. Zapadnia ze środka sali zaczęła się podnosić, czyli zrównywać z tym ich poziomem. ÂŚwiadczył o tym ruch łańcucha i kołowrotu. Działo się to powoli.
- Intruzi....- odezwał się jakiś paskudny głos, niewiadomo skąd.- Pozbyć się ich. Paladynów brać żywcem!
5x Kultysta
1x Ohydna abominacja
2x Mutant
1x Galareta
Nawaar:
Krasnolud wkroczył za Mardukiem do środa jak się wydawać mogło sali. Brodaczowi, jakby powróciły wspomnienia z Feros. W podobnej również walczyli z mutantami takimi jak tutaj na szczęście było ich mało. Wszyscy powinni sobie poradzić, ale czym była ta galaretowana masa? Pewnie nie wielu wiedziało, ale tego czego nie znamy boimy się najbardziej prawda?
Kiellon na początek skupił swoją uwagę na mutantach, które miał bez problemu w zasięgu. Dlatego na spokojnie wymierzył, bo wiedział już skąd się one biorą i jakim trzeba być pojebem, żeby krzywdzić nie winnych i tak podobnych do Draga z nich nie zrobią! Paladyn wymierzył na spokojnie w ich serca, bo nic nie zabija zarówno ciała jak i ducha niż zimna kulka, więc po paru sekundach nacisnął na spust swych pistoletów. Mały huk wypełnił pomieszczenie a z luf, poleciały dwa naboje jeden żelazny a drugi srebrny. Obie kulki bezbłędnie trafiły w serca mutantów, niszcząc jeden z najważniejszych organów w ich ciele chociaż naboje w ich sercach nieco je uszlachetniły!
Kanclerz królewski zamierzał teraz zadać najlepsze pytanie. - Wie ktoś jak zabić ten kwadrat? Może próbował ktoś magii? Zapytał, ale wolał sprawdzić samemu, więc odłożył pistolety do kabur, pobrał energię magiczną i wypowiedział inkantację pocisku esencji. - Izeshar! W dłoni brodacza pojawiła się kula energii, którą natychmiast rzucił za pomocą telekinezy w śluz, sprawdzając co magia życia sprawi takiej istocie...
Pozostaje : 1 żelazny nabój i 17 srebrnych nabojów
5x Kultysta
1x Ohydna abominacja
0x Mutant
1x Galareta oberwała pociskiem esencji [member=312]Dragosani[/member] oceń proszę, czy magia życia sprawdza się na niego.
Zaidaan:
Emerick szedł powoli, trzymając się za paladynami by w momencie gdy coś ich zaatakuje, Kiellon i Marduke oberwią pierwsi. Weszli do jakiegoś pomieszczenia, w którym Bękart niezbyt dobrze się czuł na pierwszą myśl powróciło do niego wspomnienia z Feros, te ohydne mutanty i inne. A ci tutaj zamknięci orkowie i inni mieli być pewnie ofiarami i królikami doświadczalnymi. Wtedy pojawili się jacyś kultyści i tak jak Emerick się spodziewał, mutanty. Chciał już prychnąć lekceważąco, bo w sumie to nie byli jacyś trudni przeciwnicy, zmienił zdanie gdy zobaczył gluta pełzącego w ich stronę. Od razu zmienił mu się wyraz twarzy. Korzystając jednak, że trzyma kuszę, wycelował w jednego z kultystów i wystrzelił pocisk w jego stronę. Bełt bezbłędnie pofrunął tam gdzie chciał strzelec. Wbił się prosto między oczy kultysty, siła uderzenia była tak wielka, że martwe ciało odleciało do tyłu uderzając o ścianę.
- Ogień! Ogniem tę galaretę, ogniem!
Wykrzyczał i podbiegł do najbliższej pochodni, chwycił ją i rzucił prosto na łeb gluta.
- Nie podchodzcie do niego, ani nie próbujcie go zabić w standardowy sposób, to nic nie da. Potrzeba ognia!
4x Kultysta
1x Ohydna abominacja
0x Mutant
1x Galareta oberwała pociskiem esencji [member=312]Dragosani[/member] oceń proszę, czy magia życia sprawdza się na niego. Dodatkowo otrzymał pochodnią, jakieś obrażenia?
Longinus Podbipięta:
Pocisk esencji okazał się nieskuteczny. Miał zbyt mało mocy, aby skrzywdzić galaretę. Lepiej poradziła sobie pochodnia ciśnięta przez Emericka. Potwór co prawda nie podpalił się, ale został solidnie oparzony. Był zły. Chyba. Stało się też coś nieprawdopodobnego. Mianowicie, śluz jako nie inteligentna, wiecznie głodna istota chciał się pożywić. Złapał najbliższego kultystę i wrzucił go do swoich "trzewi" - to jest środka. Z balkonów zeszło kilkoro kolejnych kultystów i mutantów
6x Kultysta
2x Ohydna abominacja
3x Mutant
1x Galareta pochodnia ją silnie zraniła
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej