Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
O złotniku co złoto kradł
Longinus Podbipięta:
Dostałeś więc złoty kielich wysadzany rubinami niemalże po brzegi wypełniony czerwonym, słodkim winem. No i srebrną miseczkę z kawiorem. Sam sklep był zaś duży i niesamowicie bardzo zdobiony. Złote żyrandole, szkarłatne dywany, gabloty ze szkla ilusmirskiego, a w nich ociekające splendorem złote naszyjniki, pierścienie, kolczyki, kolie wysadzane kamieniami. Dziwiło, że ktoś taki kradł kolię z byle bursztynem. Po chwili pojawił się lekko otyły, odziany w czerwień i złoto mężczyzna.
- Witam gorąco, proszę pana. W czym mogę panu pomóc?- spytał radośnie. Podał Ci dłoń. Na każdym z grubych palców spoczywał złoty pierścień wysadzony jakowymś kamieniem.
Szarleǰ:
Przyjął poczęstunek z uśmiechem, jednak nim zdążył czegokolwiek skosztować pojawił się złotnik, o którym opowiadał mu Podbipięta. Odłożył więc miseczkę z kawiorem na kawałek wolnego blatu i uścisnął właścicielowi dłoń.
- Witam - rzekł sympatycznym tonem. Zanim przeszedł do rzeczy, zamieszał otrzymany od służby trunek, powąchał go, po czym z gracją i wprawą godną eksperta upił niewielki łyczek, upajając się przez chwile jego walorami smakowymi.
- Wspaniałe! - rzucił radośnie, chcąc podbudować samoocenę jubilera. Nie, żeby się znał. Prawdę mówiąc, nie miał zielonego pojęcia o degustacji win. Może potrafiłby rozróżnić zalatujący siarką sikacz od drogiego, prestiżowego wina. To, którego skosztował sikaczem nie było. - No dobrze, przejdźmy do interesów. Pytanie jest dość nietypowe i, będąc szczerym, wstyd mi je zadawać w takim miejscu, lecz nie chcę prowadzić interesów z paserami z bazaru, a wiem, że do Pana mogę mieć pełne zaufanie! Widzi Pan - nachylił się lekko, jakby chciał powiedzieć coś wstydliwego - poznałem pewną kobietę. Piękna to dama, oj piękna, a jaki ma charakterek! Ahh... - Zrobił maślane oczy, uśmiechając się do siebie, jak gdyby owa piękność istniała naprawdę. Poczuł się trochę głupio, gdy w wyobraźni pojawił się jedynie wąsaty Longinus Podbipięta. - I widzi pan, panie Schmeiser, ów kobieta ma fioła, wręcz kompletnego bzika na punkcie bursztynów! Dziwna to rzecz, zaprawdę, lecz kobiet zrozumieć nikt jeszcze nie zdołał, a przecież samej najpiękniejszym klejnotem będąc, nie sposób ni brylantem ozdobić. Chciałbym zatem sprawić jej przyjemność. Nie chcę obrażać tak wspaniałego fachowca, lecz jeśli zapłaciłbym odpowiednią cenę, czy byłby pan w stanie wykonać dla mnie biżuterię wysadzaną bursztynami właśnie?
Longinus Podbipięta:
Albert zamyślił się na chwilę. Sunął lekko dłonią po brodzie i dopiero po chwili się odezwał.
- Z reguły nie robię z bursztynami. Są rzadkie i trudne do zdobycia, nawet tu, nad morzem w Atusel.
O wiele o to łatwiej w Gear czy Rudar. Na pewno musi to być bursztyn? Oferuję szeroki wachlarz. Jadeit, rubin, szafir,
ametyst, diament.
Szarleǰ:
- Koniecznie, panie Schmeiser! - wypalił niemal natychmiast. - Zapłacę każdą cenę! Każde pieniądze są warte uśmiechu na twarzy Matyldy... Matylda, och Matylda... - rozmarzył się ponownie, jednak widząc wahanie na twarzy jubilera szybko wyrwał się z zamyślenia - udawanego wprawdzie, aczkolwiek całkiem umiejętnie - i dodał z miną wyrażającą rozczarowanie. - Ale cóż, jeśli nie jest mi Pan w stanie pomóc, będę musiał poszukać gdzie indziej...
//: Rozglądałem się więc zapytam: jak wygląda rozkład budynku od wewnątrz i z zewnątrz, przynajmniej na tyle, na ile mogłem się zorientować? Ile jest tej służby, gdzie się oni kręcą i czy to wielkie draby, czy jakieś chuderlaczki? Jak to tam wygląda? :>
Longinus Podbipięta:
Obserwacje pozwoliły Ci opracować jako taki plan budynku. Ma dużo okiennic na pierwszym piętrze, trochę mniej na drugim, na trzecim już tylko kilka. Na skraju w lewo obecnego piętra były schody prowadzące w górę, zaś na skraju na przeciwko Ciebie zaś szynkwas. Po pierwszym piętrze kręcili się głównie maureni i niziołki w postaci służby zajmującej się gośćmi oraz biżuterią. Czyścili ją itp. Był też jeden człowiek w niepłytowej zbroi, z nabitą kuszą. Przynajmniej tyle wiedziałeś po obserwacji tego piętra.
- Oh, rozumiem. Wielka miłość.- powiedział Schmeiser.- Postaram się jak tylko mogę odnaleźć bursztyn w mym przybytku.- zapauzował. Złożył ręce.- Lecz zanim do tego dojdziemy, to może pomyślimy nad oprawą dla bursztynu. W jakiej formie by najbardziej go chciała?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej