Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Z miłości do pieniędzy
Zaidaan:
Mężczyzna wzruszył ramionami i ruszył po prostu środkową drogą, kilka zakrętów, prostej drogi, i... ÂŚlepa uliczka, Danyll odwrócił się w stronę kobiety.
- No, ślepa uliczka. Chyba czas wrócić...
Nikogo poza parą nie było, a szli tak długo, że są na pewno daleko od innych.
Toruviel:
Elfka wyczuła okazję. Wiedziała, ze musi się śpieszyć, lecz przy tym działać bez pośpiechu. Być szybka, a zarazem ostrożna. Okazji nie można było zmarnować. Podążyła więc za Danyllem. Wiedziała ze są sami. Po czym wykonała swój ruch. Złapała człowieka za ramię i naparła tak, by przycisnąć go do ściany. Przybliżyła się, bardzo, ale to bardzo blisko , udem ocierając się o męską godność. Wykorzystała moment zdezorientowania i jak pijawka wczepiła się swoimi ustami w jego. Dłoń z ukrytym ostrzem oparła jego policzek. Całowała go tak chwilę, by po chwili wykonać energiczny ruch nadgarstka i aktywować mechanizm ukrytego ostrza, przy tym ustawiając je pod odpowiednim kątem. Stal wysunęła się, wprost wyskoczyła z karwasza ukrytego pod rękawem i jak masło przebiła skórę i kość czaszki, by finalnie zatopić się w mózgu. Major Eandor zginął od razu. Nie poczuł ani uncji bólu. Jego martwe ciało osunęło się na elfkę, która ułożyła je na ziemi. Zamknęła jego powieki.
Albo ja i rodzina Emila, albo ty. Wybacz.- pomyślała i wytarła ostrze, które schowało się po chwili. Jak gdyby nigdy nic wróciła tak samo jak weszli do wejścia do labiryntu. Skierowała się do wyjścia, po drodze upijając łyczek winka. Wyszła z posiadłości, uśmiechając się do gwardzisty, który kasował bilet. Swoje kroki, ostrożnie rozglądając się, czy nie jest śledzona skierowała do zaułka w którym spotkała tych, którzy jej grozili.
Zaidaan:
Dowódca Eandor zaskoczony zaczął się opierać, lecz nie zdążył nic zrobić. Elfka zabiła swój pierwszy cel, lecz wyjście z labiryntu już nie było takie proste jak wejście. Toruviel musiała trochę pogłówkować jak stąd wyjść i śpieszyć się zanim ktoś się natknie na ciało Danylla, lub na samotną elfkę. Długoucha miała przed sobą ścieżkę w prawo i lewo. Musiała wybrać którędy uciec.
//: Rzuć kością 1d10 :P
Toruviel:
Rolled 1d10 : 6, total 6
Zaidaan:
No więc elfka skręciła w prawo. Powoli kojarzyła drogę. Akurat teraz szła przez długą prostą, ale gdzieś tam na końcu, zza zakrętu pojawił się osobnik w masce wilka. Gdy ujrzał długouchą wyciągnął miecz i ruszył w jej kierunku.
- Stać!
Napastnik stopniowo zmniejszał odległość. W tej chwili wynosiło jakieś 20 metrów.
1x Ochroniarz
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej