Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W hemisową noc
Stary Nelson:
- Ziemia by ci pomogła. Ale... posłuchaj dziadka Nelsona, chcesz by na dźwięk nazwiska Tacticus znowu czuło się respekt, albo strach. Pracując dla takich jak ja tego nie osiągniesz. ÂŁapiesz sie gównianej pracy byle zarobić, a tymczasem prawdziwe okazje przelatują koło nosa. Czemu nie zaczniesz od pozyskania sojuszników, albo... napewno jeszcze jacyś żyją.
Melkior Tacticus:
- Ci co trzeba są niestety martwi, reszta.. reszta to byli ludzie mego ojca. A to nie jest coś czym bym chciał się szczególnie otaczać publicznie. Na szczęście, przed wyjazdem byłem w trakcie dogadywania pewnej umowy dotyczącej Crack de Tacticu.
Stary Nelson:
- Zawsze coś, choć widzę że robisz pewne rzeczy bardziej "bo tak trzeba" niż z chęci. Masz kilka tysięcy lat na decyzje.
Melkior Tacticus:
- Mam, ale... chyba jestem jak Aragorn, nie wiem czego chcę. Wada długowiecznych istot.
Narrator:
Tymczasem na pokładzie zapanował mały chaos. Statek, Myrtański galeon szedł na Anielice na pełnej prędkości. Do kajuty kapitana wpadł pierwszy oficer...
- Sir! Idzie na nas Ocelot... nie wiem skąd ale wszędzie poznam ten galion. Wtedy też rozległ sie huk armat. Moździerz chyba też, bo kula wpadła przez "dach" tuż za plecami oficera przebijając się prawdopodobnie na wylot.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej