Marduke posłuchał, Kiellona i zgodził się na ochotnika, by dotknąć ściany. Właściwie to brodaczowi ulżyło, bo jakoś demon mógł się zabezpieczyć prawda? Jednak tutaj niespodzianka nic się nie wydarzyło! ÂŻadnego wybuchu, zawalenia się budowli a nawet rany w postaci poparzeń od nieznanej magii. Widocznie opętany tauren był zbyt pewny siebie? Dopiero wyjaśnienia wampira oświeciły mózg krasnoluda niczym latarnia morska, prowadząca marynarzy do portu. - Aaaa.... To tak się skubany zabezpieczył. Pewnie nie podejrzewał, że ktoś będzie mieć w jakieś części demonem. Sprytne nie powiem. Pochwalił pomysłowość demona, bo mimo, że coś wygląda głupio, ale działa i daję radę, nie można nazwać głupim! Jeno nie przewidział, że ktoś to rozgryzie jak było, powiedziane nieco wyżej. Wrota otworzyły się, ukazując schody w pełnej ciemności. Wiadome było, że ryzyko zwiększyło się do niebotycznych rozmiarów. Ciemność w tym nie pomagała, a napawała dziwnym i nieprzenikniony lękiem. Tutaj żadna magiczna zdolność, nie działała to był zwykły strach, który czuje każda żywa istota idąca w nieznane! - Ciemność widzę, widzę ciemność. Rzucił klasycznym żartem znanym od wieków, żeby rozluźnić napięcie, ale nadal brodaczowi nie widziało się tam zagłębiać, lecz trzeba było coś zrobić. - No tak możemy użyć czaru światła, ale wtedy wróg zobaczy błysk albo król idzie pierwszy, mówiąc na co mamy uważać. Chyba, że ktoś ma mikstury kociego wzroku, niewidzialności w większych ilościach? Podał przykładowy plan, który był najprostszy z obecnymi zasobami, a może ktoś wpadnie na lepszy? Bo następnym razem Kiellon zaopatrzy się we wszystkie specyfiki, by nie siedzieć z ręką w nocniku nigdy więcej!