Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
Emerick trzymając się jednej z lin z okrętu obserwował jak załoga szykowała armaty do salwy. Poczekał aż sternik obróci się drugą burtą na fort i wyprostuje kurs. Gdy wszystko poszło po myśli, Hetman znów wydarł się na całe gardło.
- Ogniaa!
I kolejna salwa została posłana prosto na mury. Też nastał czas na przeładowanie obu burt, sternik teraz musiał się wysilić robiąc slalomy i inne manewry utrudniające ostrzał.
Dragosani:
Kule szatkowały mury. Niektóre niemal nieszkodliwie odbiły się od murów, ześlizgując się z racji niewłaściwego kąta wystrzału. Inne wybijały dziury w umocnieniach. Jeszcze inne trafiały wyżej, w ludzi na murach. Ostrzał ze statku odbywał się jednak wolniej niż z fortu. W ciemności marynarzom było trudniej ładować działa. Z drugiej strony mieli znacznie ułatwione celowanie, czego nie można było powiedzieć o obrońcach twierdzy.
Nawaar:
Wszystko rozegrało się niczym nadejście tsunami. Kiellon w pełnym skupieniu patrzył jak w środku zapewne odbywa się chaos, ale nie to było najgorsze! Emerick za szybko zaczął działać, co nie było zbyt zgodne z planem. Jednak trzeba było wykonać swoją robotę! - Nasza kolej! Rzucił do Marduke, który stał obok. Królewski kanclerz, skupiał się dość dużą ilość czasu, by w końcu odnaleźć miejsce do jakiego chce się, przemieścić. Wrogów była kupa, jednakże bez problemu zrobią wejście smoka na pozycję, których bandyci się nie spodziewali. Dlatego Kiellon wyobrażał sobie, że część za częścią jego ciała opuszcza drewniany pokład okrętu, i znajduję się na murze fortecy tak dobrze zabezpieczonym, bo i całym póki co. Cząsteczki krasnoluda znikały z każdą chwilą dopóki nic na okręcie nie pozostało. - Nara frajerzy! Rzucił ostatkiem żargonu maureńskiego. Paladyn przemieścił się między strzelcami, aby utrudnić im ostrzał statku. - Przepraszam czy tu biją? Teraz mógł jasno i klarownie ocenić liczebność wroga, i przystąpić do ataku dopóki, nie oberwie kulą armatnią od swoich.
Marduk Draven:
Ogień rozświetlił fort. Armaty Szachraja zaryczały strasznie. Marduke zaś zakończył zbieranie energii i koncentrowanie się. Wyobraźnia poszła w ruch. Jego ciało rozpadło się na małą sekundę na atomy, by w następnej zmaterializować się już na murach fortu Zapomnienie. Natychmiast rozejrzał się i przyjął pozycję bojową. Ocenił z iloma wrogami ma do czynienia.
- To czas. To miejsce.- rzekł enigmatycznie.
Dragosani:
O ile można ocenić "jasno i klarownie" cokolwiek w chaosie jaki panował na murach. Jednak po przeniesieniu się paladyni zdołali ocenić jako tako liczebność wroga na samych murach. Bandyci tam byli bardziej skupieni na próbach odparcia ostrzału brygu i odpowiadania mu ogniem. Jedynie kilku stojących obok zauważyło pojawienie się członków Bractwa. Pozostali byli tego nieświadomi.
Za murami, na terenie fortu, można było dostrzec płonący budynek. I walkę. Pojedyncza osoba otoczona przez wroga siała śmierć. Z drugiej strony fortu rozległy się krzyki. Coś uderzyło silnie we wrota.
Na murach:
15 x Kusznicy
10 x Bandyci
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej