Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pas i ostrogi - Gascaden
Marduk Draven:
Miejscami dogorywał ogień. Cały salon był zdemolowany. Zaś na środku leżał krwawiący trup kobiety. Niedaleko stał Marlon.
- Wygląda na to, że sprawa rozwiązana.- rzekł obojętnie Brandon.
Gascaden:
Gascaden spojrzał na trupa, tak przebadać nieco.
- A co tu się dokładnie stało?
Marduk Draven:
Zaprosiła mnie, że niby chciała pogadać o morderstwie, przyszedłem, no i zaczęła ciskać we mnie ogniem, ubiłem ją po długiej walce.- był poddenerwowany? Jego wersja różniła się od tej strażnika, który powiedział, że gadali 15 minut przed walką. W pokoju ujrzałeś kilka szczegółów. Ciało nie leżało w chaotyczny sposób, jak przy drastycznej śmierci. Mimo wiosny w kominku się paliło, a widać było, że część popiołu "wychodziła z niego". Był ciepły dzień. Po co ktoś by palił? I to ktoś na tyle bogaty, że jego dom miał pewnie izolację. Coś Ci tu śmierdziało.
Gascaden:
Coś tu śmierdziało. Zapewne to były rozkładające się zwłoki i smród po drobnym pożarze.
- Panie Marlon... Przepraszam, ale.. Dlaczego pan kłamie? Strażnik na zewnątrz powiedział w ogóle co innego. Ciało nie wygląda jakby zostało powalone po długiej walce, zbyt spokojnie.. W dodatku pali się w kominku, dlaczego? W dodatku ten popiół... Przecież to wygląda na kontrolowany pożar. Chciał pan wrobić tą kobietę, bo to właśnie ona miała najlepszy motyw na morderstwo pańskich rodziców. Chce pan oczyścić z zarzutów znachorkę. Dlaczego pan ją broni? Dlaczego ta znachorka zabiła pańskich rodziców?
Marduk Draven:
- Musiałeś. Co nie?- rzucił retorycznie. Poszedł do długiego zawiniątka, opartego o ścianę. Było to blisko Ciebie. Zasłonił Ci zawiniątko, wyciągając coś z niego.- To miał być prosty plan. Przyśpieszony spadek po rodzicach, długie i szczęśliwe życie, wiedźma zostałaby ukarana, ale nie. Musiał się pojawić rycerzyk.- mówił. Nagle odwrócił się gwałtownie. Wycelował w Ciebie muszkiet. To było w tym zawiniątku.- Nie zrujnujesz naszych planów.- powiedział twardo. Jednak zauważyłeś jeden błąd w jego podejściu. Jak zwykle nie skupiał się na Twoim ogonie.
1x Marlon
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej