Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Strach przed mrokiem
Longinus Podbipięta:
I człek poszedł. ÂŚmierdziało coraz bardziej. Słyszałeś także jakby chrapanie...
Kermos z Baźin:
Zamiast agonalnego krzyku było słychać... Chrapanie? Tylko ten smród. Czyżby to był odgłos produkowania kolejnego łajna? ÂŻaboludowi nie pozostało nic innego, jak tylko wejść tam za człowiekiem. Jako pierwszą, wsadził tam pochodnię. W nadziei, że nic tu nie wybuchnie od nadmiaru gazów. Gdy wybadał otoczenie, wlazł tam cały.
Longinus Podbipięta:
I nic nie wybuchło. A gdy tak szliście, w blasku pochodni coś dojrzałeś. Był to śpiący cieniostwór. Obudził się i pobiegł do was, lecz nie atakował. Zaczął łasić się do swego pana, nawet ulizał mu twarz swym wielkiem jęzorem. Ciebie zaś z ciekawości powąchał.
- Edek! No gdzieżeś ty był?- zapytał retorycznie właściciel.
Kermos z Baźin:
I znalazła się zguba. Chociaż ten epizod historii będzie szczęśliwy. O ile stąd wyjdą. Gdy cieniostwór przybliżył się do Kermosa, ten odsunął nieco pochodnię i zachował spokój, by nie sprowokować bestii. Przyjrzał się jeszcze raz jego stosunkom z właścicielem. W konkordacie mu nie uwierzą. O ile zechce się z kimś podzielić tą historią. Pewno będzie rozmyślał o jedności człowieka z naturą, w szczególności z dzikimi bestiami. No bo weźmy takiego taru. Człowiek z góry jest od niego mocniejszy i nie ma wielkiego problemu udomowić takiego zwierzaka. Niedźwiedzie z natury są łagodne, a cieniostwór? Czysty drapieżnik mogący jednym machnięciem łapy pozbawić właściciela życia, jeśli ten nie da mu obiadu. Jednak mimo wszystko zachowuje się teraz jak zagubiony szczeniaczek. Tryb zielonego filozofa wyłączony, przez te kanały jego mózg nie dostaje wystarczająco tlenu, by móc dalej prowadzić dyskusje z samym sobą.
Longinus Podbipięta:
- To co, chcesz znaleźć to coś?- spytał właściciel stwora.- Edek może go przy odrobinie szczęścia wytropić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej