Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złapać byka za rogi
Dragosani:
- Ale to akurat prawda - odparł wampir. Wóz toczył się po w miarę równym trakcie. W pobliżu miasta był on w dobrym stanie, więc wóz nie trząsł się grożąc zwaleniem pasażerów na ziemię. - Za młoda jesteś, aby to pamiętać, ale dawniej istotnie było inaczej. Wszystko było łatwiejsze. No ale niestety świat poszedł do przodu, tako więc i my musimy... - Wampir westchnął nad dawno minionymi dniami. Biorąc pod uwagę to co ludzie gadali o jego wieku, musiały one być naprawdę odległe.
- A w ogóle gdzieś się podziewała tyle czasu? - zapytał po chwili milczenia.
Patty:
- Trawa zawsze wydaje się zieleńsza po drugiej stronie płotu - mruknęła kobieta sentencjonalnie, ale nie drążyła dalej tematu o mitycznych, dawnych czasach, które wampir ewidentnie wspominał pozytywnie. Anielica starała się nie oglądać za siebie, nie zmierzała w tę stronę - Gdzie byłam, pytasz... Dobre pytanie. Trochę czasu spędziłam w Przystani. Specyficzne miejsce, ale szybko nabiera się tam dystansu do spraw doczesnych i łatwo się wyciszyć. Odwiedziłam też kontynent, zajrzałam w rodzinne strony, wyrównałam parę rachunków.
Dragosani:
- Wykorzystywanie daru Zartata w celu wyrównania osobistych rachunków? - zapytał retorycznie wampir. - To mi wygląda trochę na nadużywanie mocy. Ale też to nie moja sprawa. - Wzruszył ramionami. Obejrzał się za siebie. Oddalili się już spory kawałek od miasta.
- Stary już jestem, ale wojna z demonami nauczyła mnie czegoś - powiedział, nagle zmieniając temat. Odpiął od pasa skórzany woreczek i rozsupłał rzemyk. Anielica mogła dostrzec wewnątrz sól. Dragosani spojrzał na nią poważnie.
- Zdejmij rękawice i wsadź dłoń do soli - polecił.
Patty:
- Na kontynencie byłam prywatnie, Zartat nie ma tu nic do rzeczy - odpowiedziała anielica, gdy Dragosani otworzył woreczek z solą - Czy to naprawdę konieczne?
Dragosani:
- Nie, to tylko taki fetysz - odparł Drago i prychnął. - Oczywiście, że to konieczne. Wybacz, ale nie było cię w czasie, gdy świat pogrążony był w mroku. Zapewne mówisz prawdę, ale wolę się upewnić. W czasie wojny i na krótko przed... cóż, mieliśmy POWAÂŻNY kryzys. Zaraz ci o nim opowiem, jeśli zechcesz. Ale najpierw daj sprawdzić swoją... ee... czystość, że tak powiem. - Wampir ściągnął jedną z rękawic i starannie kryjąc dłoń przed nikłymi promieniami słońca (wszak Hemis było bardzo bliskie), wsadził palec do soli. Oczywiście nic się nie stało. Założył po tym rękawicę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej