Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część II - Sabotaż

<< < (2/18) > >>

Kermos z Baźin:
Przytaknął jaszczurowi. Za chwilę pojawił się człowiek. K'efir przyciąga ciekawe i nietypowe osobowości. Może zaraz się okaże, że jaszczur jest uświęconym wojownikiem Zartata, a człowiek złodziejem i mordercą. W końcu zjawił się zleceniodawca, który nie był zleceniodawcą. Czymże jeszcze go ten dzień zaskoczy? No tak, głupim pytaniem jakiegoś lokaja.
- To raczej my powinniśmy się o to spytać. Mamy chronić karawanę do K'efir. Przynajmniej ja i ten tutaj - tu skinął głową na jaszczuroczłeka - jesteśmy, żeby wykonać swoją robotę.

Rengar:
- Witam, Ja także do ochrony karawany. odrzekłem beznamiętnie.
Sprawa zaczynała mnie już trochę irytować ze względu na to iż nie przepadam za pracą w grupie ale wszystkiego należy spróbować.
-Zwą mnie Watu, miło mi was poznać.
Przedstawiłem się mimo poprzednich uprzedzeń dla zachowania jakiegoś minimum etykiety.

Gascaden:
Drzwi otworzył ten robiący na lewo Lewus, którego Gascaden, uświęcony rycerz Zartata miał już okazję go poznać. - No witam, mnie już znacie. - odrzekł do pomagiera Podbipięty. - No tak jak tu ten mówi. Chociaż nie powiem, łatwiej by było jakbyśmy mogli się spotkać w stolicy. Przynajmniej bliżej by była, a i szybciej byśmy dotarli. - Trochę jednak nie podobało mu się, że oni muszą popierdzielać przez pół wyspy do Atusel, bo Longinusowi się nie chce ruszyć zada, a potem przejść kolejne pół wyspy na drugi koniec. Wyglądało też na to, że to właśnie tylko ta trójka zgłosiła się do zadania, człowiek taki jakiś tajemniczy był, zaraz się okaże że to Krwawy Kruczek. A ten drugi towarzysz zaraz się okaże żabim łucznikiem mieszkającym w lesie, co i umie czarować w żywiole wody, tej takie zlodowaciałej. Może przynajmniej jak będzie za gorąco podczas podróży to ochłodzi podróż. Ciekaw był czy Lewus zada kolejne głupie pytanie, czy już wie o co chodzi i zawoła swojego szefa.

Longinus Podbipięta:
- Longinus czeka.- rzekł i zaprowadził was do izby rycerza, który sporządzał coś na papierze. Natychmiast jednak odwrócił od nich swą uwagę.- To ci wybierający się do K'efir.- oznamił.
Podbipięta popatrzył po drużynie. Kermosa już znał. W Gascadenie poznał członka Bractwa, zaś w Watu kogoś, kto chce zarobku.
- Gratuluję wyboru Bractwa.- zwrócił się rycerz do jaszczura.- Jesteście tutaj po to, by pomóc w odbiciu K'efir. To już wiecie. Miasto ma kilkuset osobową załogę i stałe dostawy zapasów z rabowania karawan.- rzekł.- A wy z kolei będziecie ochraniać karawanę - przynętę. Jeśli bandyci nie zdobędą zapasów, osłabną ich morale, jak oni sami z głodu i pragnienia, oraz braku alkoholu. Wtedy będzie dobry moment, by uderzyć.- dodał.- Jakieś pytania?

Gascaden:
Na szczęście Lewus już odpuścił sobie resztę pytań i poprowadził dość specyficzną drużynę do izby pana długowąsego. Wąsisty Longinus spojrzał na śmiałków i niczym prawdziwy znawca i ktoś jak gdyby jeden z tych świrów z Konkordatu odszukał we wszystkich zgromadzonych ich przeznaczenie. Gascaden nieco się zdziwił, że jego dołączenie do Bractwa tak szybko się rozeszło po Valfden, ale z drugiej strony... Nie ma co się dziwić, rzadko kiedy do takiej organizacji dołączają jaszczuroludzie. Lekko się ukłonił gdy usłyszał gratulacje za wybranie Bractwa. - Dziękuję. - odparł i słuchał dalej co wąsaty rycerz ma do powiedzenia. W sumie nic nowego się nie dowiedział, tylko dlaczego nie mogliby po prostu to K'efir zdobyć szturmem? Samo Bractwo dałoby sobie radę, a tak to bawią się w jakieś podchody. - No nie, niech będzie po waszemu. Wyruszamy teraz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej