Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Próba Siły #18 - Gascaden
Gascaden:
Droga długo nie trwała, kilka udanych skrętów i zakrętów, a jaszczur w końcu znalazł się na ostatniej prostej. Jednak żebrak nie kłamał, a Gascaden tak źle, ale tak bardzo źle go potraktował! Po prostu to jest czyn godny potępienia! Ale nikt o tym nie musi wiedzieć, poza samym Gascadenem. Ruszył w stronę tego większego budynku, bo pewnie to jest ta karczma, którą prowadzi panienka Marta, może ją tam spotka, a jeśli nie to zajrzy do tego mniejszego budynku. Widocznie jaszczuroczłek był na tyle daleko, że jeszcze nie mógł rozpoznać jakim kolorem jest pomalowany ten mniejszy budynek, a może jaszczury są daltonistami? Kto wie.
Marduk Draven:
Była to karczma. Zaś obok - chatka. Biała. Szyld gospody głosił "Pełen kielon". Drzwi, jak i budynek były solidne, w przeciwieństwie do większości podgrodzia. Nikt ich nie pilnował.
Gascaden:
I znalazł się jaszczur pod dwoma budynkami, które tak bardzo długo szukał. Było to aż za łatwe, ciekawe czy reszta też będzie taka łatwa, tego się dopiero dowie, w przyszłości. Postanowił odpuścić sobie karczmę, a na początek zapukać do tego małego, białego jak śnieg w hemis (Tego prawdziwego, nie żółtego!) domku. Podszedł do budynku i gdy zlokalizował te drzwi, podniósł rękę i powolutku zaczął stukać o drzwi, takie "Puk, puk, puk, puk" rozległo się i Gascaden czekał na odpowiedź.
Marduk Draven:
Drzwi otworzyła Ci kobieta, taka sama, jak ta opisana przez paladyna.
- Tak? W czym mogę pomóc?
Gascaden:
Długo czekać nie musiał gdy drzwi zostały otworzone, w sumie myślał że dłużej będzie czekał, ale nie to go najbardziej zdziwiło. Jak się okazało to otworzyła ta kobieta, którą opisywał ten paladyn z punktu rekrutacyjnego. Szczerze mówiąc to on się spodziewał roztrzęsiąnej kobiety ledwo kontaktującej ze światem, a jak się okazało to nic na pierwszy rzut oka jej nie było. - Właściwie to ja przyszłem pani pomóc. Przyszedłem w sprawie tego wampira. Chce pani pomóc, ale do tego potrzebuję informacji gdzie go mogę dorwać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej