Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Kenshin:
Ork nim zaczął główne danie, nalał sobie zupy do miski, a wybierał zawsze to gęściejsze, albowiem był tutaj największy jak i jego żołądek. Dlatego zajadał sowicie, ale z kulturą, żeby jakoś dobrze wypaść przed hrabiostwem, ale dobrze się poczuł mając coś ciepłego, bo zupa idealnie rozgrzała jego brzuszek. Teraz nadeszła pora na kaszę i dopełnienie posiłku, żeby nic się nie zmarnowało. Jednak to było dla niego mało i widząc jak Nessa jakoś się nie kwapi z jedzeniem zapytał grzecznie. - Nessa będziesz to jeść? Wskazał na jej porcje z kaszą, licząc, że długoucha się zgodzi, a jeśli odpowiedź będzie brzmiała nie to mówi się trudno, także Kenshin się zajadał tracąc poczucie czasu, lecz tylko chwilowo, gdyż wejście kolejnych ludzi północy, zauważył demon. Przybyli. Ciekawe jakie wieście przynoszą? Zapytał demon. Alfa odwrócił się do ludzi z pełną buzią, by ich zmierzyć. Ludzie północy różnili się od tych z nizin, bo byli bardziej rośli, umięśnieni do tego wielka wola walki o swą wolność. Tacy ludzie mięli zawsze poważanie i każdy musiał ich szanować. Kenshin przełknął ostatnią porcję, którą miał w buzi i czekał na pierwsze rozmowy. Wampir Gunses niech pierwszy zawrze głos, bo to on tutaj wszystkich sprowadził.
Nessa:
- Smacznego - uśmiechnęła się lekko Tinuviel, podsuwając swoją kaszę orkowi. Zdążyła ledwie zjeść kilka łyżek zupy, gdy Kenshin miał już puste oba talerze. Posili się przed wyjazdem, bo w jej przypadku wypoczęty elf to głodny elf.
Gunses:
Gunses rzucił szybkie spojrzenie wchodzącym wojownikom i odetchnął. Targon żył. Gdy wojownicy się zbliżyli, wampir wstał od stołu bez słowa odgradzając swoim ciałem kompanię od zbliżających się nordów. Zatrzymali się krok przez Cadacusem i mierzyli się chwilę
- Targon.
- Gunses.
Można było usłyszeć klaśnięcie łapanych w locie prawic, mężczyźni poklepali się po ramieniu lewymi dłońmi
- Dobrze, że żyjesz, krwiopijco.
- Ciebie też dobrze widzieć w zdrowiu - rzekł Gunses odsłaniając siedzących za stołem towarzyszy - To hrabia Rakbar Nasard, a ta panna to Rikka Malkain, ork Kenshin i elf Vulmer. Nessę i Progana znasz - powiedział Cadacus przedstawiając kompanię Targonowi - Targon z Blavic An.
- Z Progów. Blavic An nie istnieje. Jak zacznie istnieć, powrócę do tamtego miana. Liczę - rzekł a twarz na której widać było zacięcie i gniew stwardniała jak zmarznięta ziemia - że zacznie istnieć, co? Tym razem dokończymy dzieła.
- Tak - odrzekł hrabia Revar - Usiądziesz z nami?
Rakbar Nasard:
- Jak zwiad? - zapytał na początek Rakbar.
Kenshin:
Ork skinął głową i wziął dodatkową porcję, bo jak umierać to z pełnym brzuchem! W końcu jednak doszło do spotkania człowieka z wampirem. W sumie nic nie było nadzwyczajnego, bo uścisk dłoni kilka innych gestów no i przejście do konkretów. Kenshin się przysłuchiwał, ale demon robił to uważnie, wszak o jego"skórę" też chodzi, ale skoro padło pierwsze pytanie to jadł w spokojności dalej, żeby się ewentualnie wtrącić na razie zaś milczał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej