Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Rikka Malkain:
-Dzisiaj wyjątkowo spokojnie.
Odrzekł Targon magowi.
-Wupy chowają się po swoich jaskiniach, chociaż pojawił się dodatkowy problem. Niedaleko odkryliśmy ślady jakiegoś większego stworzenia. Obawiam się, że to może być behemot. Pewnie musiał zejść z gór, bo wampiry pozbawiły go zwierzyny. Tego nam jeszcze brakowało.
Później łowca zwrócił się do Cadacusa.
-W sprawie twojego listu... Mam już wszystko. W wiosce czeka wóz załadowany po brzegi pułapkami, wnykami i sidłami. Dokładnie takimi, jakich będzie wam potrzeba. Dostaniecie też oddział moich najlepszych ludzi. Tylu, ilu mogę z wami wysłać bez narażania Progów. Najciężej było zdobyć krew, ludzie krzywo na to patrzyli. Zebrałem jednak jakieś trzydzieści litrów. Wszystko od młodych.
Rakbar Nasard:
- Behemot? Ciekawe... Dawno żadnego nie widziałem. Myślałem, że to już gatunek wymarły. - skomentował mag.
Kenshin:
Ork połknął ostatni raz, bo miska Nessy była już pusta, tak szybko jadł. - Walczyłem z behemotem, ale nie sam pomógł mi wtedy dhampir Silvaster, ale to była jatka to było podczas pierwszej krucjaty, niektórzy stąd ją muszą pamiętać. Na szczęście jest nas teraz więcej. Wtrącił i uśmiechnął się, gdyż tamten pojedynek mógł się zakończyć śmiercią jego. Teraz będzie zupełnie inaczej mają ludzi, maga, wampirów, więc źle nie będzie. Kenshin na spokojnie sobie już siedział, ale wąpierzy nadal nie ubyło i zagrożenie wciąż było realne.
Rikka Malkain:
Targon uśmiechnął się krzywo do Rakbara.
-Ja też tak przez jakiś czas myślałem, ale trop był świeży. Jego zwierzyna łowna została zagarnięta przez kogoś innego, więc postanowił poszukać jedzenia gdzie indziej. Normalnie moglibyśmy nigdy nie odkryć jego istnienia. Jak widzicie, cała kraina zatraciła się w tym szaleństwie.
Gunses:
Natura pomyślał Gunses słuchając relacji Targona.
- Dzięki za zorganizowanie tego co nam potrzebne. Wezmę jeszcze konia do wozu - dodał i rzucając okiem na kompanię
- Targon, wiem, że nie napomkniesz o tym, ale czy przydałaby się wam nasza pomoc? - zapytał unikając słowa "potrzebna". Lud Revar wszystko czego potrzebował sprawiał sobie sam, swoim potem i krwią.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej