Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Vulmer:
Vulmer znał Północ jedynie z opowieści matki, było tu jeszcze gorzej niż to sobie wyobrażał. Absolutnie się temu nie dziwił. Ci ludzie mieli dość, to widać, czy też raczej czuć w atmosferze tegoż miejsca. Elf zasiadł przy stole z resztą kompanii.
Gunses:
- W Naszej - rzekł Gunses. Progi były pierwszą wsią leżącą w Revar
- Jest lato. Wupy i strzygonie trzymają się blisko swoich legowisk. Chcę to wykorzystać i zgnieść ich na proch. - mówił głosem twardym jak revarskie góry, zimnym jak revarskie śniegi. Podziękował za obietnicę jadła i kąta do spania. Wrócił do kompanii siedzącej przy stole.
Progan:
Progan oporządziwszy konie wraz z Albertem zaszedł do karczmy. Powitał karczmarza skinieniem głowy, rozejrzał się po oberży. Nim poszedł w stronę swych druhów udał się do kapliczki, przy której modliła się kobieta z dzieckiem. Przyklęknął na jedno kolano podpierając się na stołku, który stał obok. Podniósł oczy na kapliczkę
- Czcigodna Matko, Pani tego co żyje. Dziękuję Ci za cała swe życie, za to dokąd mnie przywiodłaś i za każdy kolejny dzień. Proszę Cię, za mieszkańców nękanej złem północy. Racz nie opuszczać ich w ich potrzebach i prośbach. Przym ich ofiarę, jaką oddają Ci każdego dnia swoim życiem. Napełniaj ich stale mocą i siłą. A nam pozwól osiągnąć zamierzony nam cel. Odhe feo edan.
Po modlitwie pozostał na chwilę w ciszy i skupieniu.
Rakbar Nasard:
Rakbar w między czasie podjął rozmowę z głównym pomysłodawcą wyprawy.
- Wspomniałeś, że w przeszłości wielokrotnie podejmowano ostateczne rozwiązanie kwestii wampirzej. Bacząc na stan dzisiejszy, wnioskuję, że zakończyły się one fiaskiem bądź były rozwiązaniem tymczasowym. Czy jest to kolejne starcie dające chwilę wytchnienia czy może masz plan, w jaki sposób na stałe powstrzymać zagrożenie? - zapytał Gunsesa.
Gunses:
- Jakiekolwiek rozwiązania, które były podejmowane nie przyniosły ostatecznego rozwiązania. Część pozwalała na czasowe odbije niektórych terenów, część opierała się na eksterminacji dzikich. Nigdy jednak nie udało nam się dostać do Ostoi i górującego nad nią Fortu Numenoru. Ostoja to gniazdo wupów i strzygoni. Latem te bestie powracają do Ostoi. Dni są długie, przeczekują je w chatach i piwnicach. Nocami i to nie każdymi żerują na pobliskich zwierzętach, czasem na samych sobie. Są one teraz tam w największej liczbie, dlatego liczę na łatwe łowy. Jest lato, a one nie posilają się każdego dnia. Będą głodne i słabsze. Słabsze, to nie znaczy, nie-niebezpieczne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej