Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Narrator:
//: Wszyscy
//: Ruszyliście. Jest 4:00. Do świtu zostało pół godziny. Do Strażnicy do której się kierujecie dotrzecie w obecnym tempie za 3,5 godziny.
- Oczywiście, będzie mi przyjemnie móc wędrować z Tobą.
Nessa:
Długoucha zrównała się z Vulmerem, który ZAPEWNE jechał na wozie.
- Jak się trzymasz? - oczywiście musiała zadać najdurniejsze możliwe pytanie. Wynikało to rzecz jasna z braku snu i ogólnego zmęczenia. Nessa nie była pewna, jak Gunses sobie wyobrażał, że wszyscy będą teraz przez cały dzień i kolejną noc zdolni do przygotowań, a następnie do kolejnej możliwej potyczki. Sama leciała w siodle, ale wziąć z dziarską miną.
Gunses:
- Jeżeli ktoś jest padnięty - zawołał Gunses samemu czując zbliżające się oznaki zmiany pory dnia - Niech przesiądzie się na centaura. Trzymając się ich możecie przespać kilka godzin.
Vulmer:
Owszem, jechał. - Chciałaś raczej spytać jak się nie trzymam. Odparł smutnym głosem. - Ledwo Nesso. Ledwo.
Kenshin:
Driada zgodziła się, także wypadło coś odpowiedzieć podczas tej ciszy w trakcie przemarszu. - Mi również. Uśmiechnął się do kobiety lasu, ale jakoś nie wiedział od czego zacząć, ale przyszło mu na myśl najprostsze. - Siostro mogę znać twoje imię? Najlepiej wspólnym języku. Sprecyzował swe pytanie, by potem nie było dziwactw.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej