Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (94/101) > >>

Progan:
Progan zakasał rękawy i wyciągnął z torby, którą zawsze miał przy sobie nóż myśliwski i inne przybory potrzebne do pozyskiwania trofeów. Miał w tym wprawę. W szeregach konkordatu często zajmował się oprawianiem zwierzyny. Zwierzyny pospolitej i często spotykanej. Nigdy jednak Progan w swoim życiu nie oprawiał wampira. Wiedział jedno - że nie może się zaciąć, aby nie dopuścić do zmieszania się krwi wampira z jego krwią. Musiał byś ostrożny. We władaniu nożem myśliwskim miał jednak znaczną wprawę. Dołączył chętnie do Nordów, którzy już zajęli się patroszeniem wampirów, biorąc się wpierw za niższe i jak leci.
Wupy oprawiało się bardzo prosto. Do bardziej cennych i wartościowych trofeów należały ich pazury i kły. Oprócz swojej wielkości, ostrości i wytrzymałości nie różniły się niczym szczególnym od pazurów i kłów innych drapieżników. Jednakże pazury i kły WAMPIRA były już czymś, za co kolekcjonerzy, zwłaszcza w mieście płacili sowicie. Obcinanie pazurów polegało na odcięciu ich razem z palcami, a potem oprawieniu każdego pazura osobno i wrzuceniu go do wora. Podobnie sprawa się miała z zębami, wbij nóż w dziąsło, podważ, wyrwij kieł, pozbądź się dziąsła i tkanki miękkiej. Zbieranie krwi, której ostatnie resztki szumiały w żyłach wampirów nie było proste. Zwłaszcza że często wupy były dość mocno posiekane. Najłatwiej było ją pozyskiwać z tych, którzy zginęli od strzałów z kusz i łuków. Napełnianie butelek i worków posoka zajmowało trochę czasu, jednak Progan i pozostali nie tracili go na pozyskiwanie całego płynnego surowca. Ot, brali go tyle ile udało im się wycisnąć. I szli dalej.
Ze strzygoniami było więcej roboty. Tutaj prócz pazurów, kłów i krwi, w cenie były skrzydła tych wielkich wampirów niższych oraz całe ich łby. Wiadomo, jeżeli chciało się mieć łeb, nie można było wyrywać z niego zębów. Dobrze wyprawiona głowa strzygonia była na pewno cennym trofeum i musiała pięknie prezentować się nad kominkiem. Dlatego też Progan nie wyrywał zębów, ale odcinał całe łby. Oprawiał je, aby nie ważyły za dużo. Usuwał mózgi, języki, ślinianki, tak że zostawała czaszka i pokrywające ją skóra z mięśniami twarzoczaszki. ÂŚrodek był pusty, przez co stanowił dobre naczynie na pazury, których właścicieli Progan pozbawiał szybkimi ruchami noża. Starszy już człowiek męczył się przy tym. Jego oczy, na które widział coraz gorzej męczyły się szybko, całe szczęście Nordowie rozstawili zapalone pochodnie i łuczywa dookoła miejsca patroszenie przeciwników. Ocierał pot z czoła, rozmazując przy tym krew, którą był upaprany aż po łokcie. Był myśliwym.

Oprawiłem:


12x Wup
3x Strzygoń

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.


pozyskałem:

40x kły wupa
52x pazury wupa
16 litrów krwi wupa
5x skrzydła strzygonia
12x pazury strzygonia
3x łeb strzygonia
6 litrów krwi strzygonia


Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Yarpen aep Thor:
- Roger, roger. Odpowiedział Gunsesowi - Słyszeliście! Zebrać żelastwo z trupów,
 ciała naszych na stos i spalić, ruchy panienki! Wydał polecenia, a te były sprawnie wykonywane.

Z
22x Wampir banita
16x Wampir kłusownik

pozyskano:

22x
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

16x
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

//Dobrze Gunsesusie?

Gunses:
- Skórzane zbroje spalcie - zarządził - Nic nam po nich. Bierzcie całą broń, a ze zbroi tylko po tuzinie. Nie możemy zbytnio obarczać naszego wozu. Wszystko zostawimy w Strażnicy, kiedy tam dotrzemy - powiedział jednocześnie samemu zajmując się pozyskiwaniem trofeów z martwców.
- Panie Cadacus - odezwał się Albert - Już jest pod korek. I tak będziemy musieli prowadzić wozy!
Wampir słysząc to wstał, cisnął w mokry od krwi piasek kły wyciągnięte z martwca.
- Cóż. Tedy ruszamy. Następny przystanek... Ostoja - powiedziawszy to wskoczył na Marsa. Za sobą mieli nieprzespaną noc. Mimo to dźwięk tego słowa rozpalił twarze wszystkich głębokim rumieńcem. Ostoja. Miejsce, w którym nikogo 'żywego' nie było od lat. Dekret uwalniający wszedł w życie 3 veris roku 15 II ery. Przez rok był spokój. Potem zimą roku 16 II ery od wschodu nadeszły dzikie wampiry. Od tego czasu minęło dwanaście długich lat... I teraz, po tym czasie wszyscy Ci, którzy tu byli, mieli wejść do Ostoi.


Pozyskano:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Nessa:
Długoucha nie brała udziału ani w rozmowie ani w pozyskiwaniu trofeów z wampirów. Wszędzie dookoła walały się trupy. Nie pamiętała, kiedy ostatnio miała przed sobą taki widok. Zamiast zająć się pertraktacjami, postanowiła pomóc rannym i upewnić się w stratach. Mimowolnie usłyszała jedynie śpiewny język, którego nie pomyliłaby z żadnym innym. Nie dołączyła jednak do rozmowy. Wbrew wszystkiemu nie czuła się zobowiązana do rozmowy z driadami i centaurami. Konkordat reprezentowali Progan i Kenshin, a i Nessa wiedziała zapewne mniej od kogokolwiek tu obecnego. Ważniejszy od niezrozumiałych wymian zdań był Nord, przy którego rozszarpanym ciele właśnie klęczała, zamykając mu oczy. Nie chciała, by jego towarzysze poczuli, że nikogo nie obeszły straty wśród mieszkańców Północy i Bękartów. Wstała powoli z klęczek, gdy ktoś przyszedł go zabrać. Nie musiała pomagać przy przenoszeniu. Zapewne nikt tego od niej nie wymagał, bo Tinuviel wyglądała niepozornie i wielu zapominało, że łucznik potrafi być i silniejszy od kowala.
By nie stać bezczynnie, dołączyła do osób układających stosy. Do oprawiania wampirów się nie garnęła. Była doświadczonym myśliwym, ale brzydziły ją truchła, które ich otaczały. Widziała, że inni się tym zajęli, więc gdy Gunses zawołał wszystkich do wyjazdu, była gotowa. Na początku martwiła się, jak Konik przeżył noc, ale wyglądał tak samo znudzenie jak zwykle. Kiedy trzeba w chwilę potrafił zebrać się do galopu i wytrzymałością przewyższyć inne zwierzęta, ale zawsze sprawiał wrażenie, jakby nic go nie obchodziło. Mimo to Nessa, prowadząc go do wyjścia, cichutko śpiewała mu jedną z elfich pieśni, które poznała jeszcze w dzieciństwie. Liczyła, że jej głos uspokoi go, gdy zobaczy stosy, trupy i centaury. Jak Koń reaguje na coś, co jest tak do niego podobne?
-

Kenshin:
Kenshin rozmawiając z driadami i centaurami, zrobił aż nadto! Jednak przebieg drugiej, go zaintrygował jak pewnie każdego. Filary znał to bardzo dobrze! Jeszcze nie świętej pamięci Aragorn, o nich opowiadał i na poważnie ich skład się posypał na przestrzeni lat. Teraz muszą dopuścić młodych do swego kółeczka różańcowego. Teraz dowiadując się, że mają sprzymierzeńców na dość długi okres rozchmurzył się inaczej pewnie wszyscy, by zginęli tak zawsze istniał cień szansy na przetrwanie tego wszystkiego. Ork nie zamierzał, zbierać trofeów z wampirów, złodziejem cmentarnym również nie był, więc czekał na sygnał do wymarszu. Padł! Po niedługim czasie, lecz cóż za bardzo na wóz nie wsiądzie, bo woleli wrzucić tam broń martwych, co było dziwne niestety to nie jego decyzja, która padła wiadomo od kogo. - Dobra komu w drogę temu czas. Rzucił sobie i szedł za innymi, wychodząc z doliny. W końcu zrównał się z driadom, którą rozmawiał kilka minut temu. - Mogę potowarzyszyć? Rzekł do kobiety równając się z nią.     

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej