Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Lithan le Ellander:
- ...a nam ciężej było wyjść. - rzucił przechodząc obok krasnoluda i orka i zmierzając do kolejnego z rannych. Stanął nad jednym z nich, rozpostarł ręce i kierując wyprostowane ręce z dłońmi odgiętymi do kąta prostego w nadgarstkach zakrzyczał magiczną formułę. Powiał wiatr, a rzeczywistość wokół elfa jakby rozjaśniła się. Ciało bękarta uniosło się tak, jakby coś ciągnęło jego korpus do góry. Stopy, głowa i ręce zwisły bezwładnie. Korpus opadł na ziemię. Lithan wykręcił nadgarstki, poruszył palcami, jakoby marynarz łapiący liny łopoczącego wiatrem żagla. I znów wyprostował. Ciało uniosło się, opadło. Z ust bękarta dało się słychać jęk zmęczenia i wyczerpania, ale nie strachu i bólu. Następnie Lithan wyciągnął dłonie przed siebie, mrucząc cały czas zaklęcie, prawą wyciągnął jak najdalej, lewą bliżej i... naciągał. Wyglądał, jakby pomiędzy dłońmi miał zahaczone o palce linki, które próbował naciągać. Im mocniej oddalał dłonie, tym bardziej ciało bękarta drżało jakoby w konwulsjach. Kiedy przestało drgać Lithan opuścił ręce, kilka razy strzepnął dłonie aby pozbyć się kującego w palce ładunku energii. Drugi ozdrowiał.
Yarpen aep Thor:
- Jestem saperem, strateg ze mnie średni Kenshin. A Lithan ma racje. Nic więcej nie poradzimy.
Narrator:
Nordowie stanęli nad swoimi rannymi druhami. Krew z nich wartko uciekała, życie z nich uchodziło.
- Rugor... - wyszeptał jeden z rannych do norda stojącego nad nim. Wąsaty wielkolud pochylił się nad kompanem, przyklękując na jedno kolano
- Tak, Nor? Jestem tu.
- Chcę wal... WALCZYĂ - powiedział z wysiłkiem wypluwając krew.
- Nasi Przodkowie widzieli Twój zapał i Twoje poświęcenie. Przyjmą Cię do swego klanu w zaświatach.
- NIE... JA CHCĂ... WAL...CZYĂ!
- Nor, wystarczy.
- PAa... nie... Hraabio! - zawołał Nor spoglądając gasnącymi oczami na czarną postać o bladej cerze i białych włosach.
Kenshin:
- To będziemy improwizować w trakcie walki, bo co nam po zabezpieczeniach jak sami się zagonimy w kozik róg. Lithan jako starzec wie i widział wiele, także odpoczywajmy. Nic więcej nie podziała, więc wolał nabrać sil a noc jeszcze cholernie długa, za długa na tutejsze klimaty. Dlatego usiadł sobie, by rzec. - Mamy gdzieś zapasy jedzenia? Głodnym, żem jest. Trzeba było zaspokoić swoje potrzeby, jak mówi stara maksyma "jak umierać to z pełnym brzuchem".
Yarpen aep Thor:
- Nie żryj przed walką, dostaniesz w pełny brzuch i... no wiesz. Posłuchaj dobrej rady, sam jestem głodny.
Gdzieś była woda
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej