Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Revarskie pieśni: Zapach jaśminu

<< < (76/101) > >>

Gunses:
- Kusznicy! - wrzasnął Gunses przejmując kontrolę nad sytuacją w wejściu. Trzymanie tam dzikich było dobrym posunięciem, jednak nie na długą chwilę. Ryzyko było ogromne, ale póki co po stronie Cadacusa nie było ani jednej ofiary. Szalejąc w wejściu Gunses przyjmował na siebie pierwszą falę nieumarłych. Niedobitki, które przedzierały się za niego zostawały zatrzymane przez Bękartów walczących wręcz i Nordów, którzy obrawszy sobie za pozycje strzeleckie wystające ze skał półki szyli z precyzją zarówno w tych, którzy tłoczyli się w wejściu jak i w tych, którym udało się przedrzeć. Sytuacja jednak komplikowała się z każdą chwilą, a w zasadzie stawała się bardziej wymagająca, niż niebezpieczna. Kilku dzikich próbowało przeskoczyć szalejącego Gunsesa i eksterminujących Bękartów. Zostali zdjęci przez Nordów. Wąsaci, brodaci jegomości, którym bliżej było do barbarzyńcy niż żołnierza strzelali z niesamowitą precyzją. Oceniali trajektorię lotu wampirów nieomylnie. Kiedy sześciu strzelało w wejście do szczeliny, czterech czekało na tych z dzikich, którzy wyłamywali się i próbowali przeskakiwać.
- Bękarty w tył! - wydany przez Gunsesa rozkaz został mimo zgiełku został szybko wykonany. Bękarty w kilku susach przeskoczyli do tyłu. Gunses odskoczył również, jednocześnie wyciągając przed siebie, czyli w stronę dzikich, dłoń. Część skoczyła na Gunsesa, który znajdował się w powietrzu, ten przywitał ich dźwięcznym
- Aenye! - z pomiędzy jego palców wybuchło światło, które odbiło się od dzikich i pełnych furii oczu atakujących wampirów. Gunses opadając wrzasnął
- Na ziemię i strzał! - w chwili kiedy on spadał na ziemię w przyklęk z nisko pochylonymi plecami, w podobnej pozycji znaleźli się członkowie bękarciego bractwa. Stojący za nimi kusznicy w liczbie dwudziestu pociągnęli za spusty kusz...

Narrator:
Salwa w oślepione wampiry była tym, co Nordowie, Bękarty i prawilne wampiry lubią najbardziej. Na ziemię padło przy tym jedenaście sztuk dzikich. Jeszcze pojękują, w końcu to nieśmiertelni i minie trochę czasu niż umrą ostatecznie.
Jednakże gorszy los zgotowały ludziom strzygonie. Postanowiły jednak wlecieć do szczeliny. Zmieściło się tam tylko pięć sztuk, jednak impet w jakim wleciały przewrócił Bękarty, Gunsesa i strącił Nordów z ich pozycji obronnych. W skutek tego, stojące z tyłu wampiry mogły przeskoczyć i dostać się do środka... Zaczęła się rzeź.

9x Martwiec (w tym 5 w środku)
26x Wup (w tym 11 w środku)
12x Strzygoń (w tym 5 w środku, lecą na Nessę, Progana, Yarpena i Nordów)
1x Wampir kłusownik (już w środku)

Vulmer:
Czasami w życiu jest taki moment że albo ty, albo oni. Dla Vulmera właśnie nadszedł, kiedy dzicy wdarli się do środka. Elf musiał się przemóc. Chwycił za łuk, nałożył strzałę i obrał za cel najbliższego wupa, jego łeb. Zwykł się modlić do Ventepi, ale tym razem stres i adrenalina sprawiały że nawet o tym nie pomyślał. Po prostu strzelił...


9x Martwiec (w tym 5 w środku)
25x Wup (w tym 10 w środku)
12x Strzygoń (w tym 5 w środku, lecą na Nessę, Progana, Yarpena i Nordów)
1x Wampir kłusownik (już w środku)

Kenshin:
Kenshin widział, że rozpoczyna się rzeź, bo część wampirów a raczej ich wersje upośledzone, wtargnęły do szczeliny. Ork w tym wypadku wziął udział w walkach, by przy okazji ratować swoją dupę, bo Gunsesa zarówno druid jak i demon w nim siedzący, zabiłby gołymi rękoma! Jednak szkoda było mu Nessy jedynej kobiety tutaj oraz Progana, którego zna od samego początku w konkordacie.
     Druid musiał działać na rzecz załogi, którą był zdolny polubić. Widział, że strzygonią nie wiele brakuje do zaatakowania pozycji elfki, więc użył jednej ze swojej specjalności czyli czarów, bo akurat mógł to zrobić z takiego powodu, że mowa do niego wróciła! W tym czasie następowała koncentracja krótka acz konieczna inaczej, nie mógłby pobrać energii magicznej. Następnie używając telekinezy, po przyciągał cząsteczki wody zawartej w powietrzu, by w końcu wypowiedzieć inkantację ściany lodu. - Anoshu izilishash! Cząsteczki wody zaczęły się zbierać w jedna kupę, zbijać się, potem marznąć, tworząc błyszczącą się ścianę, w której można było się przejrzeć jak w zwierciadle. Strzygonie będą mieć chociaż jakieś skromne trudności, a jednocześnie da czas obrońcą na przegrupowanie się lub przygotowanie strzał, aby móc zaszyć część niepełnosprawnych wampirów. ÂŚciana lodu osiągnęła największe wymiary czyli wysokość dwóch metrów na szerokość pięciu. W ten sposób chociaż pomógł swym znajomym. Kenshin natomiast nie parł dalej do przodu, tylko dobył wardyny, gdyż wiedział, że część maszkar przeskoczy jego ścianę, ale w walce wręcz pomoże biednej elfce, elfowi i człekom, także cierpliwie czekał na wampiry. 

Nessa:
Nie trzeba być uczonym, by wiedzieć, że szybciej elfowi przyjdzie wyjęcie z kołczanu, nałożenie na cięciwę i wystrzelenie pocisku niż odrzucenie łuku i wyciągnięcie miecza. Może to być poniekąd związane z niechęcią długouchych do walki w zwarciu.
Zatem Nessa zrobiła to, co podpowiadała jej nauka. I lata doświadczenia. Wyjęła strzałę, nałożyła ją na cięciwę i czekała na odpowiedni moment. Przygotowywała się do tego, już kiedy kusznicy kończyli naciąganie swoich broni. Zatem w momencie, gdy pierwszy strzygoń pojawił się w polu widzenia elfki i zaczął lecieć w jej stronę, chciała wypuścić przygotowany wcześniej pocisk. Wampiry były szybkie, ale dzikie i zupełnie nieprzygotowane na niespodzianki Bękartów, Lithana i Gunsesa. I jak widać Kenshina. Zatem zamęt mógł zgubić kompanię, ale bywało, że działał na ich korzyść, wyrównując szanse. I to był ten moment.
Długoucha poniekąd zdębiała, a poniekąd się uspokoiła. Gdyby nie okoliczności, podziękowałaby zapewne orkowi. Bogowie, co by było, gdyby nadal nie mógł mówić?
Teraz jednak nie było czasu na takie ponure rozważania, bo strzygonie jak to strzygonie. Latają cholerstwa. Zatem, gdy pierwszy się pojawił w zasięgu wzroku Nessy, wznosząc się nad ścianę z lodu, srebrna strzała pomknęła, a latający wampir w środku nocy nie mógł jej uniknąć. Na pohybel. Magia orka dawała rzeczywiście sporo czasu. Strzygonie musiały być zdezorientowane.
Elfka pospiesznie zaczęła nakładać kolejną strzałę i naciągać cięciwę, więc gdy kolejny gagatek wpadł na pomysł, by ominąć przeszkodę orka, coś srebrnego utkwiło mu w czaszce.


//:
9x Martwiec (w tym 5 w środku)
25x Wup (w tym 10 w środku)
10x Strzygoń (w tym 3 w środku, lecą na Nessę, Progana, Yarpena i Nordów)
1x Wampir kłusownik (już w środku)
22 - 2 = 20 srebrnych strzał

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej