Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Lithan le Ellander:
Czemu krasnoludy są zawsze takie zachłanne? zapytał sam siebie Lithan, wykonując dłońmi skomplikowaną kombinację znaków przed sobą. Jego dłonie otoczyła magiczna mgła, która kondensowała się przed nim, aż utworzyła kształty o jakie prosił Yarpen.
Z mgły zaczęły formować się motyle. Rój tych uroczych owadów zaczął zmierzać w kierunku wejścia do rozpadliny. Jak miały zatrzymać wrogów? Był na to jeden sposób. W każdego z motyli le Ellander władował niemało energii, która nie tylko utrzymywała magiczne twory przy 'życiu'. Gdy osiągnęły zamierzony przez elfa cel, znalazły się pomiędzy atakującymi, magia wiążąca motyle uleciała, a same żyjątka eksplodowały, kalecząc i raniąc nieśmiertelnych.
Gunses:
Gunses słyszał wrzaski dochodzące z góry, słyszał trzepot błon skrzydeł strzygoni. Przy wejściu też jakoby zaroiło się od wampirów. Zaroiło? Rój.
Był teraz już jednak między nimi, lecz nie jako jeden z nich. Robił to, co potrafił najlepiej. Zabijał potwory. Jego miecz wieszczego leżał mu w dłoni niczym najbardziej dopasowany strój, który wymagał wielu poprawek, by stać się nie częścią osoby, nie dodatkiem. Tak samo miecz Cadacusa był częścią Nieumarłego. Przedłużeniem jego woli i siły. Pierwszego nadbiegającego wupa Gunses przywitał odgórnym młyńcem. Atak ten zaskoczył dzikiego, ostrze przeorało jego pysk w poprzek, na linii oczu, dosięgając do mózgu i szatkując go. Ciało i krew dzikiego w kontakcie ze srebrem, z którego wykuty był miecz, syczało i dymiło. Krew chlusnęła na boki. Cadacus podskoczył przyciągając nogi do korpusu, i wykręcił się w prawoskrętnym piruecie. W locie ciął skaczącego na niego z prawej strony martwca. Ostrze przecięło sukno, skórę, kości, wypuściło krew przez nieuleczalną ranę. Zeskoczywszy wykonał przy użyciu dwóch dłoni pionowy wir ostrzem, odcinają łapy kolejnego wupa, który próbował chwycić wampira i wybić go z rytmu. Zbytnie wychylenie wupa poskutkowało tym, że po łapach o kilka plastrów uszczupliła się także twarz wupa. Cadacusowi przeszło przez myśl, że w takiej formie wup jest dużo bardziej estetyczny. Przekładając miecz za plecami ruchem umykającym wzrokowi śmiertelników odbił dwa ciosy mieczy kłusownika. W ślad za paradą powędrował demoniczny szpon sypiąc kolejną salwą iskier. Błyskawice rozlała się po twarzy i ciele kłusownika, który zajął się ogniem i zdechł w jednej chwili. Nim płonąca kukła opadła na ziemię, wampir wykonał zamaszyste 'N' w powietrzu, przy każdym pociągnięciu czując opór jaki ostrze napotyka na swojej drodze. Ile czasu minęło od bezpośredniej walki. Gunses szacował go na kilka sekund. Sześć? Manewr 'N' pozwolił mu przerżnąć kark jednemu wupowi, martwca przeciąć na pół, a atakującemu wzniesionymi mieczami kłusownikowi wypuścić flaki.
12x Martwiec
33x Wup (w tym 3 po przebiciu żelazną strzałą)
12x Strzygoń
0x Wampir banita
7x Wampir kłusownik
Narrator:
Magiczne motylki i światełka, towarzyszące ich eksplozją, unieruchomiły, bądź poważnie raniły 11 atakujących. Przestrzeleni strzałą Progana zdążyli się zregenerować.
12x Martwiec (w tym 2 zranionych przez Lithana)
33x Wup (w tym 7 zranionych przez Lithana)
12x Strzygoń
0x Wampir banita
7x Wampir kłusownik (w tym 2 zranionych przez Lithana)
Nessa:
Nessa na chwilę straciła orientację. Wampirzy krzyk chociaż wprawdzie nie podziałał na nią pełnią swojej siły, to na chwilę zamroczył. Krwiopijcy byli za daleko, jednak to wszystko się skumulowało. Wrzaski, wystrzały, uderzenia oręża o ciała przeciwników, syknięcia atakujących wampirów. Walka tak dużych grup to zawsze jest jeden wielki bajzel. Nessa to wiedziała, ale odwykła od takich potyczek. Chwilę jej zajęło, by skupiła się całkowicie, ignorując dźwięki, która zamiast naprowadzić, rozpraszały. Jednak jej ciało reagowało automatycznie. Dziesiątki lat wyuczonych gestów skutkowały tym, że mimo chwilowej dezorientacji, na cięciwie elfki już znajdowała się kolejna strzała. Tinuviel nie wiedziała, ile wytrzymają towarzysze Yarpena. Wciąż stała z tyłu, ale w końcu pierwsza linia ich oporu zostanie przełamana. Wtedy jej łuk nie zda się już na nic. Szczerze mówiąc, długoucha spodziewała się, że nastąpi to już dawno, ale nie doceniła Nordów i Bękartów.
Pierwszy pocisk wystrzelony przez elfkę poszybował w stronę kłusownika, który wyrwał się trochę za bardzo przed szereg. Zapewne spodziewał się, że przeładowywanie broni zajmie wojownikom trochę więcej czasu. Poza tym motylki Lithana bardzo w tym pomogły. Ruchy wampira nie były już tak pewne.
Podobnie jak jego pobratymca, którego elfka zauważyła już dawno, ale nie miała czystego strzału. Mogła trafić jednego z Nordów, a na to tak doświadczony strzelec nie mógł sobie pozwolić. Zamieszanie przy wlocie w rozpadlinę komplikowało sytuację nie tylko nowy wąpierzom, które zmierzały do kompanii, ale również tym, które już się tam znajdowały. Każde z nich chciało zasmakować krwi obozujących. Instynkt instynktem, ale taka dzikość nie mogła się równać doświadczeniu i opanowaniu. Kolejny pocisk powędrował w czaszkę zranionego przez Lithana wampira.
//:
12x Martwiec (w tym 2 zranionych przez Lithana)
33x Wup (w tym 7 zranionych przez Lithana)
12x Strzygoń
0x Wampir banita
5x Wampir kłusownik
26 - 2 - 2 = 22 srebrne strzały
Yarpen aep Thor:
Lithan zbyt dosłownie wziął słowa Yarpena, mimo to motylki okazały się trochę skuteczne. Następnym razem poprosi o smoka... Krasnolud nie miał za dużo czasu na rozmyślanie. Wystrzelił z pistoletów do kłusowników, trafiając ich w łby. Kule to nie bełty, nie odbijesz tego. Pewien młody wampir o imieniu Ocian próbował, trzeba było wydłubywać z niego żelazo... Kłusownicy byli martwi, Yarpen sięgnął po jedną z bomb.
- Ahtung granaten! Krzyknął rzucając pod nogi dwóch kłusowników, za chwilę nie będą mieć nóg.
12x Martwiec (w tym 2 zranionych przez Lithana)
33x Wup (w tym 7 zranionych przez Lithana)
12x Strzygoń
0x Wampir banita
3x Wampir kłusownik (2 z urwanymi nogami
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej