Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Gunses:
- Ja idę sam. Lithan też będzie sam. Potrzebujemy miejsca, by ciąć i czarować. Jak zacznie się kocioł, nie będę patrzył kogo zabijam. Będę zabijał, bo jedna chwila zawahania, oznaczać będzie śmierć. Proponuję wam grupy co najwyżej dwuosobowe.
Yarpen aep Thor:
- Znaczy chcesz posłać nas i moich ludzi parami? No nie wiem. Wole już iść z Kenshinem i Nessą oraz połową moich ludzi. Resztę podzielić po pięciu.
Gunses:
- Nie idziemy tam na udeptane pole bitwy - Gunses spojrzał na krasnoluda - To nie walka dwóch armii. My załapane w pułapki dzikie wampiry musimy stale uśmiercać. Jeżeli się z pułapek wyswobodzą, dołączą do atakujących. ÂŁatwiej pomiędzy chatami i budynkami będzie się przemieszczać małym grupom, niż dużemu oddziałowi. Niektóre miejsca w Ostoi to wąskie gardła. Kilka osób, zamieszanie i powstanie zator, a taka sytuacja jest niebezpieczna.
Kenshin:
- Krasnolud ma rację. Tak będzie lepiej skoro inni czują się zbyt pewni. Rzucił wymownym, spojrzeniem na wampira, bo Lithana tutaj nie było, ale znając go pewnie słyszy, co tu się dzieje. - Także trzeba to poddać głosowaniu. Zwrócił się do wszystkich ważnych i ważniejszych oraz mniej ważnych.
Gunses:
- Grupa ponad dwudziesty ludzi to pewna śmierć większości. Prędzej czy później wszyscy będziecie musieli się rozpierzchnąć, przed tym jednak poświęcicie wiele żyć waszych towarzyszy. Jestem za tym, byście dobrali się w dwu-, najwyżej trzyosobowe grupy. Reszta bękartów może iść razem. To Twoi ludzie, Yarpen.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej