Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Revarskie pieśni: Zapach jaśminu
Progan:
Pojawienie się Lithana uradowało chyba tylko jednego członka ekspedycji. I był nim Progan. Człowiek ten w elfie widział nieprzebraną moc, która mogła czynić wielkie rzeczy. A dobrze kierowana, mogła te wielkie rzeczy czynić dla dobra innych. Na komentarze Yarpena i Kenshina zareagował zaskoczeniem i rozczarowaniem. Słyszał co nieco o przeszłości Lithana, jednak trwał on przy stanowisku, że ten najstarszy elf na ziemi zmienił się zupełnie.
Yarpen aep Thor:
- Nie wziąłem Kenshin, nie pije w pracy. Jako oficer musze dawać przykład... Odparł smutno.
- Gunses, czego ta pizda Lithan chce?
Gunses:
- Yarpen, naprawdę? - zapytał Gunses spoglądając na krasnoluda
- Lithan to kawał skurwiela. I mimo iż pomógł nam w niejednej trudnej sytuacji to nie zapomniałem o tym kim był przez ponad trzydzieści tysięcy lat. Jest też jakoby twórcą takich jak ja, Drago czy Rikka, ale nie jestem w tej kwestii sentymentalny - spojrzał na rysunek na pergaminie - Lithan - zaczął nie odrywając od niego wzorku - To najpotężniejszy mag i alchemik, jakiego znam, może jaki istnieje. Potrzebny mi jest wespół z behemotem. Do niszczenia Wielkiej Areny. Możemy zaczynać?
Yarpen aep Thor:
- Gunses, ja... Tak, zaczynajmy.
Kenshin:
- Zacznijmy, bo znowu mam zejdzie, aż wszyscy poschniemy. Rozluźnił nieco atmosferę żartem, o ułomnościach wampirów, by dowiedzieć się jaki jest plan.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej